Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Poniżej publikujemy list dotyczący działalności mazowieckiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia w czasie pandemii. Zadaliśmy pytania w tej sprawie Funduszowi i czekamy na odpowiedź.

Czy mieliście do czynienia z podobną sytuacją? A może doświadczyliście innych absurdalnych i jednocześnie niebezpiecznych w obecnej sytuacji działań NFZ albo innych instytucji? 

Piszcie: listy@wyborcza.pl

***

Wszyscy, z umęczonym ministrem Szumowskim na czele, apelują "Zostań w domu".

Podkreśla się, że szczególnie dotyczy to seniorów. Jeśli tylko to możliwe, mają nie wychodzić z domów.

I w większości seniorzy zostali w domach. Zakupy robi im rodzina lub sąsiedzi, nie chodzą nawet na niedzielne msze, uczestniczą w nabożeństwach za pośrednictwem telewizji.

Tak też postępuje moja 83-letnia mama.

Ale dzisiaj, o godz. 8.21, mama dostała SMS od Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ o następującej treści:

"Leczenie uzdrowiskowe zostało zawieszone. Prosimy w miarę możliwości o zwrot oryginału skierowania do MOW NFZ. Jeśli zwróciłeś skierowanie, zignoruj wiadomość".

Senior, który otrzymał podobną wiadomość, karnie się ubiera, wychodzi z domu i jedzie na ul. Chałubińskiego do MOW NFZ, aby zwrócić oryginał skierowania. Senior myśli, że jeżeli tego nie zrobi, to może więcej nie dostać sanatorium.

Na ul. Chałubińskiego okazuje się, że:

"Zawieszamy rozpatrywanie korespondencji w sprawie leczenia uzdrowiskowego. Dokumenty w tej sprawie można dostarczyć po odwołaniu stanu epidemii i nie będzie miało to wpływu na kolejność rozpatrywania".

Ale przecież senior dostał rano wiadomość! Nie będzie więc czekał na koniec epidemii, musi działać od razu.

Jedzie więc komunikacją miejską na pocztę, gdzie musi odstać 40 minut w kolejce (na zewnątrz), aby w ogóle na pocztę wejść. Tam nadaje list polecony (pani na poczcie pomaga w zaadresowaniu koperty i wypisaniu druczku listu poleconego).

Umordowany senior wraca komunikacją miejską do domu, gdzie dostaje ciśnienia 220/180 z nadmiaru wrażeń (po trzech tygodniach niewychodzenia).

I mam nadzieję, że tylko na tym się skończy.

Jak można określić tego typu akcję MOW NFZ - głupotą, bezmyślnością czy może sabotażem?

Bo de facto takie SMS-y sabotują społeczne działania ukierunkowane na chronienie naszych najbliższych seniorów oraz wysiłki odpowiedzialnych służb i urzędów zmierzające do restrykcyjnego ograniczenia kontaktów społecznych.

Bardzo proszę o pilną interwencję w tej skandalicznej sprawie i wyciągnięcie dyscyplinarnych konsekwencji od osób odpowiedzialnych za wymyślenie, zaakceptowanie i przeprowadzenie takich działań.

 Imię i nazwisko nadawcy do wiadomości redakcji 

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.