Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Koniec kadencji prezydenta to najbardziej typowy przykład opróżnienia urzędu, co da możliwość zarządzenia zgodnych z prawem wyborów prezydenckich.

Na konferencji prasowej 26 maja 2020 r. marszałek Sejmu Elżbieta Witek stwierdziła: - My czytamy wprost konstytucję. Nie ma czegoś takiego jak opróżnienie urzędu prezydenta po 6 sierpnia. Po 6 sierpnia jest koniec kadencji prezydenta, bo konstytucja wyraźnie określa pięć przypadków, w których następuje opróżnienie urzędu prezydenta, między innymi to jest śmierć, zrzeczenie się urzędu, orzeczenie prawomocne Trybunału Stanu, uznanie nieważności wyboru, to jest sytuacja, kiedy prezydent z innych przyczyn nie może pełnić swojej funkcji. Taki przypadek, proszę państwa, nie ma miejsca. Nie ma czegoś takiego jak opróżnienie urzędu prezydenta po 6 sierpnia i państwo senatorowie powinni mieć tego świadomość, że po 6 sierpnia, gdyby wybory się nie odbyły, jesteśmy bez głowy państwa.

Poglądy te nie znajdują oparcia w przepisach konstytucji. Marszałek Sejmu myli podstawy upoważniające ją do tymczasowego wykonywania obowiązków prezydenta określone w art. 131 konstytucji z konsekwencjami prawnymi opróżnienia urzędu przez prezydenta RP. Art. 131 konstytucji nie posługuje się określeniem “opróżnienie” urzędu ani nie przesądza, jak rozumieć to określenie na gruncie innych regulacji prawnych. O ile więc wskazane w tym przepisie przypadki mogą być uznane za opróżnienie urzędu, np. w wyniku dymisji głowy państwa, o tyle nie muszą być to, co oczywiste, jedyne konstytucyjne przypadki opróżnienia urzędu.

O opróżnieniu urzędu prezydenta mówią wyłącznie art. 128 i 129 konstytucji. Pojęcie to nie występuje w innych jej miejscach. Co istotne, oba przepisy mają stricte wyborczy charakter, określają fundamentalne standardy procesu wyborczego. Określenie “opróżnienie” jest więc autonomicznym pojęciem konstytucyjnym i jako takie podlega samodzielnej wykładni w kontekście art. 128 i 129 konstytucji.

Zgodnie ze słownikami języka polskiego “opróżnić” coś to m. in. “zwolnić zajmowane miejsce, ustąpić z zajmowanego miejsca” (Uniwersalny słownik języka polskiego, t. 2, red. S. Dubisz, Warszawa 2003, s. 1284); “ustąpić z zajmowanego miejsca, stanowiska” (Słownik 100 tysięcy potrzebnych słów, red. J. Bralczyk, Warszawa 2005, s. 512); “jeśli opróżniliśmy z czegoś jakiś pojemnik, budynek lub miejsce albo jeśli one opróżniły się, to stały się puste” (Inny słownik języka polskiego, t. I, red. M. Bańko, Warszawa 2000, s. 1176).

Nie ulega wątpliwości, że upływ kadencji prezydenta jest typowym przypadkiem opróżnienia tego konstytucyjnego urzędu: dotychczasowy piastun zwalnia, pozostawia pusty urząd, który sprawował. Nadzwyczajne przypadki opróżnienia urzędu wskazała marszałek Sejmu: śmierć, zrzeczenie się urzędu, trwała niezdolność do pracy itd. Art. 128 ust. 2 konstytucji traktuje te przypadki jednolicie, gdy mówi, jakie są konsekwencje opróżnienia urzędu prezydenta: zarządzenie nowych wyborów.

Nieprzypadkowo przepis nie posługuje się określeniem “opróżnienie urzędu przez Prezydenta”, lecz ogólnym, abstrakcyjnym zwrotem “opróżnienie urzędu Prezydenta” (bez określenia “przez”). Mocą upływającego czasu i mocą samego prawa urząd prezydenta staje się pusty, gdy kończy się kadencja. Żaden przepis szczególny nie przewiduje też, że prezydent pełni dalej swój urząd po upływie kadencji, do czasu objęcia urzędu przez swego następcę.

Jest to wykładnia proobywatelska, pozwalająca strzec wartości konstytucyjnych i prawa obywateli do wyboru głowy państwa. Jeśli z powodu zaniedbań, celowych działań politycznych lub nawet przestępstw zlikwidowano wybory zaplanowane na 10 maja 2020 r., to otwiera się możliwość zarządzenia nowych wyborów po upływie kadencji prezydenta. To zresztą zupełnie naturalne, by właśnie z upływem kadencji urzędującego prezydenta kojarzyć potrzebę rozpisania nowych wyborów, z uwagi na brak głowy państwa.

Sytuacja, w której po 6 sierpnia 2020 r. nie będzie głowy państwa i tymczasowo obowiązki prezydenta sprawował będzie wówczas marszałek Sejmu, obciąża władzę polityczną, która licznymi bezprawnymi działaniami i zaniechaniami zlikwidowała wybory prezydenckie zaplanowane na 10 maja. Kluczowe były w tym zakresie posunięcia legislacyjne prowadzące w szczególności do wyrugowania z systemu prawnego kompetencji Państwowej Komisji Wyborczej, co uniemożliwiło dokończenie już rozpisanych procedur wyborczych. To też brak wprowadzenia – mimo spełnienia określonych w konstytucji przesłanek - stanu nadzwyczajnego.

Stan bezprawia wytworzonego przez władzę publiczną nie uzasadnia poszukiwania kolejnej bezprawnej drogi do wcześniejszego rozpisania nowych wyborów niż ten dozwolony konstytucyjnie. Żadnej podstawy nie stwarza w szczególności uchwała Państwowej Komisji Wyborczej z 10 maja 2020 r., której treść nie ma związku z art. 293 kodeksu wyborczego, mówiącego o możliwości zarządzenia wyborów prezydenckich, jeśli w wyborach nie było w ogóle żadnych kandydatów (a przecież było 10 kandydatów).

Do opróżnienia urzędu prezydenta piastowanego przez Andrzeja Dudę, z uwagi na zakończenie kadencji, dojdzie 6 sierpnia 2020 r. Otworzy to możliwość zarządzenia nowych, zgodnych z prawem wyborów prezydenckich.

Dr Mikołaj Małecki - Katedra Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, Krakowski Instytut Prawa Karnego, autor bloga Dogmaty Karnisty

Dr Szymon Tarapata - Zakład Prawa Karnego Wykonawczego Uniwersytetu Jagiellońskiego, Krakowski Instytut Prawa Karnego, adwokat

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.