Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mama choruje na raka. Dzień przed ostatnim konsylium decydującym o formie leczenia szpital onkologiczny został zamknięty. Po dwóch tygodniach została skierowana na radioterapię. W jej trakcie zaczęła odczuwać nerwobóle, których lekarz nie wiązał z terapią. Już po zakończonej terapii bóle się nasiliły i pojawiła się bardzo niepokojąca wysypka.

Termin konsultacji w rejestracji wyznaczono mamie na lipiec, bo skumulowały się wszystkie odwołane wizyty z powodu koronawirusa.

Pielęgniarka odmówiła konsultacji z lekarzem prowadzącym, bo sprawy "alergicznie", jak je zdiagnozowała, kwalifikują się tylko do konsultacji z lekarzem rodzinnym. Mama od tygodnia próbuje się dodzwonić do przychodni lekarza pierwszego kontaktu, która i tak świadczy tylko teleporady. Wizyty w przychodni są w teorii ograniczone do sytuacji krytycznych, w praktyce niemożliwe. Są tylko dwa numery telefonu, zresztą non stop zajęte. Nie ma nawet systemu zarządzania kolejką, czyli kiedy ktoś dzwoni do poradni, nie dostaje informacji, że jest np.10. w kolejce. Słychać tylko zajęty sygnał i połączenie zostaje przerwane.

Nie pozostaje nic innego jak Google, który podpowiada, że wysypka może być półpaścem, który często występuje przy radioterapii. Pozostaje zastanawiać się, ile osób moja mama nim zaraziła, będąc czynna zawodowo przez ten cały czas.

Pytanie, dlaczego w momencie, gdy otwierane są restauracje, fryzjerzy, kopalnie, ośrodki zdrowia pozostają niedostępne dla ludzi. Przecież ci lekarze, pielęgniarki też mają do wypełnienia misję ratowania zdrowia i życia pacjentów! A oni są schowani za telefonami i gotowi co najwyżej do wystawienia e-recepty na stale przyjmowane leki. System telefoniczny był niewydolny już wtedy, gdy służył tylko do umawiania wizyt, a co dopiero, kiedy ma służyć konsultacjom medycznym.

Ochrona zdrowia to fikcja. Prawo do opieki medycznej jest fantomowe. Służba zdrowia w tym kraju jest papierowa. Ale nikogo nie powinno to dziwić, kiedy mamy państwo z kartonu.

 Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.