Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mam na imię Jola. Mam 36 lat, jedno dziecko. Siedzę w domu. Mieszkam w małym mazurskim mieście. Mam słabe zęby - po prostu mi się sypią. I wiem, że choćby robił je najlepszy specjalista, to ja i tak je powyrywam. Tak było i teraz: poszłam do dobrego doktora, naprawdę dobrego. Ząb miał był leczony kanałowo. Doktor się napracował. Nie chciał go usuwać.

Mimo to w ostatni weekend, jak tylko coś w nim zastukało i zaczął boleć, to podjęłam natychmiastową decyzję o usunięciu. Nie będę czekać, gdy epidemia za progiem: niebawem nie będzie dentystów, wyginą jak normalne życie w tej Polsce. Obdzwoniłam w weekend wszystkie placówek w naszym mieście wojewódzkim. Wiedziałam, że u nas nie przyjmują. Szczególnie dentyści na NFZ. Nie chodziło już o to, żeby za darmo, tylko aby w ogóle ktoś zrobił. W końcu udało się znaleźć prywatne pogotowie w mieście wojewódzkim. Mąż się serio wkurzył i zadzwonił do znajomej lekarki - w drodze wyjątku usunęła mi ząb w niedzielę o 11 czasu polskiego.  Ale gabinet też ma zamknięty. Mówiła, że jakby się coś działo, to mam dzwonić. Jedyna osoba w województwie!

To było 21 marca, chyba 17. dnia nowego złego życia w Polsce.

Życia bez lekarzy, bez poczucia bezpieczeństwa. Za to ze strachem nie tyle przed epidemią, co przed tym, że NFZ zostawi nas na pastwę chorób.

Rana się goi, robota wydaje się solidna. Ale tak bardzo się boję powikłań… Co będzie, jak skończy się antybiotyk? A może drugi ząb znowu rozboli? Nie chcę ich leczyć, chcę kraju, w którym normalnie można jechać na nocny dyżur i od razu go usunąć. Nie chcę recepty na antybiotyk, bo ona jest na ledwie 10 dni. Czekają mnie obowiązki, szkoła dziecka (pół biedy - skończyłam pedagogikę i to siedmiolatek), ale nie dałam rady pracować z bólem.

Powiedzcie mi, dlaczego NFZ tak bardzo nas zawiódł? Dlaczego pozamykano pogotowia dentystyczne (nieważne, czy prywatne, czy publiczne)? Kiedy je znowu otworzą w weekendy i będą wyrywali bolące zęby? Dlaczego nas zostawiliście? Z naszym bólem, niemocą, cierpieniem? Dlaczego zostawiliście nas samych, a skupiliście się tylko na koronawirusie?

Nieszczęśliwa posiadaczka niepełnego uzębienia

----

W odpowiedzi dostaliśmy kolejny list:

W Iławie dentysta zawsze pomoże

Wcale tak być nie musi. W naszym niedużym, powiatowym mieście Iławie kiedy cała stomatologia się zamknęła (poniekąd słusznie) w ciągu paru godzin środowisko zintegrowało się na platformie Whatsup. Ci, którzy nie mogli przez 20 lat nigdy razem spotkać się, w jedno niedzielne popołudnie wyznaczyli dyżury by w czasie epidemii udzielać chociaż pomocy doraźnej. Dopóki ministerstwo zdrowia nie wyda zakazu i póki będzie kim dyżurować damy radę. W innych miastach też tak można !

Pozdrawiam

Michał Jóźwiak

Czytaj także

Spotkała Cię podobna historia? Chcesz się nią podzielić? Napisz: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.