Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Postanowiłem napisać do Państwa, ponieważ uważam, że warto nagłośnić absurdalną sytuację, do której dochodzi w białoruskich szpitalach. Chciałbym zachować anonimowość ze względu na bezpieczeństwo pani Doktor (bliskiej mi osoby), od której te informacje uzyskałem i w imieniu której piszę.

Maseczka, jaką dostaje lekarz w jednym z najbogatszych centrów medycznych w Mińsku. Jest to jego jedyna forma ochrony sanitarnej przed koronawirusem.Maseczka, jaką dostaje lekarz w jednym z najbogatszych centrów medycznych w Mińsku. Jest to jego jedyna forma ochrony sanitarnej przed koronawirusem. Fot. Czytelnik

Taką maseczkę, zrobioną z bardzo cienkiego i przepuszczalnego tworzywa, dostaje lekarz w jednym z najbogatszych centrów medycznych w Mińsku na cały dzień. Przekazuje mu się też zalecenie, że jest to jednorazówka, którą należy wymienić po jednym użyciu. I to jedyna forma ochrony, jaką zapewnia lekarzom pracodawca.

Medykom z zasady nie przeprowadza się testów na koronawirusa z obawy przed koniecznością izolacji. Białoruskie władze chcą uniknąć standardowej w Europie i na świecie praktyki zamykania oddziałów, a nawet całych szpitali.

W Mińsku można odnieść wrażenie, że mnóstwo ludzi nie wie o panującej na Białorusi pandemii. Liczba zakażonych szybko rośnie, a prezydent Łukaszenka, zamiast podejmować środki bezpieczeństwa, organizuje defiladę z okazji Dnia Zwycięstwa jakby nigdy nic. Ludzie bardzo często nie stosują podstawowych środków ostrożności. A to dlatego, że ani media, ani władza nie informują o nich w należyty sposób.

Piszcie:listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.