Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Apel fryzjerki do rządu i czytelników

Sześć lat temu otworzyłam wymarzony salon. Zaczęłam małymi krokami, sama, później zatrudniłam pracownika z urzędu pracy, aby pomóc gospodarce polskiej.

Po trzech latach zmieniłam lokal na większy, korzystając przy tym z programów pomocowych. Udało się zatrudnić jeszcze dwóch pracowników – recepcjonistkę i kolejną fryzjerkę z urzędu pracy.

Byłam z tego bardzo dumna.

Czasem, choć jesteśmy jednym z lepszych salonów, żyjemy z miesiąca na miesiąc. Gorszy miesiąc odrabiamy w kolejnym. Ale trudno jest odłożyć na czarną godzinę.

Mam fantastyczny zespół, nie wyobrażam sobie, by którejś z nas w nim zabrakło. To jeden organizm, jesteśmy przyjaciółkami, a ja „szefową” tylko na papierku – każdą decyzję odnośnie do salonu podejmujemy wspólnie.

I co teraz? W dobie kryzysu? Zawsze płaciłam podatki bez zwłoki, sumiennie. Czy rząd nam pomógł? Nie. Każą nam pracować. Czy branża beauty ma jakąś magiczną barierę ochronną? Czy fryzjerki są jak Edward Nożycoręki i uda im się strzyc włosy na odległość? Broszura ma nas uchronić? Aktorka, reklamując bezpieczne przyjście do fryzjera w trakcie stanu epidemii?

Bezpiecznie to jest, gdy nie ma pandemii. Nie teraz. Jesteśmy branżą najbardziej dbającą o dezynfekcję, sterylność i czystość. Ale jak teraz pracować? Mamy zakażać dalej, bo rząd uważa, że da się przeprowadzać kilkugodzinne zabiegi bezpiecznie podczas pandemii? A może nie zakazują nam pracy, bo musieliby wyłożyć na nas pieniądze? Choć to nasze pieniądze, które przez lata sumiennie płacimy? Czy małe przedsiębiorstwa muszą zginąć i przestać napędzać gospodarkę?

Czy rząd zdaje sobie sprawę, że pracując, zakażamy innych i zmuszamy ludzi do opuszczania domów, choć przecież nie wolno im z nich wychodzić? Czy rząd chce, aby ludzie wychodzili z domów, płacili za to mandaty, a my nadal będziemy bez pieniędzy na życie, bo i tak nie zarobimy?

Mam zwolnić pracowników, zamknąć salon? W tej chwili stoi on pusty. Nie będę narażać siebie, rodziny, pracowników i klientów na to, żeby rozsiewali wirus dalej... Ale co dalej? Oszczędności wystarczy na jeden miesiąc. Pomóżcie nam...

 Czekamy na listy. Piszcie:listy@wyborcza.pl

Solidarni 2020. Prześlij trochę wsparcia

Spróbujmy uratować około 300 tys. miejsc pracy. „Wyborcza”, „Wysokie Obcasy" i Booksy.com zaczęły wspólną akcję. Jeśli chcesz pomóc, możesz za pośrednictwem aplikacji Booksy przekazać wsparcie 20, 50 lub 100 zł wybranemu fryzjerowi, kosmetyczce, barberowi czy fizjoterapeucie.

Tu możesz pomóc

W podziękowaniu za pomoc otrzymasz kod na bezpłatną prenumeratę Wysokieobcasy.pl i Wyborcza.pl.

Bądźmy solidarni i razem przetrwajmy ten czas!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.