Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Według urzędników warszawskiego ratusza w Marszu Tysiąca Tóg wzięło udział 30 tys. ludzi. Samych sędziów mogło być ponad tysiąc. 

Krystian Markiewicz, prezes Iustitii, sędzia z Katowic

Sędzia Krystian Markiewicz podczas Marszu Tysiąca Tóg.Sędzia Krystian Markiewicz podczas Marszu Tysiąca Tóg. Fot. Jedrzej Nowicki / Agencja Gazeta

– Widząc wszystkich zgromadzonych na placu Krasińskich, poczułem po raz kolejny ogromną odpowiedzialność. Naszą, jako sędziów, odpowiedzialność za losy Polaków, którzy wierzą, że nie ugniemy się i bez względu na konsekwencje będziemy przestrzegać prawa, a nie wykonywać oczekiwania komitetów politycznych. Te togi, które założyliśmy wyjątkowo poza salą sądową, pokazywały, jak bardzo zjednoczeni jesteśmy – były tam wszystkie kolory zawodów prawniczych.

Wyraz uznania zwykłych ludzi, łzy wzruszenia, serdeczne uściski i wymowa tej ciszy marszu zostaną w mojej pamięci na zawsze.

Nie boimy się przyszłości, wiemy, że solidarna z nami jest cała Europa, co pokazała obecność sędziów ze wszystkich europejskich krajów. Po marszu słyszeliśmy od nich, że to niezapomniane przeżycie, słowa uznania dla tego, co robimy dla obrony wspólnych europejskich wartości. Zobaczyli dzięki nam, że jako kraj naprawdę zasługujemy na członkostwo w Unii Europejskiej, bo potrafimy bronić wolności. W imieniu wszystkich prawników biorących udział w marszu chciałbym powiedzieć obywatelom, którzy towarzyszyli nam wczoraj w tej drodze: „Dziękujemy! Dajecie nam ogromnie dużo siły”.

Marta Kożuchowska-Warywoda, sędzia z Warszawy

Sędzia Marta Kożuchowska-WarywodaSędzia Marta Kożuchowska-Warywoda Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta

– Wychodząc z budynku Sądu Najwyższego razem z włoską delegacją, nie miałam pojęcia, ile osób będzie z nami. Na placu zobaczyliśmy morze ludzi. Miałam wrażenie, że jest z nami cała Europa. Na ul. Miodowej ludzie bili nam brawo i przesyłali pozdrowienia, widziałam tam mnóstwo znajomych twarzy i miałam gardło ściśnięte ze wzruszenia. Co jakiś czas słyszeliśmy słowa podziękowania i wsparcia po włosku, co jakiś czas ktoś podchodził, witał się i chwilę ściszonym głosem rozmawiał z nami. Być tam razem z tłumem ludzi, w tak życzliwej atmosferze, to niepowtarzalne przeżycie.

Pod Pałacem Prezydenckim staliśmy pod biało-czerwoną flagą, miałam wrażenie, że z każdą chwilą przybywa więcej ludzi.

Widziałam transparenty ze słowami wsparcia, ludzi, którzy nas pozdrawiali – to był niepowtarzalny moment. Moment, w którym uświadomiłam sobie jeszcze dobitniej, jak wiele nadziei ludzie pokładają w nas, sędziach, że się nie ugniemy w walce o niezależność sądów. To potężna odpowiedzialność, nie możemy ich zawieść.

Ewa Niezabitowska, sędzia z Zielonej Góry

18.12.2019 r. Protest przed sądem w Zielonej Górze. Na zdjęciu sędzia Ewa Niezabitowska18.12.2019 r. Protest przed sądem w Zielonej Górze. Na zdjęciu sędzia Ewa Niezabitowska Fot. Szymon Płóciennik / Agencja Gazeta

– Zapamiętam na pewno to, że moja mała grupa koleżanek i kolegów zdecydowała nieść togi na ramieniu. Staliśmy razem, czekając na start marszu wśród innych prawników w togach i obywateli.

Nagle wszyscy, po kolei, bez słów zaczęliśmy wkładać togi. I tak szliśmy do końca. To było jedno z wielu wzruszeń tego dnia.

Bartłomiej Przymusiński, sędzia z Poznania, rzecznik prasowy Iustitii

Sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich 'Iustitia'Sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich 'Iustitia' Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

– Gdy szliśmy w marszu, koleżanka powiedziała: „Nie myślałam jako dziecko, że będziemy w jakimś stopniu powtarzać historie życia rodziców, którzy wychodzili na ulice Polski w latach 80. z transparentami »Solidarności«”. Walczyli wtedy o minimum wolności i bezpieczeństwa, nie marzyli nawet, że Polska będzie członkiem Unii Europejskiej.

Dziś, jako dzieci pokolenia „Solidarności”, spłacamy dług wdzięczności wobec naszych rodziców. Nie godzimy się na system politycznego sterowania sądami, wybraliśmy zawód sędziego, wierząc w to, że będziemy mogli budować sprawiedliwe i uczciwe państwo.

Widzimy, jak ważne jest to, jak zachowują się dziś polscy sędziowie, dla ludzi, którzy ufają, że nie będziemy środowiskiem zepsutym przez polityczny układ. Tego zaufania nie możemy zawieść, jesteśmy gotowi zapłacić każdą cenę za obronę praw Polaków, ich prawa do tego, żeby sędziowie byli niezawiśli, ich prawa do Europy.

Waldemar Żurek, sędzia z Krakowa

Waldemar ŻurekWaldemar Żurek Fot. Jakub Włodek / Agencja Gazeta

– Marsz pokazał, że wszyscy prawnicy w Polsce są razem i myślą podobnie. Że nie ma żadnej realnej reformy, ale jedynie niszczenie systemu sądownictwa i podporządkowywanie go jednej grupie politycznej, która akurat teraz rządzi. Bardzo wsparli nas obywatele. To było niezwykłe i wzruszające. To dało nam ogromną siłę do dalszej walki.

I jesteśmy gotowi i zdeterminowani, by bronić niezależnego sądu dla naszych obywateli. Wierzymy też w siłę wspólnoty europejskiej. Sędziowie europejscy pokazali, jak ważna jest solidarność.

Dla mnie największym przeżyciem byli obywatele pozdrawiający nas na marszu, łzy w oczach, uścisk ręki, to zostanie we mnie na zawsze. Mamy dla kogo walczyć. Nie możemy ich zawieść. Nawet gdy nasze osobiste koszty są ogromne.

Katarzyna Mieszkowicz, sędzia z Płocka

– Mam refleksję na temat ludzi z kontrmanifestacji. Jako sędzia nie jestem przyzwyczajona do konfrontacji ani negatywnych słów mówionych prosto w twarz.

Kiedy podchodziłam do miejsca zbiórki, przemknęła mi przez głowę myśl, że będę się z tym czuła niekomfortowo – z togą, nieodgrodzona stołem sędziowskim, może nawet zacznę się bać. Ale kiedy spojrzałam w oczy pierwszej kobiecie mówiącej: „Pani sędzio, nie ufamy wam”, poczułam coś, co trudno opisać. Bo w niej nie było agresji, braku szacunku. Był żal... tak jakby chciała nam ufać i było jej przykro, że tego zaufania nie ma. Że w jakiś sposób ją zawiedliśmy. I kiedy szłam dalej, słysząc jak echo kolejne takie słowa, zaczynałam czuć, że chcę zrobić wszystko, co mogę, żeby mniej i mniej ludzi mogło tak powiedzieć. I że chcę to robić codziennie na mojej sali i w pokoju przy aktach.

Wróciło do mnie to, co czułam na samym początku pracy, a co przez kolejne lata zacierało się tak powoli, że nawet nie zauważyłam, kiedy pasja zmieniła się w przyzwyczajenie...

Więc tak samo jak tym krzyczącym hasła o wolnych sądach jestem wdzięczna tym, którzy mają żal, ale wciąż chcą rozmawiać – tam nasza praca potrzebna jest jeszcze bardziej.

Artur Broś, sędzia z Lubaczowa

– Do tej pory toga była dla mnie narzędziem jak młotek czy nożyczki. Teraz jest też symbolem. Duma i nierozerwalnie z nią związane autentycznie wielkie wzruszenie.

Mnóstwo życzliwych ludzi. Spokój i siła milczącego przecież tłumu. Wsparcie kolegów z zagranicy to wiadomość, że wiedzą, o co chodzi, i nadzieja na przyszłość.

Filipe Marques, sędzia z Portugalii, szef MEDEL, europejskiej organizacji zrzeszającej sędziów i prokuratorów, m.in. Iustitię czy Lex Super Omnia

Filipe MarquesFilipe Marques Youtube

– Sobotnie wydarzenie było fantastycznym doświadczeniem i wyraźnym znakiem, który wysłaliśmy nie tylko do polskich władz, ale przede wszystkim do Unii Europejskiej. Pokazaliśmy, że jesteśmy europejskimi sędziami i że wymiar sprawiedliwości w Europie jest zjednoczony w walce o ochronę praworządności i podstawowych zasad, które są wspólnym kamieniem węgielnym Unii.

Bardzo dziękuję polskim kolegom nie tylko za ich odwagę i przykład, który nam dają. Wierzę, że w przyszłości symbolika sobotniego marszu będzie dla nas wszystkich w całej UE ważniejsza niż pomoc, którą my mogliśmy zaoferować.

Ze strony MEDEL możecie liczyć na nasze pełne zaangażowanie w walkę o rządy prawa, a my liczymy na współpracę z wami.

Jeannette Pols, sędzia z Holandii

Jeannette PolsJeannette Pols Jeroen Oerlemans/UVA

– Ta sobota w Warszawie była jednym z najbardziej imponujących i znaczących dni w moim życiu. Wspieramy wszystkich odważnych polskich sędziów, którzy ryzykują reperkusje, walcząc o niezawisłość sądów. Byłam także pod wrażeniem liczby prawników i obywateli z całej Polski.

Wielu nam podziękowało, niektórzy ze łzami w oczach. Niezależny system sprawiedliwości jest prawem każdego obywatela. To jest istota. Po raz pierwszy w historii sędziowie z całej Europy poparli niezawisłość sądów, wielu było w swoich togach. Będziemy kontynuować nasze wsparcie.

Usłyszane na marszu: Co grozi nam wszystkim, gdy zamkną sędziom usta (fragment przesłania z Marszu Tysiąca Tóg wygłoszonego przez sędziego Krystiana Markiewicza)

Szliśmy razem z przedstawicielami wszystkich zawodów prawniczych: sędziów, prokuratorów, adwokatów, radców prawnych, nie dlatego, że się wszyscy dobrze znamy i mamy zawsze takie samo zdanie, szliśmy wspólnie, dlatego że obowiązkiem każdego prawnika jest zawsze stać na straży i w obronie praw obywateli i stanowczo przeciwstawiać się łamaniu praw człowieka, praw konstytucyjnych, prawa krajowego czy prawa i wartości wspólnot międzynarodowych, do których dobrowolnie przystąpiliśmy. Prawo do Europy oznacza prawo do europejskiego systemu prawnego, do tego, aby Polacy czuli prawne bezpieczeństwo.

Przykłady?

• Weźmy wyrok w sprawie dotyczącej opieki nad dzieckiem, gdzie jeden z rodziców nie jest Polakiem – taki wyrok nie będzie respektowany w innych krajach Unii, w każdej chwili będą mogły go podważyć.

• W sytuacji konfliktu pomiędzy firmami czy firmą i pracownikiem wynagrodzenie za pracę wykonaną w UE zasądzone na korzyść obywatela czy firmy z Polski będzie mogło być zakwestionowane przez podmiot z innego państwa.

• To oznacza wreszcie pogłębiający się chaos prawny, który może sprawić, że przedsiębiorcy zagraniczni przestaną inwestować w Polsce, bo nikt nie chce robić interesów w kraju niestabilnym i niebezpiecznym. W kraju, w którym żaden dokument, żadne prawo własności, żaden wyrok nie są pewne.

Całe przemówienie pod tym linkiem.

---
Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.