To nie PKW, a politycy Zjednoczonej Prawicy zafundowali państwu i społeczeństwu polskiemu sytuację pseudowyborczą - napisał w poście na Facebooku profesor Jacek Barcik z Uniwersytetu Śląskiego.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Podzielając zarzuty podnoszone w stosunku do uchwały PKW nr 129/2020, w szczególności związane ze swobodnym stosunkiem do art. 7 Konstytucji RP, przypominam jednak, że to nie PKW, a politycy Zjednoczonej Prawicy zafundowali państwu i społeczeństwu polskiemu sytuację pseudowyborczą. PKW nie ma instrumentów do jej zmiany, mogła jednak próbować wskazać politykom ścieżkę do wyjścia z niej. Charakter taki ma karkołomna analogia do art. 293 par. 3 Kodeksu Wyborczego. Znaleźliśmy się w sytuacji pozakonstytucyjnej i członkowie PKW nie mieli dobrego wyjścia. W racjonalny (choć nieudany i prawnie niewiążący) sposób usiłowali przywracać stan bliższy zgodnemu z prawem. Świadczy o tym jednomyślność w przyjęciu uchwały i tak rozumiem jej motywy. Nie sądzę, by uchwała stworzyła precedens ustrojowy, bo odnosi się ona do sytuacji extra ordynaryjnej.

Uchwała PKW w niczym nie przekreśla kwestii odpowiedzialności prawnej osób (w tym karnej), które doprowadziły do takiego stanu. O tej odpowiedzialności powinniśmy jako środowisko prawnicze stale przypominać.

Nie istnieją obecnie żadne możliwości przeprowadzenia wyborów w konstytucyjnym terminie lub też w pełni zgodnie z postanowieniami Konstytucji RP. Wybory korespondencyjne w dniu 23.05, gdyby miały być zorganizowane, zostałyby zarządzone w sobotę. Wprowadzenie stanu nadzwyczajnego albo zrzeczenie się urzędu przez Prezydenta RP są politycznymi mrzonkami. Podobnie jak przeciągniecie wyborów na datę po wygaśnięciu kadencji obecnego Prezydenta (6.08) i związanym z tym opróżnieniem urzędu. Jeśli w przyszłym tygodniu pojawi się projekt zmian prawa wyborczego, to, nawet zakładając, że Senat wykorzysta 30 dni na proces legislacyjny, na przełomie czerwca i lipca będziemy mieli, niezależnie jak od strony prawnej oceniamy to jako środowisko prawnicze, wybory prezydenckie. PKW usiłowała dać podstawy do ich przeprowadzenia, przy okazji i niejako ubocznie chroniąc Sąd Najwyższy (zgadzam się w tym z Anną Karnicką).

Paradoks uchwały PKW polega na tym, że w sytuacji wielokrotnego podeptania prawa przez politykierów Zjednoczonej Prawicy i stworzenia przez nich stanu mętności (ulubionego przez tę formację) PKW sięgnęła po argumenty contra legem, by działać pro lege.

Czy zasługuje na potępienie rodzic, który wyrzuca przez okno swoje dziecko z płonącego mieszkania, wiedząc, że może ono się zranić, ale także, że ma wówczas szanse na przeżycie?

Piszcie: listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Też mam wrażenie, że PKW rzuciła koło ratunkowe politykom. Niezależnie od krytyki, którą spotkała się uchwała PKW, nie bardzo widzę niebezpieczeństwo nie organizowania wyborów w przyszłości !!dlatego, że PKW wydała uchwałę jaką wydała!!. To, że brak wyborów w terminie ogłoszonym należy zgłosić do prokuratury, to bez wątpienia. Groźne na przyszłość może być umorzenie postępowania przez prokuraturę.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0