Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Poczta ma dostarczać pakiety na adresy zameldowania, a nie tam, gdzie jest się zarejestrowanym w rejestrze wyborców. Czyli biorąc pod uwagę, że np. w Warszawie zameldowanych jest ok. 1,7 mln, a realnie mieszka ok. 2,2 mln - no to całkiem spora grupa osób jest de facto pozbawiona możliwości głosowania. Chyba zresztą pisaliście, państwo, w GW, że ok. 20 proc. Polaków nie mieszka pod adresem zameldowania.

Nie wspominając już o osobach - ja np. jestem obecnie w takiej sytuacji - które są zameldowane w miejscu A, w rejestrze są w miejscu B, a obecnie mieszkają (bądź znajdują się w związku z COVID-em) w miejscu C.

Odkąd w 2002 r. mogłem po raz pierwszy brać udział w wyborach - robię to zawsze. Od dobrych 10 lat zawsze brałem zaświadczenie o prawie do głosowania poza rejestrem. Teraz praktycznie jestem pozbawiony możliwości głosowania.

Może przy okazji warto podliczyć, ile w sumie uprawnionych osób do głosowania nie będzie mogło zagłosować - licząc osoby przebywające za granicą oraz poza adresem zameldowania. Myślę, że jeśli realne jest te wspomniane 20 proc. plus osoby z zagranicy, to spokojnie może wyjść jakieś 10 mln.

Swoją drogą - dobrze też sprawdzić, czy ustawa w wersji, w jakiej wyszła z Sejmu, przewiduje komisje wyborcze w DPS-ach, szpitalach, hospicjach i - np. w miejscach kwarantanny oraz w hotelach zamienionych teraz na miejsca noclegowe dla lekarzy.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.