Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na co dzień chodzi przede wszystkim o to, żeby słuchać. Od marca zeszłego roku przez 58 wieczorów, w sumie 174 godziny. Ale choć przy okazji rocznicy istnienia telefonu wsparcia dla osób doświadczonych przemocą seksualną w Kościele dziennikarze pytają o liczby, mówi się o nich trudno. Zestawienia cyfr mają się nijak do ludzkiego cierpienia. Czy gdyby zgłosiła się tylko jedna pokrzywdzona osoba, mielibyśmy prawo nie czuć bólu i wstydu? Czy Kościół mógłby odetchnąć z ulgą? Tych osób było jednak znacznie więcej. Psychoterapeutki współpracujące z Inicjatywą "Zranieni w Kościele" odebrały w ostatnim roku ponad 120 telefonów.

Nie zemsta, lecz sprawiedliwość

Wysłuchanie to pierwsza i najpilniejsza, najbardziej podstawowa potrzeba osób skrzywdzonych przemocą. „Ale czy pani mi wierzy?” – pytają niemal wszyscy. Często nie dowierzają, po latach życia z traumą, w wewnętrznym przymusie milczenia, osamotnieni w niesieniu bolesnej tajemnicy. Wielu usłyszało wcześniej: „Nie przesadzaj”, „Przebacz”, „Zapomnij”, „Nie wracaj do tego”, „Przecież minęło już tyle lat”, „Co tak nagle ci się przypomniało”. Potrzebujemy jako społeczeństwo (ze szczególnym uwzględnieniem katolików) edukacji dotyczącej tego, jak wygląda doświadczenie osób pokrzywdzonych. Jak ich słuchać, żeby nie powiększać ich cierpienia. Warto sobie uświadomić choćby to, że dążenie do zgłoszenia sprawy nie jest z perspektywy pokrzywdzonego aktem zemsty, lecz sprawiedliwości, przywróceniem ładu w świecie.

Jeśli na serio mamy traktować zobowiązanie do otoczenia osób doświadczających przemocy seksualnej realną troską, niezbędne jest wprowadzenie zmian w prawie i praktyce Kościoła powszechnego, tak aby pokrzywdzeni byli obowiązkowo informowani o przebiegu sprawy, którą zgłosili. Trudno w to uwierzyć, ale w tej chwili mają oni status świadka, a nie strony, formalnie nie mają więc dostępu do akt.

Miesiącami czekają na wiadomości i decyzje z Kongregacji Nauki Wiary, z poczuciem, że nic się nie dzieje. Niezbędne wydaje się również przyspieszenie pracy kościelnych młynów (w tym wypadku Kongregacji Nauki Wiary).

To akurat zależy od decyzji, które zapadają w Watykanie, ale wiele da się zmienić, nie odwołując się do tak odległych od Wisły instancji: ułatwienie dostępu do informacji dotyczących postępowań kanonicznych, ich przebiegu i treści wyroku jest możliwe w ramach obowiązujących przepisów, zwłaszcza od kiedy w zeszłym roku papież zniósł tzw. sekret papieski w sprawach księży oskarżonych o seksualne wykorzystywanie dzieci.

Więcej świeckich, więcej empatii

Często chodzi zresztą nie tyle o zmianę prawa, ile obyczaju i przyzwyczajeń. Zdecydowana większość zgłaszających się do Zranionych w Kościele to kobiety (zwykle mocniej niż przeciętnie związane z Kościołem, aktywne w życiu parafialnym). Niestety, nie mogą liczyć na to, że w instytucjach kościelnych informację o przestępstwie przyjmie od nich kobieta. Zmuszone są do zeznawania, a więc opowiadania o doświadczeniu przemocy seksualnej, przed mężczyznami w koloratkach i sutannach. Bywa wciąż, że wymaga się przysięgi na krzyż i odmawia prawa do obecności osoby towarzyszącej, która byłaby w tej sytuacji wsparciem. Zmiana warunków, w których odbywają się wysłuchania pokrzywdzonych, to kwestia podstawowej empatii i wrażliwości. I na szczęście nie wszystkim ich brakuje: delegaci niektórych diecezji przyjeżdżali w ostatnim roku na spotkania z pokrzywdzonymi do innych miast, by ułatwić cały proces i nie narażać pokrzywdzonych na dodatkowe trudności.

Jeśli zaś problemem jest niedostatek wiedzy czy wyobraźni, warto organizować praktyczne szkolenia upowszechniające dobre wzorce przyjmowania zgłoszeń o przestępstwach. To zdecydowanie ważniejsze, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka: niektóre z osób dzwoniących pod numer Inicjatywy mówią nawet o poczuciu wtórnej wiktymizacji, wywołanym sposobem, w jaki przedstawiciele Kościoła przyjęli informację o tym, że padły ofiarą przemocy seksualnej.

Telefonujący uważnie sprawdzają związki Inicjatywy z Kościołem instytucjonalnym. Wielu dopytuje, czy nie zamierza ona szkodzić Kościołowi, ale często padają również pytania o to, czy na pewno tworzą ją osoby świeckie, pojawia się lęk przed „korporacyjną lojalnością” księży.

Niektórzy nie chcą się spotykać z diecezjalnymi delegatami ds. ochrony dzieci i młodzieży, obawiając się, że ulegną oni pokusie reprezentowania instytucji i będą się kierować źle pojmowaną lojalnością. Dlatego Inicjatywa rekomenduje powołanie rzecznika praw osób skrzywdzonych w Kościele, najlepiej równolegle świeckiego mężczyzny i świeckiej kobiety.

Nie tylko dzieci

Seksualne przestępstwa wobec dzieci to z całą pewnością jeden z najpoważniejszych problemów, z jakimi mierzy się Kościół katolicki, ale to niejedyna forma przemocy, którą zgłaszają osoby dzwoniące na telefon wsparcia ZwK (nawet jeśli mówimy tylko o sferze seksualnej, bo zdarzają się także telefony dotyczące np. przemocy ekonomicznej). Pomocy szukają także dorosłe osoby doświadczające nadużyć w sferze seksualnej, świeckie kobiety i mężczyźni, klerycy i zakonnice. Niestety, w prawnej rzeczywistości kościelnej zakłada się, że intymne relacje dwóch dorosłych osób są zawsze dobrowolne. W przepisach kościelnych nie ma odpowiednika art. 199 §1 kodeksu karnego: „Kto, przez nadużycie stosunku zależności lub wykorzystanie krytycznego położenia, doprowadza inną osobę do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Jak pisał papież Franciszek, „trudno zrozumieć zjawisko wykorzystania małoletnich bez uwzględnienia władzy, ponieważ są one zawsze następstwem nadużycia władzy, wykorzystywania sytuacji niższości wykorzystanego bezbronnego, pozwalającej na manipulowanie jego sumieniem oraz kruchością psychologiczną i fizyczną”.

Problem polega na tym, że do nadużyć władzy, manipulowania sumieniem i wykorzystania sytuacji niższości dochodzi także w relacjach dorosłych osób z duchownymi obdarzonymi wyjątkowym, bywa niestety, że quasi-boskim autorytetem. Szczególnie bolesnym problemem są przemocowe relacje księży z zakonnicami i klerykami.

Trzeba też dodać, że ujawniona niedawno sprawa molestowania kilku kobiet przez Jeana Vaniera, charyzmatycznego założyciela wspólnot Arka, uświadamia dobitnie, że problem dotyczy również świeckich liderów w Kościele.

Na koniec jeszcze jeden powód, który sprawia, że o liczbach w kontekście przemocy seksualnej w Kościele katolickim w Polsce pisze się trudno. Rok temu przedstawiciele Episkopatu zaprezentowali na konferencji prasowej wyniki kwerendy statystycznej, z której wynika, że od 1 stycznia 1990 roku do 30 czerwca 2018 roku zgłoszono „382 przypadki wykorzystywania seksualnego małoletnich”, przy czym „przypadek” – jak wówczas precyzowano – to „osoba duchowna, która mogła być sprawcą nie tylko wobec jednej osoby”. Dowiedzieliśmy się również, że skrzywdzono w ten sposób 625 niepełnoletnich osób, a ponad połowa z nich (345) miała mniej niż 15 lat. Przez ponad rok od tamtej konferencji nie poinformowano jednak o wynikach analizy przedstawionych danych. Czy z liczb, za którymi kryje się ludzkie cierpienie, wyciągnięto jakieś wnioski? Może postawiono diagnozy dotyczące miejsc czy sytuacji szczególnego ryzyka? Pokrzywdzonym należy się jasna informacja, że ich nieszczęście i ból nie są tylko cyframi w tabelkach.

Trzeba też dodać, że zdecydowana większość osób, które kontaktują się z ZwK, deklaruje, że nigdy nie zgłaszała nadużycia czy przestępstwa władzom kościelnym ani państwowym. Wielu z nich opowiada o swojej krzywdzie po raz pierwszy w życiu.

Inicjatywa „Zranieni w Kościele” to telefon zaufania i środowisko wsparcia dla osób dotkniętych przemocą seksualną w Kościele, stworzone ponad rok temu przez świeckich katolików związanych z Klubem Inteligencji Katolickiej w Warszawie, Laboratorium „Więzi” oraz Fundacją Pomocy Psychologicznej "Pracownia Dialogu". Telefon jest czynny w każdy wtorek w godzinach 19-22. Pod numerem 800 280 900 dyżurują profesjonalni terapeuci. Więcej informacji: www.zranieni.info (pod tym adresem dostępny jest także pełen tekst rekomendacji przygotowanych przez Inicjatywę „Zranieni w Kościele”).

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.