Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chciałbym Państwa zainteresować problemem branży kwiatowej, zarówno producentów kwiatów, jak i importerów.

Rynek kwiatowy ze względu na epidemię załamał się całkowicie. Kwiaty nie są artykułem pierwszej potrzeby, nikt ich teraz nie potrzebuje, a specyfika produkcji powoduje, iż obecnie ponad 90% produkcji zostanie zniszczona. Producenci zostali sami bez pomocy, z pewnością wielu z nich zostanie bankrutami. Kwiaciarnie w większości są pozamykane.

Co zawiera rządowa "tarcza antykryzysowa"?

W Holandii giełda kwiatowa w bije rekordy spadku obrotów nawet o 70%. Giełdy kwiatowe w Polsce w zasadzie nie działają. Podobnie zresztą jak branża gastronomiczna i usługi dla ludności.

Jestem reprezentantem importerów, od 30 lat prowadzę firmę i z racji zamknięcia dróg lotniczych (import storczyka z Tajlandii) moja firma nie działa. Coraz częściej myślę, że powrót na rynek będzie trudny, a nawet niemożliwy.

Więc bankructwo?

Piszcie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.