Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Szanowny Panie Profesorze,

jestem przedsiębiorcą z branży budowlanej (fabryka prefabrykatów, inwestycje deweloperskie, biuro projektowe, produkcja oprzyrządowania dla przemysłu). Przy obecnie bardzo dobrej sytuacji finansowej, prognozując spadek obrotów na poziomie 40 proc. (wariant wcale nie najbardziej pesymistyczny), środków finansowych na utrzymanie zatrudnienia i przetrwania firmy wystarczy mi na blisko 7 miesięcy. Życzę wszystkim tak dobrej sytuacji, ale mam świadomość, że większość firm nie ma takich zasobów.

Jestem przerażony reakcją rządu na sytuację gospodarczą, która w skrócie brzmi „zadłużajmy się, piekła nie ma”.

Wyjątkowa sytuacja wymaga wyjątkowych decyzji.

Mamy niepowtarzalną okazję do przeprowadzenia planu naprawy państwa na miarę Planu Balcerowicza II, gdyż tylko w obliczu jak najbardziej realnego zagrożenia utraty setek tysięcy miejsc pracy oraz bankructwa dziesiątek tysięcy mikro i małych przedsiębiorstw nastroje społeczne kształtowane przez zupełnie nieuzasadnione rozdawnictwo mogą się zmienić.

Bo jak wytłumaczyć przedsiębiorcom oraz pracownikom branży transportowej, hotelarskiej, gastronomicznej, usługowej itd., którzy utracili źródła dochodów (kilka milionów osób), że górnicy mają mieć czternastkę i podwyżki, a my mamy dopłacać do nierentownej produkcji na hałdy (węgiel z eksportu jest lepszy, tańszy oraz jest jego pod dostatkiem).

Nie da się obronić dzisiaj trzynastej emerytury, bo bardzo prawdopodobne, że w ogóle nie stać nas będzie na renty i emerytury w obecnym wymiarze (system teraz ledwo się domyka, a co będzie przy kilkunastoprocentowym bezrobociu).

Trudno obronić bezwarunkowe wsparcie dla osób posiadających dzieci bez jakiegokolwiek kryterium dochodowego w obliczu utraty dochodów milionów obywateli.

Itd., itd.

Należy rozważyć wszystkie możliwe oszczędności, takie jak zakupy samolotów, które mają być dostarczone za kilka lat, likwidację wszelkich niepotrzebnych wydatków (dziwne fundacje, dotacje do mediów itd.), odchudzenie administracji, daleko idącą cyfryzację (jak widać, teraz większość spraw da się załatwić zdalnie), restrukturyzację wszystkich firm skarbu państwa celem przygotowania do prywatyzacji w dobrej koniunkturze (poza absolutnie strategicznymi) itd., itp.

Wierzę, że pan wraz ze swoim zespołem z Forum Obywatelskiego Rozwoju w obliczu najpoważniejszego kryzysu od dziesięcioleci podejmie się opracowania Planu Balcerowicza 2.0.

 Z poważaniem

Przedsiębiorca

Czy potrzebujemy drugiego planu Balcerowicza? Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.