Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jestem 67-letnią emerytką. Dostałam list polecony z III Urzędu Skarbowego w Warszawie. A w nim informację, że blokują moje konto i oszczędności, by wyegzekwować pięcioletnie niepłacenie abonamentu RTV. Poinformowano mnie w liście, że zabiorą mi prawie 1,8 tys. zł z mojej 2,5-tysięcznej emerytury!

Telewizora nie mam od końca 2015 roku (odbiornik został wyrzucony, a stara 40-letnia wieża nadaje się już tylko do słuchania płyt CD i to nie wszystkich).

W Orange zaproponowali mi dodatek do internetu TV (dwa lub trzy lata temu). Wcześniej, przed umową z Orange, odbiornik wyrejestrowałam na poczcie, niestety nie pamiętam dokładnie kiedy i gdzie i nie mam tego dokumentu. Zresztą ile lat można trzymać takie papiery?

Urząd zadziałał błyskawicznie - całą sumę ok. 1,8 tys. zł zabrano mi w dwóch ratach natychmiast po wysłaniu listu. Jedna część 14 maja, kiedy list leżał na poczcie, a druga 22 maja rano, jeszcze przed odebraniem listu przez mojego byłego męża.

Jak można kogoś zostawiać z 800 zł, kiedy za czynsz płacę ponad 800 zł? Jak można pozbawiać środków do życia emerytkę w okresie pandemii?

2 miliardy zł to za mało dla telewizji Jacka Kurskiego? Trzeba teraz zabierać pieniądze emerytkom? Ludziom 65+? Nie jestem jedyną ofiarą. Mam informacje o kilku identycznych zachowaniach urzędów skarbowych.

Nikt do dzisiaj nie zrobił porządku z abonamentami - ani PO, ani PiS - a teraz zabiera się ludziom emerytury wypracowane przez 45 lat.

Ja chcę żyć normalnie, nie musieć zabierać zarobków mojej rodzinie!

Pomóżcie takim ludziom jak ja!

 Piszcie:listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.