Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi od obywateli w sprawie obowiązkowej 14-dniowej kwarantanny dla osób wracających do kraju. RPO występuje w ich sprawach do odpowiednich organów państwa.

Rodzina chciała kwarantanny w domu – Straż Graniczna nie pozwoliła

Pani Diana 7 kwietnia wróciła z mężem i dwójką dzieci do kraju w ramach rządowego programu „Lot do domu”. Na lotnisku wskazali miejsce, w którym zamierzali odbyć obowiązkową kwarantannę. Adres umieścili na karcie lokalizacyjnej.

Mimo to funkcjonariusze Straży Granicznej nie pozwolili im na opuszczenie lotniska. Rodzina została skierowana do odbycia zbiorowej kwarantanny w ośrodku w Bieszczadach.

W ocenie RPO – który wystąpił w tej sprawie do komendanta bieszczadzkiego oddziału SG – decyzja jest niezgodna z prawem. Prawo takie przysługuje organom państwa wyłącznie w sytuacji, gdy osoby powracające z zagranicy nie wskażą na karcie lokalizacyjnej miejsca, w którym odbędą kwarantannę.

Pana Piotra nie ma w systemie

17 marca pan Piotr wraz z bliską osobą przekroczył granicą polsko-niemiecką. Wypełnili odpowiednie dokumenty i poddali się 14-dniowej kwarantannie domowej. Na podstawie wyliczeń – wg algorytmu ze strony Głównego Inspektoratu Sanitarnego – powinna się ona kończyć 1 kwietnia. NFZ zapewniał, że zawiadomienie o odbywaniu kwarantanny dla usprawiedliwienia nieobecności w pracy powinno przyjść drogą pocztową z sanepidu. Pan Piotr jednak nic nie dostał.

Zadzwonił na policję, gdzie dowiedział się, że nie ma ich w bazie osób poddawanych codziennej kontroli. Policjant dodał, że „sytuacja może ulec zmianie jutro, gdyż bywa, że dane zostają przesłane z opóźnieniem".

Potem pan Piotr pytał stację sanitarno-epidemiologiczną, gdzie również dowiedział się, że nie ma ich w bazie osób, które przebywają w kwarantannie domowej, „ale naszej sprawy nie są w stanie rozwiązać, bo nie mieszkamy w tym powiecie”.

Kontaktował się również elektronicznie i telefonicznie ze Strażą Graniczną oraz Lubuskim Urzędem Wojewódzkim (dokąd w pierwszej kolejności spływają wypełniane na granicy karty lokalizacyjne). Urzędnicy nie potrafią odpowiedzieć, czy jesteśmy na kwarantannie. Karty lokalizacyjne gdzieś się pewnie zawieruszyły – a są to jedyne dokumenty, jakie wypełniliśmy na granicy.

„Błąd systemu” wydłuża kwarantannę pani Magdzie

Pani Magda skarżyła się na wprowadzenie do systemu elektronicznego złych danych dotyczących dat kwarantanny jej i narzeczonego po przekroczeniu granicy 15 marca 2020 r. Sanepid potwierdził, że kwarantannę mieli oni do 29 marca. Tymczasem Wojewódzki Urząd Lubuski wysłał policji dane, że kończy się ona 31 marca.

Pani Magda domagała się od 27 marca sprostowania od urzędu. Nikt jej nie odpowiedział, choć – jak wskazywała – urząd popełnił błąd, a nie rozwiązuje go. Zwróciła się o pomoc do RPO.

Dyrektor generalny Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gorzowie Wlkp. odpisał RPO, że do 30 marca 2020 r. otrzymywał od Straży Granicznej papierową wersję karty lokalizacyjnej, która zawierała dane o osobie podlegającej kwarantannie. Następnie dane te były wprowadzane do systemu EWP (ewidencji wjazdów do Polski).

– Rozbieżność dat kwarantanny, jaka miała miejsce w przypadku (….), powstała w wyniku procesu migracji danych w systemie EWP z wersji 1.0 do 2.0, której dokonał administrator systemu. Błąd ten został zauważony i jak zapewnili przedstawiciele administratora systemu, niezwłocznie naprawiony, a błędne dane zostały skorygowane 29 marca ok. godziny 23 – głosi odpowiedź.

Wojewoda nie jest administratorem systemu, nie dokonywał modyfikacji błędu w datach, nie drukował, nie przesyłał i w żaden inny sposób nie przekazywał danych do jednostek policji. Policja i sanepid mają taki sam wgląd do systemu EWP jak urzędy wojewódzkie. Lubuski Urząd Wojewódzki nie miał zatem wpływu na to, kiedy jednostka policji z woj. małopolskiego faktycznie wydrukowała informacje dotyczące przedmiotowej kwarantanny.

Także pani Ewa skarżyła się na niewłaściwy czas trwania kwarantanny. Wielkopolski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny poinformował ją, że w systemie ewidencji wjazdów do Polski (EWP) widniała błędna data, do której miała mieć kwarantannę. Wskazano, że właściwa kwarantanna powinna trwać do 2 kwietnia.

Pani Roksana pracuje przy granicy – w jej przypadku kwarantanna była niezasadna

Pani Roksana 18 marca pojechała do pracy, którą ma w Niemczech. Tego samego dnia wróciła do kraju. Podczas przekraczania granicy nie została poinformowana o obowiązku kwarantanny. Ale od 25 marca policjanci codziennie kontrolowali ją w miejscu zamieszkania, sprawdzając, czy wykonuje obowiązek kwarantanny.

Według pani Roksany obowiązek domowej izolacji był w jej przypadku bezpodstawny.

RPO napisał w jej sprawie do Komendy Głównej Straży Granicznej. Wskazał, że rozporządzenie ministra zdrowia z 13 marca 2020 r. ws. ogłoszenia na obszarze RP stanu zagrożenia epidemicznego, mówi, iż osoba przekraczająca granicę państwową jest obowiązana odbyć kwarantannę trwającą 14 dni. Jednak według wówczas obowiązującego rozporządzenia kwarantanny nie stosuje się w przypadku przekraczania granicy państwowej w związku z wykonywaniem czynności zawodowych w państwie sąsiadującym z Polską przez osobę wykonującą czynności zawodowe w takim państwie (§ 2 ust. 5 rozporządzenia).

Złe warunki w zbiorowej kwarantannie ujawnia pan Dawid

Pan Dawid 30 marca wylądował w Warszawie. Pogranicznik wprowadził go w błąd, nakazując podać adres kwarantanny zbiorowej, choć pan Dawid ma wolne mieszkanie, które na niego czeka.

Tymczasem w miejscu zbiorowej kwarantanny, gdzie trafił, jest bardziej narażony na infekcje wirusem – tym bardziej że jest w grupie podwyższonego ryzyka.

A warunki tu są złe: w jego pokoju brakuje poszewek na poduszki. Nie ma rękawiczek, mydła i papieru. Śmieci leżą na stosie w kuchni w workach ì nikt z tym nic nie robi. Porozrzucane są zakrwawione chusteczki, nie wiadomo po kim. A inni ludzie wychodzą przez siatkę po alkohol, po czym się awanturują w środku nocy. Wychodzą też na papierosa po sześć osób naraz, co stwarza zagrożenie dla reszty. Nikt nie wykonał testu.

Link do interwencji rzecznika

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.