Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czekamy na Państwa listy w tej sprawie: listy@wyborcza.pl

W piątek opublikowaliśmy list 65-letniej czytelniczki "Wyborczej", w którym opisała, jak urząd skarbowy zablokował jej konto i oszczędności, by wyegzekwować pięcioletnie niepłacenie abonamentu RTV.

"Poinformowano mnie w liście, że zabiorą mi prawie 1,8 tys. zł z mojej 2,5-tysięcznej emerytury! Telewizora nie mam od końca 2015 roku (odbiornik został wyrzucony, a stara 40-letnia wieża nadaje się już tylko do słuchania płyt CD i to nie wszystkich)" - napisała pani Marzenna. 

Jak nas poinformowała, sprawdziła na poczcie, że nie ma jej w rejestrze abonentów. To jednak nie przeszkodziło skarbówce w zajęciu jej emerytury

W reakcji na list napisali kolejni czytelnicy, którym również zajęto emerytury na poczet zaległości w abonamencie. 

Urząd skarbowy zajął mi 1723 zł emerytury

"W nawiązaniu do artykułu o ściąganiu zaległości za RTV informuję, że ja również 19 maja br. dostałam informację z urzędu skarbowego, że zajmują mi emeryturę w kwocie 1723 zł za pięć lat niepłacenia abonamentu.

Przed tym zawiadomieniem nie dostałam wcześniej żadnych wezwań.

Faktem jest, że nie płaciłam od 2008 r.,kiedy to rozpoczęto ogólnonarodową dyskusję o słuszności płacenia.

Ponieważ kwota do zapłacenia trochę mnie powaliła na kolana, napisałam pisma do KRRiT, Poczty Polskiej i urzędu skarbowego z uprzejmą prośbą o litość i wstrzymanie egzekucji!

Mam 70 lat i raczej nie mam szans ani zdrowia nadgryzionego zębem czasu, aby dorobić do emerytury. Czekam na odpowiedz z urzędów.

Myślę, że jest to kolejna akcja dobrej zmiany w sytuacji, kiedy obietnice przerastają budżet.

Tylko dlaczego zawsze płacą najsłabsi?

[Imię i nazwisko do wiadomości redakcji] 

Egzekucja na starych schorowanych obywatelach 

Mam 75 lat, żona 71.

Odbiornik wyrejestrowałem pięć lat temu 20 lutego 2015 r. W systemie poczty istnieje notka. Przez pięć lat nie dostałem żadnego upomnienia, że mam coś do zapłaty. 

Jestem po ośmiu zabiegach z workiem tabletek na receptę 100-procentową, mam grupę inwalidzką, która nie zwalnia z opłat.

Łącznie z żoną wydajemy na tabletki i inhalatory 480 zł miesięcznie. Tydzień temu Urząd Skarbowy w Rudzie Śląskiej pobrał mi z konta 1544,57 zł.

Jestem zdruzgotany i wściekły. Nie będę płacić za szczujnie, bo na nią nie patrzę.

Nie będę płacić na zachcianki zwykłego szeregowego posła Kaczyńskiego.

Nie będę płacić na magistra Ziobrę za rozwalanie sadów i przelewy na Rydzyka.

A teraz czekam na areszt Kamińskiego, licząc na prezydenta dobrej zmiany, że jeszcze przed skazaniem mnie ułaskawi.

Stanisław

Macie podobne doświadczenia? Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.