Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Odpowiedź Narodowego Funduszu Zdrowia to reakcja na list czytelniczki "Wyborczej", który opublikowaliśmy w czwartek. 

Opisana była w nim historia 83-letniej warszawianki, która otrzymała wiadomość od Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ o treści:

"Leczenie uzdrowiskowe zostało zawieszone. Prosimy w miarę możliwości o zwrot oryginału skierowania do MOW NFZ. Jeśli zwróciłeś skierowanie, zignoruj wiadomość".

W obawie, że straci możliwość skorzystania z uzdrowiska po ustaniu epidemii koronawirusa, seniorka - mimo apeli rządu o pozostawanie w domach - wybrała się do oddziału Funduszu, by oddać skierowanie. 
Tam czekała na nią informacja, że rozpatrywanie korespondencji związanej z leczeniem sanatoryjnym jest zawieszone. 

Aby sprostać oczekiwaniom urzędników, kobieta udała się jeszcze na pocztę, gdzie skąd nadała dokument do NFZ listem poleconym.

Córka, która opisała nam tę sytuację, nie kryła złości. 

"Jak można określić tego typu akcję MOW NFZ - głupotą, bezmyślnością czy może sabotażem?

Bo de facto takie SMS-y sabotują społeczne działania ukierunkowane na chronienie naszych najbliższych seniorów oraz wysiłki odpowiedzialnych służb i urzędów zmierzające do restrykcyjnego ograniczenia kontaktów społecznych" - napisała. 

Jak się później okazało, inni pacjenci również dostawali takie wezwanie od Funduszu. 
"Też dostałam dziś taką wiadomość. I tak sobie pomyślałam: 'Miejską komunikacją nie pojadę, bo nie, samochodem nie pojadę, bo tam nie ma gdzie zaparkować, czyli nie mam możliwości, odkładam sprawę na później'" - napisała w komentarzu pod tekstem na ten temat czytelniczka. 

Do sprawy odniósł się Andrzej Troszyński, rzecznik prasowy mazowieckiego oddziału Funduszu. W mailu do "Wyborczej" napisał: 

"Bardzo przepraszamy Czytelniczkę za zaistniałą sytuację.

Wysyłka SMS-ów informujących o zwrocie w miarę możliwości oryginału skierowania została wstrzymana.

NFZ od początku zagrożenia epidemiologicznego wielokrotnie w mediach, również społecznościowych, podkreślał, że w obecnej sytuacji pozostanie w domu ma znaczenie pierwszorzędne, a sprawy związane ze skierowaniami na leczenie uzdrowiskowe będzie można załatwić po ustaniu zagrożenia".

Fundusz zawiesił bezterminowo działalność sanatoriów 14 marca. Pacjenci, którzy mieli już przydzielone miejsce, oraz ci, którzy wpisani byli na listę oczekujących, będą mogli skorzystać z sanatoriów, gdy skończy się epidemia. Zachowają obecne miejsce w kolejce.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.