Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Od kilku dni patrzymy na to, co dzieje się wokół piosenki Kazika ["Twój ból jest lepszy niż mój"]. Piosenki, która opowiada, czy też komentuje wizytę prezesa na cmentarzu. Piosenka niezwykle ironiczna, prześmiewcza, świetnie zilustrowana „teledyskiem”, ze świetnym występem doskonale dobranych „aktorów”. Czarno-biały teledysk dodaje dodatkowego uroku tej ironii.

Zawsze uważałem PiS za partię ludzi pełnych frustracji, bólu i żalu do świata i ludzi. Uważałem i uważam PiS za partię celującą w najniższe i najgorsze gusta gawiedzi, za partię, która obudziła, czy też tylko wydobyła na powierzchnię najgorsze cechy Polaków, wszelkie ograniczenia, zacofanie i wszystkie fundamentalizmy.

Kiedy z radiowej Trójki odszedł kolejny dziennikarz Tomasz Rożek, to na kanwie tego już seryjnego odchodzenia dziennikarzy, na kanwie próby czy nawet już nie próby, ale rzeczywistego wprowadzenia cenzury wobec piosenki Kazika, przyszła mi myśl o „zdjęciu z afisza 'Dziadów' Mickiewicza” w Marcu 1968.

Wtedy stało się to powodem gwałtownych zajść studenckich, protestów na ulicach, bicia studentów pałkami policyjnymi oraz tak zwanego aktywu robotniczo-chłopskiego, relegowania studentów z uczelni, wyrzucania profesorów, oficerów i wszystkich, których władza wyrzucić chciała. Był to element przedostatniego antysemickiego wstydu europejskich Polaków. Przedostatni przed ekscesami Patryka Jakiego, który chciał karać za publikowanie prawdy o udziale Polaków w mordowaniu Żydów pozostałych po Akcji Reinhardt.

Tamte zajścia stały się początkiem końca Władysława Gomułki i zamiany jego ekipy na ekipę Edwarda Gierka. Teraz zaczyna być podobnie. Władza powoli traci kontakt z rzeczywistością. Wydaje im się, że jak piosenkę wyrzuci się z redakcji, zakaże jej grania, to takiej piosenki nie ma. Zaczyna się walka z ironią, wolnym słowem, artystyczną wolnością wypowiedzi. Zaczyna się cenzura. Rządy autorytarne zmieniają się w rzeczywisty reżim.

W Marcu 1968 tak zwane masy nie przyłączyły się do studentów. Po dwóch latach, kiedy staniały lokomotywy, ale zdrożała żywność, do boju ruszyli robotnicy. W końcu połączenie obu tych sił skutkowało powstaniem "Solidarności", na czele której stanął Lech Wałęsa, co aktualnie warto mocno podkreślić (nie Lech czy Jarosław Kaczyńscy, ale Lech Wałęsa). I po kilku latach Polska odzyskała wolność i suwerenność.

Kiedy po informacjach o Kaziku i zwalniających się dziennikarzach Trójki przeczytałem, że czereśnie są po 70 zł, a truskawki po 25 zł, że masło drożeje, a Polska jest mistrzem Europy, jeśli chodzi o inflację, wydaje mi się, że PiS zaczyna zjazd po równi pochyłej do przepaści. Napiszę więcej, mam nadzieję i głębokie przekonanie, że spadek do przepaści już się rozpoczął. Każda afera, a ma ich PiS co niemiara, każde „lewe maseczki” przywiezione z Chin, każdy trener narciarstwa sprzedający maseczki, każda żona, co na dyżurach uzbierała ponadnormatywne pieniądze, każdy brat, co nadmiernie korzysta z dotacji państwowych, przybliża upadek PiS. Oby szybki.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.