Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Tokarska? Czytałem, nawet mam tu autograf. Ze specjalnego spotkania, na promocji za 750 zł

Uśmiechnąłem się, gdy przeczytałem gdzieś, że spotkanie na Czerskiej 8/10 było „kameralne”. Trzeba było wcześniej zająć dobre miejsce. liczba gwiazd na widowni oszałamiała, a aranżacja całości stała na najwyższym poziomie i – co tu dużo mówić – robiła wrażenie.

Czy zawsze tak było? Bynajmniej. Na spotkaniach z Tokarczuk bywałem kolejno w 2013 i 2018 roku. Na pierwszym z nich stała sama na Targach Książki, na drugim zaś, w niewielkiej sali lubelskiego Centrum Spotkania Kultur, bez problemu zająłem miejsce w pierwszym rzędzie chwilę przed spotkaniem.

 Nie dziwię się zupełnie, że Tokarczuk cieszy się teraz większą popularnością, taka kolej rzeczy i takie skutki Nobla, który pani Oldze stuprocentowo się zresztą należał. Mam nieodparte wrażenie, że tym samym zmieniła się w markę – a ludzie w dużej mierze przychodzą teraz nie na spotkanie z Olgą Tokarczuk, a na spotkanie z noblistką. Na Allegro w zawrotnych cenach już (a piszę ów tekst 14 stycznia)  krążą autografy z wczorajszego podpisywania.

Ważny jest zaszczyt spotkania z laureatką Nobla, a treść jej książek, to, o czym powie, te niuanse to kwestia drugorzędna

Sama noblistka wspominała na spotkaniu o kryzysie autorytetów, który dziś odczuwamy, o tym, że jej twórczość jest teraz odczytywana jako niezbędne społeczeństwu manifesty. Zdaję sobie sprawę z tego, że to dalej ta sama Tokarczuk co wcześniej – teoretycznie wyszła po prostu z nieco zamkniętego świata pod strzechy i chwała jej za to, wszak ma  potężną moc ruszania ludzkimi sercami, którą wykorzystać może w dobrym celu.

Tęsknię jednak za tą mniej znaną Tokarczuk. Za spotkaniami w kilkadziesiąt osób, na których ważny był nie podpis, a możliwość ujrzenia na własne oczy wspaniałej symbiozy erudycji z talentem.

Noblistka, która stała się zbiorowym autorytetem, przestała być nim dla jednostek. Dziś jest, nieco wbrew swej woli, firmą, symbolem, ruchem. Już nie osobistym, prywatnym drogowskazem.

Cóż, coś za coś.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.