Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W przeddzień Zgromadzenia Ogólnego SN Iustitia publikuje wyniki badań opinii publicznej na temat wyborów I prezesa SN oraz cech, jakie powinna mieć osoba na tak ważnym stanowisku.

Wnioski z badania przeprowadzonego na reprezentatywnej grupie Polaków, a równolegle wśród kilkuset sędziów z całej Polski, są jasne. Przytłaczająca większość respondentów chce kandydatów trzymających się z dala od polityków. Za praktycznie dyskwalifikujące dla kandydata badani (ponad 95 proc. sędziów i ponad 60 proc. opinii publicznej) uznają zajmowanie wcześniej politycznych stanowisk lub zażyłe kontakty z politykami. Obie grupy chciałyby na stanowisku I prezesa SN widzieć autorytet - osobę z dużym doświadczeniem w orzekaniu w tym Sądzie oraz popieraną przez sędziów. Ogromna większość respondentów podkreśla, że chciałaby dowiedzieć się więcej na temat kandydatów na I prezesa SN - aż 86 proc. sędziów i 65 proc. opinii publicznej chciałoby wysłuchania publicznego kandydatów, podobnie wygląda oczekiwanie jasnych kryteriów wyboru.

- Polacy nie chcą widzieć na czele Sądu Najwyższego kolejnego znajomego pana prezydenta lub prezesa PiS. Sąd Najwyższy to nie prywatna firma, ale ważna instytucja reprezentująca Polaków. Mamy nadzieję, że zarówno Zgromadzenie Ogólne, jak i prezydent wezmą pod uwagę te oczekiwania społeczne - mówi prezes Iustitii prof. Krystian Markiewicz.

Jakie cechy powinien mieć I prezes Sądu Najwyższego

Trwa kryzys związany z wyborami I prezesa Sądu Najwyższego. Już w piątek, 22 maja, odbędą się kolejne obrady Zgromadzenia Ogólnego, których celem ma być wybór kandydatów na I prezesa.

To Sąd Najwyższy będzie niebawem orzekać m.in. o ważności - lub braku ważności - zbliżających się wyborów prezydenckich. W okresie, gdy na porządku dziennym jest już łamanie przez rządzących konstytucji i praw obywatelskich, niezawisłość Sądu Najwyższego stanowi kwestię fundamentalną. Prezes Sądu Najwyższego to osoba zaufania publicznego - jej reprezentant winien spełniać najwyższe standardy merytoryczne i moralne.

W przeddzień wyborów kandydatów na to kluczowe stanowisko Stowarzyszenie Sędziów Polskich “Iustitia"  postanowiło zlecić badania, których celem jest ustalenie, jakie cechy powinien mieć I prezes SN. Badanie przeprowadzono w dwóch grupach - o opinię zapytano zarówno reprezentatywną próbę Polaków (N=1028), jak i ekspertów w tej dziedzinie - sędziów różnych sądów w Polsce (N=608). Pytaliśmy w badaniu o cechy potencjalnych kandydatów w zakresie doświadczenia, relacji z polityką, kompetencji organizacyjnych czy językowych. Część pytań dotyczyła również kwestii bieżących, np. postawy prezydenta RP Andrzeja Dudy w kryzysie związanym z SN.

- Iustita umożliwiła sędziom i społeczeństwu wypowiedzenie się, jakie przymioty powinien mieć I prezes SN. Być może będzie to pomocne dla niektórych kandydatów, którzy nigdy nie byli sędziami, nie mówiąc już o tym, że nie brali udziału w wyborach na I prezesa SN. Mam nadzieję, że wyniki badań będą pomocne dla wszystkich członków Zgromadzenia, bo wybierają I prezesa nie dla siebie, ale dla wszystkich Polek i Polaków. Powinni więc brać pod uwagę opinie swoich rodaków, w tym środowiska sędziowskiego. Z tych samych względów mam nadzieję, że badania będą pomocne dla pana prezydenta, wszak, jak powiada, jest prezydentem wszystkich Polek i Polaków - podkreśla prezes stowarzyszenia prof. Krystian Markiewicz.

Główne wnioski z badań

1. Zdecydowana większość chce kandydatów trzymających się z dala od polityków. Z badań wynika, że za praktycznie dyskwalifikujące dla kandydata badani uznają zajmowanie politycznych stanowisk lub zażyłe kontakty z politykami (za niepożądane uznaje to ponad 95 proc. sędziów i ponad 60 proc. opinii publicznej, przy czym za pożądane takie kontakty uznaje tylko 10 proc. opinii publicznej). Odpowiedzi sędziów są częściej zdecydowane, jednak wyraźny jest wspólny kierunek oceny.

2. Prezesem SN powinna być osoba z dużym doświadczeniem w orzekaniu w tym sądzie oraz popierana przez samych sędziów - to również wspólne oczekiwanie opinii publicznej i sędziów (za pożądane uznaje to ponad 60 proc. opinii publicznej i niemal 90 proc. sędziów).

3. Obie grupy zdecydowanie chciałyby dowiedzieć się więcej na temat kandydatów na I prezesa SN - aż 86 proc. sędziów i 65 proc. opinii publicznej chciałoby wysłuchania publicznego kandydatów oraz jasnych kryteriów wyboru.

4. Aż 89 proc. sędziów uważa, że w związku ze zmianą I prezesa SN celem działań prezydenta jest podporządkowanie sobie Sądu Najwyższego i zmniejszenie niezależności SN. Ocenę tę podziela aż 42 proc. opinii publicznej. Tylko ok. 9 proc. sędziów oraz 23 proc. respondentów uważa, że dąży on do zachowania lub zwiększenia niezależności SN.

5. Za zdecydowanie niepożądaną sędziowie uznają sytuację, w której kandydat byłby powołany przez obecną, upolitycznioną KRS (niemal 90 proc. sędziów). Z badań wynika, że dla opinii publicznej kwestia obecnej KRS nie jest dostatecznie zrozumiała, gdyż aż 40 proc. badanych nie ma na ten temat zdania, a zwolenników i przeciwników kandydata pochodzącego z obecnej KRS jest tyle samo (po 30 proc.).

Komentarz do wyników badań

Bartłomiej Przymusiński, rzecznik prasowy Stowarzyszenia: Wyniki badania są bardzo ciekawe, to dla nas ważny sygnał. Po pierwsze, choć oczywiście badani sędziowie deklarują zdecydowanie większą orientację w tym, co dzieje się obecnie w Sądzie Najwyższym i mają bardziej zdecydowane oceny, postawy sędziów oraz reszty społeczeństwa cechuje wspólny kierunek.

Jak się okazuje, Polacy mają bardzo dobre wyczucie sytuacji. Ich intuicyjne oceny i oczekiwania pokrywają się z oczekiwaniami ekspertów, sędziów z całej Polski.

To potwierdza, że postulaty, które zgłaszamy od lat jako Iustitia i za które spotykają nas represje, są popierane przez społeczeństwo. Drugi ważny element to informacja o tym, jak duże grupy obywateli nie mają zdania w kwestiach mocno specjalistycznych, a kluczowych dla polskiej praworządności, jak neo-KRS czy bieżące ingerencje proceduralne prezydenta. To z kolei utwierdza nas w przekonaniu, że edukacja i mówienie głośno o tym, gdzie mają miejsce nadużycia, jest ważne - to nasza odpowiedzialność, a nazywanie rzeczy po imieniu jest potrzebne.

Krystian Markiewicz, prezes Iustitii: Oczekujemy, że Zgromadzenie Sędziów SN oraz sami kandydaci wezmą pod uwagę wyniki tych badań, bo pokazują one wyraźnie, jakie kryteria oceny kandydatów są ważne dla Polaków. Te wyniki to dowód, że Polacy nie chcą widzieć na czele Sądu Najwyższego kolejnego znajomego pana prezydenta lub prezesa PiS, nie chcą kolejnego “odkrycia towarzyskiego”. To bardzo dojrzała ocena, myślę, że już jest dobrze widoczne, do czego prowadzi zawłaszczanie kolejnych instytucji. Polityczni nominaci zawsze będą związani ze swoimi mocodawcami i będą odgadywać ich życzenia. Na przykładzie Trójki widzimy, do czego to prowadzi w mediach publicznych, a przecież Sąd Najwyższy to filar obrony praw i wolności obywateli, to Sąd Najwyższy orzeka o ważności wyborów. Jeśli na jego czele stanie kolega lub koleżanka prezydenta czy prezesa PiS, to nie spotka się to z akceptacją społeczną. Sąd Najwyższy to nie prywatna firma, ale ważna instytucja reprezentująca Polaków. Mamy nadzieję, że prezydent weźmie pod uwagę te oczekiwania społeczne. Takie wyniki powinny wykluczać z grona kandydujących wszystkich tych, którzy dostali nominacje w ostatnich kilku latach, zwłaszcza, że niemal 90 proc. sędziów uznaje nominację za pośrednictwem obecnej upolitycznionej KRS za dyskwalifikującą.

Metodologia badawcza

Sondaż wśród sędziów wykonano metodą CAWI (N=608), próba reprezentatywna dla reprezentacji ok. 10 tys. sędziów w Polsce. Badanie było dobrowolne i w pełni anonimowe, badani rekrutowani byli poprzez ankiety wysłane mailem do około 2 tys. sędziów i wewnętrzne fora.

Sondaż na reprezentatywnej próbie Polaków wykonano metodą CAWI (N=1028), próba ogólnopolska osób od 18 lat wzwyż. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji dla płci, wieku i wielkości miejscowości zamieszkania. Badanie przeprowadzono na panelu Ariadna.

Oba badania zostały przeprowadzone w dniach 18-20 maja 2020 roku.

Wolne sądy, wolni ludzie, wolne wybory - także w SN

Sędzia Krystian MarkiewiczSędzia Krystian Markiewicz Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta


Wolne sądy, wolni ludzie, wolne wybory - to nierozerwalna triada, której bronimy od kilku lat. Konstytucja stanowi, że wybory najważniejszych władz w kraju powinny być powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne. Wybory te są zatwierdzane przez Sąd Najwyższy. Dlatego nie waham się powiedzieć, że wybory w SN mają równie dużą wagę jak prezydenckie. Powinny się one cechować przejrzystością reguł. Kryteria oceny kandydatów oraz sami kandydaci, powinni być przedmiotem debaty publicznej, czego chce większość społeczeństwa.

Warto dostrzec, że w tym samym czasie wybierzemy na 5 lat najważniejszego przedstawiciela władzy wykonawczej – polityka i na 6 lat najważniejszego przedstawiciela władzy sądowniczej. Mam nadzieję, że nie polityka. Po to są trzy władze, by się równoważyły. Inaczej mamy monowładzę, wszystko w rękach polityków. Pytanie w związku z tym jest proste: czy chcemy, by I prezesem SN i przewodniczącym Trybunału Stanu, który może sądzić polityków za naruszenie konstytucji, był też polityk? Czy może jednak niezależny sędzia? Gdybyśmy nie uświadamiali sobie wagi obu wyborów, to znaczy, że ostatnie lata walki o sądy, w tym o SN, niewiele nas nauczyły. Na szczęście wyniki badań społecznych pokazują, że w dużej mierze odrobiliśmy lekcje z najnowszej historii. Polacy nie chcą, aby I prezesem została osoba, która sprawowała urzędy polityczne (61 proc., a wśród sędziów 95 proc.) lub miała zażyłe kontakty z politykami (68 proc., a wśród sędziów 97 proc.).

W każdej kampanii wyborczej za normalne uważamy spotkania wyborcze, debaty. Czy nie powinniśmy wobec tego oczekiwać, że także kandydaci na I prezesa SN przedstawią się nam, zaprezentują swoje poglądy na najważniejsze kwestie dotyczące państwa, sądownictwa, naszych praw i wolności? Uważam, że wszyscy powinniśmy mieć możliwość poznania kandydatów, zadania im pytań. Nie chcę, by wybory były fikcją, podczas której głosuje się nie wiadomo na kogo, a ostatecznie i tak decyzja dawno temu zapadła w innym budynku. Otóż oczekuję, tak jak większość sędziów i większość społeczeństwa, że to Zgromadzenie Ogólne wskaże kandydatów z mocnym mandatem większości (tak chce 62 proc. ankietowanych, a wśród sędziów 89 proc.). W innym przypadku I prezesem SN zostanie osoba, nie tyle wybrana przez sędziów, ile narzucona przez polityków.

Po zapoznaniu się z wynikami badań opinii publicznej przedstawimy listę oczekiwanych przez społeczeństwo cech kandydata. Być może będzie to pomocne dla niektórych kandydatów na I prezesa, którzy nigdy nie byli sędziami, nie mówiąc już o tym, że nie brali udziału w takich wyborach. Oczy całego środowiska sędziowskiego oraz znacznej części społeczeństwa skierowane są teraz na Sąd Najwyższy. To on powinien wyznaczać standardy. My, sędziowie, oraz reszta społeczeństwa oczekujemy od Sądu Najwyższego - adekwatnie do nazwy - najwyższej transparentności działania, przejrzystości reguł wyborczych i jasnych kryteriów wyboru.

Mam nadzieję, że wyniki badań będą pomocne dla wszystkich członków Zgromadzenia, bo wybierają I prezesa Sądu Najwyższego nie dla siebie, ale dla wszystkich Polek i Polaków.

Powinni zatem brać pod uwagę opinie swoich rodaków, w tym środowiska sędziowskiego. Z tych samych względów mam nadzieję, że badania będą pomocne przy podejmowaniu decyzji przez pana prezydenta. Wszak - jak powiada - jest prezydentem wszystkich Polek i Polaków.

 prof. Krystian Markiewicz

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.