Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Anita Karwowska: Na czym polega dobra edukacja seksualna?

Izabela Jąderek*: Musi być interdyscyplinarna. Poza aspektami związanymi z anatomią i fizjologią edukator powinien poruszać problematykę tego, czym jest poczucie bezpieczeństwa w relacjach i seksie, jak wchodzić w bliski intymny kontakt z drugą osobą. Wyjaśniać, jak stawiać granice i co robić, gdy ktoś próbuje je przekroczyć. Rozmawiać o tym, jak religia, rodzina i kultura wpływają na postrzeganie seksualności i zachowanie. Podejmować tematy związane ze zdrowiem i antykoncepcją. Edukować na temat różnorodności.

Dobra edukacja poszerza tolerancję wobec różnych przejawów seksualności, uczy szacunku dla drugiej osoby. Ważne też, by zajęcia miały właściwą formę.

Czyli?

- Uczniowie nie chcą wykładu, ale rozmowy. Potrzebują przy tym swobody. Wolą, by oprócz edukatora na lekcji nie było nauczyciela, bo boją się jego oceny.

Czy takie zajęcia, jak pani je opisuje, w ogóle w polskiej szkole się zdarzają?

- Programowo - w ogóle. Zaledwie 14 godzin zajęć z wychowania do życia w rodzinie w ciągu roku w klasach V-VIII to iluzja. Brakuje wiadomości o zdrowiu seksualnym, w wielu podręcznikach są błędy merytoryczne.

Na ile lukę wypełniają edukatorzy seksualni z organizacji pozarządowych?

- Symbolicznie, bo na ich zaproszenie decydują się nadal nieliczne szkoły. Udaje się tam, gdzie są otwarci rodzice. Wychodzą wtedy z inicjatywą, by zorganizować zajęcia, namawiają na to rady rodziców, przekonują nauczycieli.

Kiedy już się udaje, to zazwyczaj tych zajęć jest za mało. Bo półtoragodzinne spotkanie - a często do tego się to sprowadza - nie wystarczy. Edukacja seksualna musi być procesem, od momentu, kiedy dzieci zaczynają zadawać pytania dotyczące seksualności - jeszcze w domu, w okresie przedszkolnym. I musi powracać na kolejnych etapach dorastania. I w szkole, i cały czas w domu dorastającej osoby.

Kościół, środowiska konserwatywne i PiS straszą dziś rodziców edukacją seksualną, ujmując ją jako drogę do seksualizacji dzieci. Czyli właściwie do czego?

- Mówienie o tym, że edukatorzy seksualizują dzieci i młodzież, to manipulacja. W kampanii przeciwko edukacji seksualnej wykorzystywane jest przekonanie wielu dorosłych, że takie zajęcia rozbudzają młodzież. Stawia się znak równości pomiędzy mówieniem o seksualności człowieka a zmuszaniem go do uprawiania seksu.



Obywatelski projekt „Stop pedofilii”, który został skierowany do dalszych prac w komisji, zakłada dołączenie kolejnego punktu artykułu dotyczącego „propagowania pedofilii” w kodeksie karnym, do rozdziału XXV „Przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności”, zakładającego penalizowanie „propagowania lub pochwalania zachowań o charakterze pedofilskim” i „propagowania lub pochwalania podejmowania przez małoletniego obcowania płciowego”. To absurd.

W proponowanym punkcie nie ma nawet słowa na temat ochrony dzieci przed pedofilią, a inicjatorzy tego projektu chyba nie umieją odróżnić pedofilii od edukacji seksualnej. Edukacja seksualna to nie jest uczenie dzieci seksu, nikt również nie pochwala ani nie zachęca młodzieży do zachowań z dorosłymi osobami, ale mówienie o tym, czym jest seksualność i co się na nią składa.

Dyskutowany w Sejmie obecnie projekt knebluje usta osobom zajmującym się edukacją seksualną.

- Według proponowanych przepisów do odpowiedzialności karnej mogą być pociągnięte osoby, które wypowiadają się na określone tematy również z racji wykonywanego przez siebie zawodu, nie tylko w ośrodkach szkolnych czy wychowawczych. W żadnym punkcie nie widzę, żeby ideą za nim stojącą była ochrona dzieci i młodzieży.

To działanie na ich szkodę. Dziwi mnie i jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe, że dobro dzieci i młodzieży jest wykorzystywane w rozgrywkach politycznych. Ochroną na każdym etapie jest towarzyszenie i wspieranie w rozwoju.

Zwolennicy zakazu edukacji seksualnej podają fragment z rekomendacji Światowej Organizacji Zdrowia, przedstawiany jako instruktaż masturbacji dla przedszkolaków.

- Kolejna manipulacja, przez zmianę znaczenia słów. W rekomendacjach WHO rzeczywiście jest mowa o masturbacji, ale nie po to, by namawiać do niej czy też jej uczyć. Zagadnienie pojawia się w kontekście ciekawości własnego ciała u dziecka i tego, jak dorosły ma się do takiej sytuacji odnieść, aby nie był zaskoczony zachowaniem dziecka, które jest normą rozwojową. Nie ma tam też żadnej instrukcji. Wszystkich wątpiących zachęcam do zapoznania się z rekomendacjami, są przedstawione w sposób bardzo przejrzysty, pogrupowane dla odpowiedniego wieku, przetłumaczone na język polski.

Dlaczego dzieci chcą to wiedzieć?

- Edukacja seksualna powinna wyprzedzać zmiany związane z dojrzewaniem biologicznym, z poszczególnymi etapami rozwoju - dzieci powinny wiedzieć, czego mogą się spodziewać, jak będą się rozwijać, jak zmieni się ich ciało i jak będzie funkcjonować, jak o nie dbać. Po kilku latach jest już często za późno, dziecko może być przestraszone fizjologią.

Każdy ma prawo wiedzieć więcej o zjawiskach, które dotyczą jego ciała, relacji, zachowania poczucia bezpieczeństwa - swojego i innych. Wiedza pomaga im przez te trudne momenty łagodniej przejść.

W jaki sposób?

- Kiedy dziecko wie, jak funkcjonuje jego ciało, czego ma spodziewać się w dojrzewaniu, jak budować relacje, ma poczucie bezpieczeństwa, nabiera świadomości dotyczącej fizjologii, zdrowia, rozumienia własnych uczuć, szanowania uczuć innych, wie, jak się chronić. W przyszłości to pomoże mu być autonomicznym w relacjach, w formułowaniu i wyrażaniu własnych potrzeb. Pomoże uchronić się przed wykorzystaniem, ryzykownymi zachowaniami seksualnymi, pomoże w rozpoznawaniu i mówieniu o tym, czego chce, a czego w bliskiej relacji romantycznej i seksualnej nie chce.

Dzięki edukacji seksualnej nastolatkom łatwiej będzie zdecydować o tym, że nie są jeszcze gotowi na to, by pójść z kimś do łóżka. Mimo presji wielu kolegów, którzy mówią, że mają już to za sobą. Czyli uczymy nieulegania presji.

Pojawia się też argument, że edukacja seksualna siedmio- czy dziesięcioletnich dzieci nie ma uzasadnienia, bo w tym wieku nie odczuwa się potrzeb seksualnych.

- 10-latek może nie mieć potrzeby seksualnej, ale interesuje się seksualnością.

Co to znaczy?

- Człowiek od urodzenia jest istotą seksualną, to nasz niezbywalny atrybut. Nie da się temu zaprzeczyć lub tego pozbyć. Seksualność wynika wprost z naszej płci i z tego, co z płcią jest związane - uczenia się bliskości, bezpieczeństwa, czułości, ale także nauki o funkcjonowaniu ciała i wielu innych.

Po rozpoczęciu dojrzewania możemy mówić o pojawieniu się potrzeb seksualnych związanych z pojawieniem się napięcia seksualnego, w przyszłości - chęcią uprawiania seksu, chęcią budowania bliskości romantycznej i cielesnej. A kwestia zainteresowania seksualnością to - w zależności od wieku i etapu rozwojowego - zainteresowanie tym, jak jest się zbudowanym, tym, jak to się stało, że mama jest w ciąży, jak to się dzieje, że rosną piersi, jak się buduje związek i w jaki sposób ludzie się dobierają, jak odmawiać, po czym poznać, że określone zachowanie przekroczyło czyjeś granice, jak to się dzieje, że Kasi podoba się Maciek, a Małgosi - Ania.

W ciekawości nie ma nic złego - dziecko chce poznać i zrozumieć otaczający je świat. Problem pojawia się wtedy, kiedy dziecko ze swoją ciekawością zostaje samo, kiedy nikt nie odpowiada na jego potrzeby, nie tłumaczy, nie dostarcza wiedzy. A to oznacza, że nie wspiera w rozwoju w tym obszarze i nie chroni.

O co młodzież pyta edukatorów?

- Uczniowie, niezależnie od wieku, zadają mnóstwo pytań. Są bardzo zainteresowani przebiegiem dojrzewania, bo często nikt nie rozmawia z nimi o tym, jak zmieniają się ich ciała. Chcą wiedzieć konkretnie. Jak wygląda miesiączka? Ile jest tego krwawienia? Czy zawsze boli? Czy golić się w miejscach intymnych?



Chłopcy pytają o to, jak radzić z polucjami i erekcjami w czasie dojrzewania. Skarżą się, że muszą chodzić w szerokich spodniach, zasłaniać się bluzami. Denerwują ich zmiany nastrojów, którym ulegają. Mówią o tym, co odpowiada im albo nie odpowiada w związkach ich rodziców. Pytają o to, co słyszą w telewizji, chcą wytłumaczenia różnych pojęć i zjawisk. Starsze nastolatki chcą wiedzieć, jak otworzyć prezerwatywę i jak ją założyć.

Mają pojęcie o antykoncepcji?

- Chcą mieć. Coś wiedzą, ale zdarza się też mnóstwo mitów. Uważają czasem np., że podczas pierwszego razu nie można zajść w ciążę. Albo ich wyobrażenia ciała kobiety czy mężczyzny zbudowane są na tym, co obejrzeli w filmach porno. Myślą więc np., że kobiety nie mają włosów łonowych. Dziewczyny, które je mają, uważają się za odbiegające od normy. Szczególnie mocno ulegają temu nastoletnie Polki. Badania Światowej Organizacji Zdrowia wykazały, że mają najgorszą samoocenę spośród 42 europejskich krajów. 

Jakie są inne skutki braku edukacji seksualnej w Polsce?

- Skoro edukacja seksualna jest tabu, staje się nim sama seksualność. Obserwują to na co dzień seksuolodzy pracujący z dorosłymi pacjentami - negatywny stosunek do swojego ciała i brak jego znajomości.

Kobiety mają poczucie winy, że potrzebują więcej czasu na to, by się rozbudzić. Mężczyźni chcą, aby seks wyglądał jak w filmie porno. Jeśli przebiega inaczej, to szukają defektu w sobie albo partnerce. Myślę, że śmiało mogę powiedzieć, że seksuolodzy na co dzień w swojej pracy wprowadzają elementy edukacji seksualnej.

Skutkiem braku edukacji seksualnej są też problemy związane z przemocą wobec dziewcząt, przemocą, brakiem akceptacji wobec osób homoseksualnych, biseksualnych i transpłciowych. Czy jakkolwiek różniących się od większości. Skutkiem tego jest ich brak samoakceptacji, wyizolowanie, samotność, ogromny lęk, próby samobójcze. Krótko mówiąc, edukacja seksualna ratuje zdrowie i życie.

Ostatnie badania przeprowadzone wśród polskich rodziców wskazują, że i oni chcą edukacji seksualnej dla swoich dzieci.

* IZABELA JĄDEREK - psycholog, seksuolog kliniczny Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego, psychoseksuolog Europejskiej Federacji Seksuologicznej i Europejskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej; związana z Kliniką Psychiatrii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego; prowadzi wykłady i szkolenia dla specjalistów, a także zajęcia z edukacji seksualnej dla młodzieży
---
Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.