Ten artyku czytasz w ramach bezp豉tnego limitu

Od kilkunastu dni przez media przetacza się dyskusja związana z ogłoszonym w Polsce stanem epidemii i tym, czy w związku z zaistniałą sytuacją nie powinien zostać wprowadzony jeden z przewidzianych w art. 228 Konstytucji RP stanów nadzwyczajnych. Pomijając wszelkie aspekty związane z wpływem wprowadzenia stanu nadzwyczajnego na tok kampanii wyborczej, bo to w sposób oczywisty najbardziej obecnie angażuje uwagę opinii publicznej, warto dostrzec głos, który przez chwilę zabrzmiał w przestrzeni publicznej.

Pojawił się mianowicie pogląd, jakoby rząd nie chciał wprowadzić stanu klęski żywiołowej (bo o takim stanie w istocie mowa) nie tylko z powodu wielkiego parcia na przeprowadzenie wyborów prezydenckich, ale nade wszystko w celu uniknięcia wypłaty odszkodowań przedsiębiorcom, którzy nie mogą wskutek pandemii prowadzić działalności gospodarczej. Pozornie mogłoby się wydawać, że z perspektywy władzy wykonawczej sprawa jest prosta – nie wprowadzamy stanu klęski żywiołowej, a więc nikt nie może zgłaszać wobec skarbu państwa roszczeń związanych ze skutkami tego stanu nadzwyczajnego. Przypomnieć należy, że o takich właśnie roszczeniach mówi ustawa z dnia 22 listopada 2002 r. o wyrównaniu strat majątkowych wynikających z ograniczenia w czasie stanu nadzwyczajnego wolności i praw człowieka i obywatela (Dz.U. nr 233, poz. 1955). Ten akt prawny wynika wprost z treści przywołanego art. 228 Konstytucji RP, który w ust. 4 stanowi, że ustawa może określić podstawy, zakres i tryb wyrównywania strat majątkowych wynikających z ograniczenia w czasie stanu nadzwyczajnego wolności i praw człowieka i obywatela.

Czy jednak z faktu, że władza wykonawcza nie podejmuje decyzji o ogłoszeniu stanu klęski żywiołowej, automatycznie wynika to, że podmiotom pokrzywdzonym nie przysługuje skuteczna droga wyrównania strat majątkowych powstałych w wyniku niepodejmowania tej decyzji?

Otóż nie. Jest to myślenie małego dziecka, które nakrywa się kołdrą w przekonaniu, że to najlepszy sposób, żeby zniknął potwór.

Bez staniu klęski żywiołowej też można żądać odszkodowania

Konsekwentnie od kilku lat władza polityczna (bo tak w istocie należy traktować władzę ustawodawczą rozumianą jako większość parlamentarna oraz władzę wykonawczą) zapomina o tym, że stosownie do brzmienia art. 8 Konstytucji RP ustawa zasadnicza jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej, a jej przepisy stosuje się bezpośrednio, chyba że konstytucja stanowi inaczej. Bezpośrednie stosowanie konstytucji, a w szczególności jej art. 21, który stanowi, że ochronie państwa podlega prawo własności, a także, że wywłaszczenie jest dopuszczalne jedynie wówczas, gdy jest dokonywane na cele publiczne i za słusznym odszkodowaniem. Oznacza to jednocześnie, że w sytuacji, w której władza publiczna poprzez swoje działania lub zaniechania wywołuje szkody w majątku obywateli, zobowiązana jest te szkody naprawić i to nawet wówczas, gdy jej działania służą ochronie dobra wspólnego. Nie ulega wątpliwości, że celem ograniczeń w handlu i usługach wprowadzonych w ostatnich tygodniach przez władzę jest ochrona wspólnego dobra obywateli, jakim jest zdrowie i życie ludzkie.

Zgadzając się z powszechnym już poglądem, że zaszły wszelkie normatywne przesłanki do wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, nie podzielam stanowiska przedstawionego przez Macieja Pacha, że „niewprowadzenie stanu nadzwyczajnego przewidzianego w konstytucji wyklucza możliwość dochodzenia roszczeń np. przez przedsiębiorców, którzy aktualnie nie mogą prowadzić działalności i są pozbawieni możliwości zarobkowania. Nie licząc przypadków, gdy uda się wykazać bezprawność działania organu władzy publicznej” ("GW" z 26 marca 2020 r.). Paradoksalnie może się bowiem okazać, że zaniechanie wprowadzenia stanu klęski żywiołowej będzie dla skarbu państwa mniej korzystne ekonomicznie, niźli jego wprowadzenie.

Zgodnie z art. 2 powołanej powyżej ustawy każdemu (a więc nie tylko przedsiębiorcom), kto poniósł stratę majątkową w następstwie ograniczenia wolności i praw człowieka i obywatela w czasie stanu nadzwyczajnego, służy roszczenie o odszkodowanie, a odszkodowanie to obejmuje wyrównanie straty majątkowej, bez korzyści, które poszkodowany mógłby osiągnąć, gdyby strata nie powstała. Wprowadzenie stanu klęski żywiołowej z jednej strony otwarłoby uprawnionym szybką, bo administracyjną drogę wyrównania ich strat, ale jednocześnie ograniczyłoby obowiązek ich pokrywania przez skarb państwa wyłącznie do wysokości tychże strat, a więc bez pokrywania utraconych korzyści. Zauważyć należy jednocześnie, że wprowadzenie stanu klęski żywiołowej w przypadku powstania szkód majątkowych wyłącza stosowanie art. 415-420 kc, a więc w sytuacji niewprowadzania tego stanu nadzwyczajnego przy odpowiedzialności skarbu państwa zastosowanie znajdą właśnie te, jak i pozostałe normy kodeksu cywilnego, albowiem nie znajdą zastosowania przepisy szczególne (art. 421 kc w zw. z art. 2 ust. 3 ustawy).

Własność można ograniczyć tylko w drodze ustawy

W praktyce oznacza to, że do momentu ogłoszenia stanu nadzwyczajnego odpowiedzialność skarbu państwa względem każdego poszkodowanego działaniami i zaniechaniami władzy publicznej podlegać będzie ogólnym zasadom prawa cywilnego, a więc bez ograniczeń kwotowych wynikających z ustawy z dnia 22 listopada 2002 r. Przypomnieć należy, że art. 4171 § 4 kc stanowi, że jeżeli szkoda została wyrządzona przez niewydanie aktu normatywnego, którego obowiązek wydania przewiduje przepis prawa, niezgodność z prawem niewydania tego aktu stwierdza sąd rozpoznający sprawę o naprawienie szkody.

Prawo własności nigdy nie było traktowane jako prawo o charakterze absolutnym, a możliwość wprowadzenia przez ustawodawcę ograniczeń tego prawa jest powszechnie dopuszczana w demokracjach konstytucyjnych. Zakres tych ograniczeń każdorazowo musi pozostawać w równowadze między interesami ogółu społeczeństwa a prawami jednostki.

Dlatego właśnie w art. 21 ust. 2 Konstytucji RP przewiduje się możliwość ograniczenia prawa własności jedynie wówczas, gdy jest ono dokonywane na cele publiczne i za słusznym odszkodowaniem, a art. 31 ust. 3 przewiduje, że ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej albo wolności i praw innych osób.  Własność może być więc ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności (art. 64 ust. 3). Takie ograniczenia co do zakresu roszczeń odszkodowawczych byłyby nałożone na poszkodowanych właśnie w trybie art. 228 ust. 4 Konstytucji RP w zw. z ustawą z dnia 22 listopada 2002 r.

Ustawa z 31 marca 2020 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2020, poz. 568) w żaden sposób nie ogranicza roszczeń odszkodowawczych, jakie mogą być kierowane wobec skarbu państwa, a więc wszelkie szkody wywołane przez władzę publiczną mogą być dochodzone na drodze sądowej w pełnej wysokości, gdyż niezależnie od sytuacji epidemicznej każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP).

Zwłoka władzy publicznej przy wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego z punktu widzenia ochrony interesów skarbu państwa to ekonomiczny i organizacyjny strzał w stopę. Ekonomiczny, bo władza polityczna, chociaż ma taką możliwość, nie ogranicza wydatków budżetowych do wysokości strat obywateli, a organizacyjny, ponieważ za chwilę ledwie dyszący już wymiar sprawiedliwości po raz kolejny zostanie zalany nie tylko falą wniosków o upadłość, ale również pozwów skierowanych przez podmioty, które poniosły szkody wskutek ograniczeń w działalności gospodarczej, a także pozagospodarczej nakładanej przez władzę polityczną.

Skutki bezczynności polityków lub ich strachu przed podejmowaniem decyzji znowu na swoje barki będzie zmuszona wziąć trzecia władza. Tak samo jak w przypadku reprywatyzacji gruntów warszawskich, tak samo jak w przypadku kredytów frankowych, tak samo jak w każdej sprawie, w której władza polityczna nie potrafi podejmować zdecydowanych decyzji. Bo w sądach powszechnych nie ma „zamrażarki”, gdzie sprawa może czekać bez końca, w sądach trzeba sprawę rozpoznać sprawiedliwie i bez nieuzasadnionej zwłoki. Wbrew próbom wprowadzania do języka polityki specyficznej nowomowy nie ma to jednak nic wspólnego z tzw. sędziokracją lub państwem trybunalskim. Tak w praktyce wygląda po prostu realizacja zasad państwa prawa i trójpodziału władzy, gdzie władza polityczna nie może stać ponad prawem, ale jest przez nie ograniczana i kontrolowana. Kontrolowana przez władzę sądowniczą. Na końcu niczym nieograniczonej działalności polityka zawsze znajdzie się bowiem jakiś młynarz z Sanssouci, który mimo gróźb ze strony Fryderyka Wielkiego powiedzie: „są jeszcze sądy w Berlinie”.

*Sędzia Michał Olszewski - szef Zespołu Interwencyjnego Forum Współpracy Sędziów nieformalnej platformy współpracy i komunikacji między sędziami; należy do Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Solidarni 2020. Prześlij trochę wsparcia

Spróbujmy razem uratować około 300 tys. miejsc prac. Dla nich „Wyborcza”, „Wysokie Obcasy" i Booksy.com Wyborcza.pl prowadzą wspólną akcję. Jeśli chcesz pomóc, możesz za pośrednictwem aplikacji Booksy przekazać wsparcie 20, 50 lub 100 złotych wybranemu fryzjerowi, kosmetyczce, barberowi czy fizjoterapeucie.

W podziękowaniu za pomoc otrzymasz kod na bezpłatną prenumeratę Wysokieobcasy.pl i Wyborcza.pl.

Bądźmy solidarni i razem przetrwajmy ten czas!

Artyku otwarty w ramach bezp豉tnego limitu

Wypr鏏uj prenumerat cyfrow Wyborczej

Nieograniczony dost瘼 do serwis闚 informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazyn闚 Wyborczej.