Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jechałem niedawno trasą S6 z Gdańska do Koszalina. Bylem skupiony na prowadzeniu samochodu, niemniej zauważyłem przynajmniej trzy plakaty wyborcze Andrzeja Dudy - kandydata na prezydenta. Tylko jego.

Termin wyborów 10 maja przy całej dramaturgii już minął, a nowego oficjalnego terminu, a więc nowej kampanii wyborczej, nie ma. Przepisy zobowiązują wszystkich kandydatów po wyborach do usunięcia na koszt własny, ewentualnie na koszt komitetów wyborczych, wszystkich plakatów niezwłocznie po odbytych/nieodbytych wyborach.

Zresztą kandydat Duda żali się za pośrednictwem szefa swojego komitetu wyborczego Państwowej Komisji Wyborczej, że jego konkurenci rozpoczęli kampanie wyborczą bez oficjalnego ogłoszenia nowego terminu wyborów przez marszałek Sejmu.

Skoro kandydat Duda jeszcze nie rozpoczął kampanii wyborczej (jak twierdzi szef jego komitetu), to dlaczego jego plakaty wiszą przy drogach? Jeśli to plakaty z nowej kampanii, to jest to delikt prawny i powinien być ścigany przez odpowiednie instytucje. Jeśli zaś są to plakaty z kampanii poprzedzającej niewybory z 10 maja, to dlaczego nie zostały jeszcze sprzątnięte?

Gdzie jeszcze trwa kampania?

Wyborcze plakaty Andrzeja Dudy zaniepokoiły już naszą czytelniczkę z Torunia (tutaj list). Poniżej list, który przyszedł w odpowiedzi.

Odpowiadam czytelniczce z Torunia: owszem na płotach mazowieckich wsi, a także w miasteczkach również w wielu miejscach wiszą plakaty Andrzeja Dudy: podretuszowane zdjęcie z napisem "Andrzej Duda Twój Prezydent". Jeśli to nie wyborczy plakat i kampania, to co? Widziałem je np. w gminach Różan i Goworowo.

Stały czytelnik

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.