Najwięcej - a właściwie wszystko - zależy od naszej determinacji! To dzięki niej pokazujemy społeczeństwu, jak chcemy być traktowani - przypomina nam czytelnik z okazji Europejskiego Dnia Walki z Dyskryminacją Osób z Niepełnosprawnościami.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jestem 36-letnim mężczyzną z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności ruchowej. O formalne orzeczenie w tej sprawie postarałem się dopiero pod koniec studiów, a to dlatego, że staram się nigdy o sobie nie myśleć jako o osobie z niepełnosprawnością. Uważam, że to w niczym nie pomaga, raczej może prowadzić do niezręcznych sytuacji w kontaktach interpersonalnych.

Podkreślając swoją niepełnosprawność, możemy wywoływać niepotrzebną litość u naszych rozmówców. Tymczasem wszyscy chcemy żyć normalnie - to znaczy realizować się zawodowo i społecznie.

Pewnie dzięki takiemu podejściu, któremu hołduję, nawet nie wiedziałem, że 5 maja obchodzimy Europejski Dzień Walki z Dyskryminacją Osób z Niepełnosprawnościami. Ale skoro jest takie święto, to chciałbym przekazać to, co uważam za naprawdę istotne.

Jak żyć z niepełnosprawnością i nie czuć się gorszym od reszty społeczeństwa?

Dobrze jest podzielić swoje życie na etapy.

Pierwszy etap: Zrozumienie swojej odmienności.

Drugi etap: Odkrywanie swoich talentów.

Trzeci etap: Ocena realnych możliwości działania.

Czwarty etap: Podjęcie zaplanowanych działań.

Piąty etap: Bilans dokonań.

Pierwszy etap to lata dzieciństwa, do końca szkoły podstawowej. Drugi - czasy szkoły średniej, kiedy orientujemy się, jakie mamy talenty, np. matematyczne, lingwistyczne. Trochę trudniej realizować talent sportowy czy muzyczny, choć i to jest realne, gdy chodzi o sport paraolimpijski, z kolei śpiew np. nie wymaga nadmiernej koordynacji ruchowej.

W ten sposób mniej więcej w połowie szkoły średniej docieramy do trzeciego etapu życia z niepełnosprawnością. Zaczynamy realnie oceniać nasze możliwości, czerpiąc już z indywidualnych doświadczeń. Etap czwarty to matura, kiedy podejmujemy pierwsze decyzje - myśląc już o karierze zawodowej. Potem studia i praca. Etap piąty to lata emerytalne. Moim zdaniem taki etapowy podział życia z niepełnosprawnością to jedyna sensowna gwarancja tego, że uda nam się zachować higienę psychiczną.

Pamiętajmy, że zawsze przygląda nam się reszta społeczeństwa. Z czym to się wiąże? To proste! Wszyscy dookoła wiedzą lepiej.

Często można przy tym usłyszeć: „Biorąc pod uwagę twoje ograniczenia...”. Kiedy słyszycie takie słowa, bądźcie ponadto! Samodzielnie decydujcie, które rady uwzględnicie! Warto też pamiętać, że tych wszystkich ludzi od dobrych rad niepełnosprawność często w ogóle nie dotyczy!

I życia za nas nie przeżyją. Mogą co najwyżej ustanowić Europejski Dzień Walki z Dyskryminacją Osób z Niepełnosprawnościami. Czyli kolejne „święto”, o którym raczej mało kto słyszał.

Najwięcej - a właściwie wszystko - zależy od naszej determinacji! To dzięki niej pokazujemy społeczeństwu, jak chcemy być traktowani!

Piszcie: listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Jak żyć z niepełnosprawnością wie ten kto ją ma.W Polsce ma się za nic osoby niepełnosprawne z ograniczonym słuchem lub z jego brakiem.Miganie nie jest wystarczające,nam potrzebne są napisy.Co mi po tym,że urzędnik miga jak ja nie migam.Nie każdy urodził się głuchy i nie każdy zna język migowy.Koszt aparatów wysokiej klasy o dużej mocy to koszt prawie 20 tys.zł.,kto mi będzie dofinansowywał ich przeglądy i naprawy jak skończy się gwarancja.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0