Z resztek pieniędzy opłaciłem ZUS (jestem ze składkami na czysto) i podatek VAT. Nie mam już żadnych środków na utrzymanie firmy ani na życie. Utrzymujemy się z wypłat żony - pisze czytelnik.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W maju br. minie 29 lat od założenia mojej firmy. Poszło gładko, jeszcze na mocy ustawy napisanej przez ministra Mieczysława Wilczka.

Bez zbędnych ceregieli po tygodniu już samodzielnie prowadziłem usługi i wystawiłem pierwsze faktury.

Znajomi zazdrościli mi firmy, która mieściła się w walizce. Interes kręcił się doskonale, miałem wielu klientów, a konkurencja w branży dopiero raczkowała (jestem właścicielem firmy zajmującej się serwisem urządzeń automatyki biurowej).

Potem przyszła pierwsza ważna zmiana, pojawił się podatek VAT i - co za tym idzie - pierwsze trudności. Musiałem wspomóc się biurem księgowym, ale było mnie na to stać, bo przez cały okres samozatrudnienia miałem etat w pełnym wymiarze godzin w dużej firmie. To dawało mi zniżki w płaceniu podatku w formie karty podatkowej i zwolnienie z opłat na ZUS. Później, od 1999 r., musiałem płacić od działalności składkę na ubezpieczenie zdrowotne. Drugą, bo pierwszą płaciłem od pełnego etatu. Ale można było z tego spokojnie żyć.

Tak było do 31 maja 2004 r. Wtedy to mój pracodawca, a był nim prezydent m.st. Warszawy, nagle zwolnił mnie z pracy. Nieważne, że skończyłem 48 lat, że wydano pieniądze na moje szkolenie, że miałem kredyt do spłacenia, że w takim wieku trudno jest znaleźć nową pracę. W tym czasie miałem już o wiele mniej klientów i coraz bardziej oddałem się pracy na etacie.

Było mi bardzo ciężko, ale przetrwałem. Płaciłem podatki i pełny ZUS. Kiedy drastycznie spadły dochody z działalności, znalazłem sobie dodatkowe zajęcie na umowę-zlecenie. To pomogło mi przetrwać, do dziś.

Teraz nie mam zleceń na moje usługi, bo większość firm pracuje zdalnie. Na umowę-zlecenie w kwietniu przepracowałem osiem godzin. Z resztek pieniędzy opłaciłem ZUS (jestem ze składkami na czysto) i podatek VAT. Nie mam już żadnych środków na utrzymanie firmy ani na życie. Utrzymujemy się z wypłat żony.

Pomocy od rządu nie ma, bo co to za pomoc; zwolnienie z ZUS, ale bez możliwości odliczenia składki na ubezpieczenie zdrowotne, czyli i tak muszę zapłacić te niecałe 400 zł. Do tego w lutym miałem niższy przychód niż w marcu, czyli odpadł mi warunek zmniejszenia przychodów o 25 proc. W kwietniu wystawiłem trzy faktury.

Po odliczeniu kosztów zakupu materiałów pozostało mi mniej środków, niż wynoszą opłaty podatków (koszty części i materiałów stosowanych w mojej działalności są bardzo wysokie, a zysk z usługi niewielki). No i po ewentualnym złożeniu wniosku do ZUS nie wiem, czy zostanie pozytywnie rozpatrzony. Pozostanie pytanie, czy ten okres zostanie zaliczony do okresów składkowych. Jest to o tyle ważne, bo mam rok do emerytury.

Nigdy nie wyciągałem ręki do państwa polskiego po pomoc, ale teraz, gdy jest ona potrzebna, jest dla mnie nieosiągalna. Już widać nadchodzące kłopoty, tj. rachunki za telefony, za utrzymanie strony i adresu mailowego.

Swoim kontrahentom zapłaciłem wszystkie faktury. Zamknąć firmy nie mogę, bo musiałbym spłacić linię kredytową, kredyt i firmową kartę. A zasiłek dla bezrobotnych mi nie przysługuje. W obecnych czasach jest to przepis na klęskę bez możliwości wyjścia z kłopotów. Ratunek jest tylko w moich rękach, ale teraz są one bezczynne.

To smutny czas po 29 latach prowadzenia własnej działalności.

 Piszcie: listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Po prostu wyjedź z tego paskudnego Państwa, zapraszam do Czeskiego Cieszyna, mały kawałek od Polski a całkiem inny świat, ja jeżeli czegoś żałuję to tego że nie wyjecham z Polski w pierwszym dniu wejścia do Unii Europejskiej..
    już oceniałe(a)ś
    16
    0
    Ci co posiadają są płatnikami netto. W sensie dosłownym i moralnym. Weźmy np.właściciela lokalu, który wynajął fryzjer. Fryzjer w związku z pandemią, w płaczu dostaje moralne wsparcie od GW i poradę obniżenia czynszu. Nie płacił podatków, miał w leasingu auto i srajfona, a mieszkanie wynajmował z partnerem. Z braku klienta jest w trudnej sytuacji. Właściciel lokalu jest zatem pod pręgierzem konieczności redukcji lub nawet rezygnacji z należnego czynszu. Dalej płaci podatki od nieruchomości, susy, wywóz śmieci, wodę i światło na klatce schodowej. Ma taką sama pojemność, żołądka jak fryzjer i ma dzieci, na których srajfony go nie stać. Nie ma dla niego moralnego wsparcia w GW, a i rząd nie ma ofert w postaci tarczy ulgi. Rewolucje udowadniają, że płacenie podatków chroni, z rzadka, w czasach spokoju, posiadających przed linczem. Ewolucja udowadnia, że tych, którzy mają pióra się skubie, przy moralizatorskim pokwikiwaniu z lewej i prawej strony.
    już oceniałe(a)ś
    19
    5
    Skubali przedsiębiorców, teraz nie będą mieli kogo skubać. Kolej na redukcję etatów.
    już oceniałe(a)ś
    9
    0
    Już wiecie premierzy, prezesi, a nawet cały pisie, wiecie już co jest warta wasza tarcza! I dalej macie prawo rządzić?
    już oceniałe(a)ś
    9
    1
    Firma w Polsce czasami służy tylko do wzięcia kredytu. Wtedy w razie "w" nie możemy jej nawet zamknąć nawet jak nam się nie opłaca prowadzić. Trzeba płacić ZUS-y, srusy, opłaty, podatki, kredyty. Na życie nie zostaje nic.
    @***_Janko_Emigrant_***
    Bzdura. Firmę możesz zakładać tylko wtedy kiedy posiadasz kapitał. To jest podstawa ekonomii. Każdy inny przypadek to myślenie życzeniowe i fantazje, jak w tym pseudoliście.
    już oceniałe(a)ś
    1
    3
    Prawdziwy i wcale nie taki rzadki obraz człowieka w stanie pandemii. Państwo niemrawe w udzielaniu pomocy, ale za to konsekwentne w dochodzeniu swoich praw i niszczeniu. Żerują na nas władcy partyjni i ekonomiści od spraw topienia niewolników - manipulacje tych ostatnich już chyba coraz mniej ktoś dostrzega. Przyzwyczajenie, to jednak druga natura człowieka. Nawet gość z listu przyzwyczaił się do swojej wieloletniej, ciężkiej doli człowieka poczciwego.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Bardzo szkoda autora listu i serdecznie mu wspolczuje. Jednoczesnie trzeba zauwazyc, ze ten Pan nigdy zadnej firmy nie prowadzil. Stworzyl sobie miejsce pracy, ktore przynosilo mu "lichy" dochod przez wiele lat. Jesl ktos mysli o zalozeniu firmy, to musi z czasem zatrudnic ludzi, utworzyc strukture, zwiekszac przychody i zysk. Wielu ludzi tego nie rozumie i spedza pol zycia "wypruwajac sobie zyly" za bardzo male pieniadze. Widze na co dzien wielu takich ludzi, ktorzy nigdy nie powinni zajmowac sie prowadzeniem dzialalnosci gospodarczej, gdyz nie maja do tego talentu, wiedzy lub umiejetnosci. Tacy pracowici i poczciwi ludzie powinni pracowac w innych firmach, robiac to co umieja najlepiej (niestety w przypadku tego Pana nie bylo to prowadzenia firmy). Najlepsze wyjscie dla owego "przedsiebiorcy" to zamknac te dzialalnosc gospodarcza natychmiast, zeby nie generowac wiecej kosztow stalych, ktore calkowicie moga pograzyc go w ogromnych dlugach. Najlepiej dogadac sie z bankiem o sposobie splacenia karty kredytowej i pozostalej linii kredytowej, i jak najszybciej zaczac szukac pracy, gdyz ze znalezieniem jej bedzie coraz trudniej w najblizszych miesiacach. Pozdrawiam serdecznie autora listu i szczerze trzymam kciuki za wyjscie z klopotow. ps. na pomoc panstwa niech Pan nie liczy i niech sie Pan nie przejmuje specjalnie wszystkim, bo zawsze jakos sie to ulozy
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Ojej, rozpłakałem się. Ja ma wzrost zamówień o 150 procent, gardzę pomocą państwa i chcę takich pandemii jak najwiecej. Czy tez ma napisać udawany list do redakcji?
    już oceniałe(a)ś
    0
    11