Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Igor Tuleya to sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie zaangażowany w obronę praworządności i niezawisłości sędziów. Prokuratura chce postawić mu zarzut karny przekroczenia uprawnień z powodu dopuszczenia do udziału mediów w posiedzeniu dotyczącym obrad Sejmu w Sali Kolumnowej w 2016 r. 

9 czerwca wniosek prokuratury o zniesienie immunitetu rozpatrzy Izba Dyscyplinarna. To otworzy drogę do postawienia sędziemu zarzutów.

Publikujemy analizę prawną na ten temat napisaną przez prof. Marka Safjana, sędziego Trybunału Sprawiedliwości UE, byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego:

Zarzut stawiany sędziemu dotyczy jego decyzji procesowej o zarządzeniu jawności postępowania w sprawie, którą prowadził w związku z przeniesieniem obrad Sejmu w sprawie debaty budżetowej do Sali Kolumnowej w grudniu 2016 r. i niemożliwości uczestniczenia w tym posiedzeniu wielu posłów opozycji.

Nie jest moim zamiarem ocenianie w tym momencie zarzutu, z którym występuje prokuratura, co do niedopuszczalności jawności postępowania i uchylenia chronionej prawem tajemnicy. Są bowiem równie istotne inne aspekty tej sytuacji.

Po pierwsze, chodzi o czynność sędziego podjętą w ramach prowadzonego przez niego postępowania, a więc w związku ze sprawowaniem przez niego wymiaru sprawiedliwości.

Po drugie, rozprawa zapowiadana na wokandzie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego na dzień 9 czerwca 2020 ma się toczyć w  okresie, którego dotyczy orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE o zastosowaniu tzw. środków tymczasowych zawieszających aktywność tej Izby w odniesieniu do postępowań dyscyplinarnych sędziów.

Po trzecie, uchylenie mandatu jest wnioskowane w stosunku do sędziego, który wykazywał się prawdziwą determinacją w obronie niezależności sądownictwa i który, kierował do TSUE pytania prejudycjalne dotyczące kwestii niezawisłości sędziowskiej.

Najbardziej bulwersująca jest jednak decyzja o wyznaczeniu rozprawy pomimo środków orzeczonych przez Trybunał Sprawiedliwości UE w postanowieniu Wielkiej Izby 8 kwietnia 2020 r.

Nie można tu bowiem pominąć uzasadnienia, jakie Trybunał przytacza w motywach swojego orzeczenia dla wykazania celowości, a nawet konieczności zawieszenia działalności Izby Dyscyplinarnej w sprawach dyscyplinarnych sędziów.

Przypomnijmy kilka najważniejszych motywów.

TSUE stwierdza m.in., że stosowanie przepisów powierzających kompetencje w sprawach postępowań dyscyplinarnych sędziów Sądu Najwyższego i sędziów sądów powszechnych Izbie Dyscyplinarnej, której „niezależność  może nie być zagwarantowana, jest w stanie spowodować wystąpienie poważnej i nieodwracalnej szkody w zakresie porządku prawnego Unii”.

Warto podkreślić ostatnie stwierdzenie, dotyczące porządku prawnego całej Unii Europejskiej, wyraża ono bowiem prawdziwą, systemową naturę problemów, które są przedmiotem rozstrzygnięcia.

Wbrew temu, co słyszymy nieustannie, problem wymiaru sprawiedliwości w Polsce nie jest wewnętrznym problem Polski, ale problemem całej Unii Europejskiej.

TSUE odnosi się do szerszego kontekstu całości zmian ustawowych dotyczących sądownictwa w Polsce od 2015 r. Zmiany te, o czym przypomina Trybunał, spowodowały po raz pierwszy w historii wystąpienie przez Komisję Europejską w grudniu 2017 r. z wnioskiem o stwierdzenie ryzyka naruszenia przez kraj członkowski zasady rządów prawa (jest to absolutnie wyjątkowy środek przewidywany w art. 7 traktatu o Unii Europejskiej).

Postanowienie kwietniowe TSUE o środkach tymczasowych szeroko odwołuje się do wcześniejszych orzeczeń, zwłaszcza do wyroku z 19 listopada (Izba Dyscyplinarna), a także – podkreślmy – do orzeczeń samego Sądu Najwyższego (z grudnia i stycznia 2019/2020), które zastosowały kryteria oceny niezawisłości sędziowskiej przyjęte przez TSUE.

Zdaniem Trybunału kryteria te nie mogą być zawężone do okoliczności faktycznych jednej konkretnej sprawy, a wobec tego muszą być stosowane we wszystkich innych postępowaniach, w których pojawia się kwestia niezawisłości sędziowskiej.

Odnosząc się do samego trybu powołania sędziów Izby Dyscyplinarnej, a więc warunków i procedury, przy udziale Krajowej Rady Sądownictwa, której działalność nie gwarantuje niezależności sądownictwa, Trybunał stwierdza w swym kwietniowym postanowieniu, że nie można wykluczyć w takiej sytuacji, że postępowania przed Izbą Dyscyplinarną SN naruszają prawo Unii Europejskiej.

Prawo to nakłada bowiem „obowiązek zagwarantowania, aby wszystkie orzeczenia wydawane w postępowaniach dyscyplinarnych dotyczących sędziów Sądu Najwyższego i sędziów sądów powszechnych podlegały kontroli organu, który spełnia wymogi nieodłącznie związane ze skuteczną ochroną sądową, w tym wymóg niezależności”.

W konsekwencji „fakt, iż do czasu wydania ostatecznego wyroku niezależność Izby Dyscyplinarnej może nie być zagwarantowana, będzie niósł za sobą w tym okresie także zagrożenie dla niezależności Sądu Najwyższego i sądów powszechnych”.

Czy tak mocne i kategoryczne stwierdzenia dotyczące ryzyka braku gwarancji nie stanowią wystarczającego powodu, aby nie toczyły się przed Izbą Dyscyplinarną wobec sędziów postępowania mające na celu stosowanie nie tylko środków dyscyplinarnych, ale tym bardziej środków otwierających drogę (tak w wypadku sędziego Tulei) do represji karnej?

Jeżeli sędziowie Izby Dyscyplinarnej w obecnym stanie prawnym nie gwarantują dzisiaj wystarczającego poziomu niezależności w sprawach dyscyplinarnych, to czy mogą oni taki poziom zagwarantować w sprawie o uchylenie immunitetu sędziowskiego, której wynik może otworzyć drogę postępowania karnego przeciwko sędziemu? Na jakiej podstawie można stosować w takim wypadku odmienne kryteria co do gwarancji niezawisłości sędziów Izby Dyscyplinarnej?

Celem orzeczenia TSUE było uchronienie sędziów Sądu Najwyższego i sądów powszechnych przed ryzykiem presji politycznej, które może wiązać się z postępowaniami prowadzonymi przeciwko nim przed sądem złożonym z osób, co do których istnieje uzasadnione i uprawdopodobnione podejrzenie, że nie spełniają dostatecznych gwarancji niezawisłości.

W wypadku sędziego Tulei ryzyko takie wydaje się szczególnie duże, zważywszy na jego wcześniejsze działania w obronie niezależności wymiaru sprawiedliwości i kontekst samej sprawy, w której miałoby dojść do uchylenia immunitetu.

Dobra i uczciwa współpraca pomiędzy Trybunałem a sądami krajowymi musi opierać się na wzajemnym zaufaniu, które pozwala na respektowanie wartości podstawowych Unii Europejskiej.

Po wydaniu orzeczenia TSUE o środkach tymczasowych należało oczekiwać, że zostanie uczynione wszystko, co jest konieczne, aby zminimalizować ryzyko szkód powstających w wyniku działalności Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego do czasu wydania ostatecznego wyroku w postępowaniu toczącym się przed Trybunałem Sprawiedliwości.

Nowo powołana pierwsza prezes Sądu Najwyższego dysponuje dzisiaj odpowiednimi instrumentami prawnymi, aby zapobiec powstawaniu nieodwracalnych szkód dla wymiaru sprawiedliwości. Czy zechce je wykorzystać?

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.