Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tak się składa, że prawie od 40 lat jestem obywatelem Unii Europejskiej. I oto kilka dni temu, oglądając w TVN 24 konferencję prasową pana premiera Morawieckiego, dowiedziałem się, że moja Unia Europejska do 2019 roku była w stanie zapaści ekonomicznej i epidemiologicznej, i dopiero po dojściu PIS-u do władzy rozpoczęła, biorąc przykład z Polski, swój raptowny rozwój gospodarczy.

Może to z mojej strony nierozsądne zajmować się obecną sytuacją w Polsce. Nie mieszkam tu i nie jestem obywatelem tego kraju. Nie mogę się jednak powstrzymać od próby zrozumienia, co się stało, gdzie się podział duch wolności i solidarności?

Czyżby Polacy dali się przekupić kwotą 500 złotych, w rzeczywistości wyciągniętą przez rządzących z ich własnych kieszeni?

Teraz wykorzystując czas pandemii, władza wciska obywatelom wyborczy plebiscyt. Wyłącznie po to, by zatrzymać na stanowisku prezydenta człowieka bez charakteru, powolnego wykonawcę poleceń mocodawcy z Nowogrodzkiej.

Telewizja Polska przegoniła o wiele mil propagandzistów z PRL, nawet tych z okresu najmroczniejszego stalinizmu. Kult jednostki wobec pana Kaczyńskiego jest odwzorowywany z tamtych czasów jeden do jednego.

A opozycja, no cóż, tak jak to już nieraz w historii Polski bywało, skłócona, poróżniona, niemająca jednej wspólnej linii, jak działać przeciwko tej władzy, rządzącej ostatnio dyktatorsko, na mocy dekretów.

Byłem dumny z postawy Sądu Najwyższego w czasie, gdy rząd próbował przejąć ten urząd i dzięki reakcji Unii to się nie udało. A dziś? Sędziowie SN stulili uszy po sobie i powiedzieli, że nie da się nic zrobić, prawo nie pozwala.

Jakie prawo? Kto rządzi bezprawnie, musi liczyć się z bezprawiem. W Polsce rządzący i ci wszyscy, którzy się przyczynili do pogwałcenia konstytucji i łamania kręgosłupów innym, już nie mają odwrotu. Gdyby ta władza upadła, musiałaby się liczyć z tym, że zostanie rozliczona, a winnym łamania prawa nie pomoże wymówka, że „wykonywali jedynie polecenia” i gdyby nie oni, to i tak zrobiłby to ktoś inny.

Na koniec interesujący cytat z "Gazety Wyborczej": „Dlatego rządowa propaganda antyunijna na Węgrzech i w Polsce (a zwłaszcza w mediach państwowych) będzie tylko coraz silniejsza, a naród będzie czekał biernie“.

Miał rację Norwid, pisząc, że Polacy są wielkim narodowym sztandarem, ale żadnym społeczeństwem. Jak to jest, że nie potrafią cieszyć się ze swojej niepodległości i niezależności? A szkoda, na drugą taką okazję trzeba będzie znowu bardzo długo czekać.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.