Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na wątpliwości wyrażone w liście wypowiedzą się eksperci prawnicy z naszej akcji Prawnicy Czytelnikom.

Jesteśmy jedną z firm, które są zobligowane do zwrotu subwencji w ramach tarczy finansowej PFR. Reprezentuję spółkę komunalną - zarządzamy basenem krytym i sezonowym letnim. Nasza branża została zamknięta jako pierwsza. Będzie otwarta jako ostatnia. Od ponad dwóch miesięcy stoimy z zerowym przychodem.

Spółki komunalne zostały wrzucone do jednego worka, a przecież nasza działalność w związku z realizowaną misją użyteczności publicznej jest niedochodowa. Jako duże przedsiębiorstwo nie będziemy sięgać po kredyty. Nie możemy również wprowadzić restrukturyzacji, która miałaby zapewnić rentowność - jest to niemożliwe. Liczymy się z tym, że ponowne otwarcie to będzie spadek przychodu o kilkadziesiąt procent, ze względu na obostrzenia sanitarne.

Sport i kultura decyzją PFR zostały odłączone od respiratorów finansowych. Jesteśmy w próżni, ponieważ nie kwalifikujemy się do MŚP, chociaż firma, którą reprezentuję nie zatrudnia więcej niż 30 osób. Spółki sportowe są w zdecydowanej większości nastawione na realizację misji użyteczności publicznej, co widać w naszych cennikach. Ponadto realizujemy programy społeczne, lokalne karty dużej rodziny, karty seniora. W październiku zostaliśmy zobligowani do bezpłatnego udostępnienia obiektów weteranom. Bez basenów zamierają dyscypliny olimpijskie: pływanie, pływanie synchroniczne czy skoki wody. COS-y nie rozwiązują problemu, bo wstrzymany może zostać system naboru oraz funkcjonowanie klubów pływackich. Ponadto pracę stracą i upadną firmy świadczące usługi basenowe: nauka pływania, nurkowanie, zajęcia adaptacyjne, rehabilitacja w wodzie. Dotknie to również oświatę i służby mundurowe, ponieważ instruktorzy to bardzo często nauczyciele, którzy dorabiają do pensji. Policjanci, strażacy, wojskowi pracują nie tylko jako instruktorzy, ale również jako ratownicy.

Samorządy dokładają do naszego utrzymania, a koszty są coraz wyższe, ponieważ funkcjonujemy na rynku w pełni komercyjnym po stronie wydatków. Bardzo energochłonne obiekty basenowe mocno odczuły wzrosty cen energii elektrycznej, nowe prawo wodne również wpłynęło na ceny wody i ścieków. Ponadto rynek pracy pracownika podnosił koszty.

Wciąż nie znamy wytycznych sanitarnych dla obiektów basenowych krytych i letnich. Nasze obiekty są zahibernowane, ich wybudzenie potrwa około dwóch tygodni. Bez wsparcia finansowego w ramach tarcz pozbawieni zostajemy narzędzi do ochrony naszych pracowników, bo przecież subwencja PRF i wsparcie z urzędów pracy (wciąż czekamy) obwarowane jest zachowaniem miejsc pracy.

I rzecz ostatnia, gdy wrócimy to będziemy funkcjonować w bardzo okrojonym zakresie, co jeszcze bardziej będzie potęgować straty finansowe i drenować budżety samorządu.

Czy coś nam może jednak przysługuje?

***

Napisz do nas: listy@wyborcza.pl!

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.