Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Anita Karwowska: Od lat słyszymy, że mamy za mało pielęgniarek, będzie trzeba zamykać szpitale. Rzeczywiście, łóżka i oddziały szpitale ostatnio zaczęły znikać, np. z powodu braku pielęgniarek w styczniu będzie o ponad 50 łóżek mniej w szpitalu dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu. Ale pacjenci i tak mogą pomyśleć, że jakoś to będzie. Bo jest od lat.

Dorota Kilańska*: Powinniśmy raczej myśleć, że będzie coraz gorzej. 

Co nas czeka?

- Osamotnienie pacjenta, opieka, która nie przychodzi na czas. My nie mamy za mało pielęgniarek, my mamy zbyt wielu pacjentów do opieki. Wraz ze starzeniem się społeczeństwa będzie coraz więcej pacjentów. Ostatnie badania pokazały, że godzina więcej opieki pielęgniarskiej nad pacjentem na oddziale chorób wewnętrznych uratuje przed śmiercią 7 na 1000 chorych.

Długo to trwało, ale w końcu miejsc na studiach pielęgniarskich zaczęło przybywać. Co roku mamy ok. 5 tys. absolwentek. Wystarczy, by zatrzymać czarny scenariusz?

- Nie, ponieważ nie zmieniają się warunki, w jakich po studiach pracują. Młode pielęgniarki zaczynają pracę z entuzjazmem. Starcza go na kilka lat. Potem przychodzi rozczarowanie, które zmienia się we frustrację, a w końcu w wypalenie. O ile zostaną w zawodzie. Albo w kraju. Jeśli wyjeżdżają, to najchętniej tam, gdzie zrozumiano, że bez dobrych warunków pracy nie będzie zadowolonego pracownika ani tym samym dobrej opieki nad pacjentem.

Co boli najbardziej młode kadry?

- To pokolenie ludzi o dużych i zwykle uzasadnionych oczekiwaniach. Zainwestowali w swój rozwój, skończyli wymagające studia. Są kreatywni, mają holistyczne podejście do potrzeb pacjenta – o tym słyszeli podczas nauki. Potem zderzają się z rzeczywistością. Szybko się orientują, że system, do którego weszli, ma im niewiele do zaoferowania. Za mało nowoczesnego, ułatwiającego pracę sprzętu medycznego, konieczność skupiania się na podstawowych czynnościach, np. związanych z higieną pacjenta. Do tego presja przełożonych i pacjentów, przerywanie obowiązków i ściąganie do nowych zadań, niskie zarobki i grafik, który nie pozwala na ułożenie życia prywatnego. Nie ma nawet czasu, żeby pójść ze znajomymi do kina.

Praca poniżej kompetencji?

- Nagminnie. Każdy, kto tego doświadczył w jakimkolwiek zawodzie wie, że na dłuższą metę to nie do zniesienia. Pracujemy gorzej, w końcu odchodzimy.

Temu, kto zostanie, grozi wypalenie zawodowe. Jak tego doświadcza pielęgniarka?

- Nie ma siły, by pracować na sto procent. Bywa niecierpliwa dla pacjenta, niezadowolona z siebie, bo nie jest w stanie wywiązać się ze wszystkich obowiązków. Znam tak wiele fantastycznych pielęgniarek, które nie mogą wykorzystać swoich kompetencji, bo system opieki zdrowotnej działa źle. To marnowanie ich potencjału. Cierpi na tym pacjent.

Pracują poniżej kwalifikacji i wciąż nie mogą się doczekać takiej przebudowy organizacji swojej pracy, by to właśnie pielęgniarki postawić w centrum i zaufać ich kompetencjom. A system trwa, bo ani lekarze, ani urzędnicy nie mają przekonania co do tych kwalifikacji, bo widzą przepracowanych i sfrustrowanych ludzi. To błędne koło.

Proszę opowiedzieć, co przez to tracimy.

- Wizytowałam niedawno oddział kardiologiczny w Finlandii. Pielęgniarki w oddziałach nie zarządzają apteczkami, lecz kompetencjami innych pielęgniarek. Apteczki również działają inaczej niż u nas – leki są opisane w systemie elektronicznym, na podstawie zlecenia lekarza lub pielęgniarki apteka dostarcza leki na oddział.

Na 40 pacjentów tamtego oddziału kardiologicznego przypada 100 pielęgniarek, które pracują na trzy zmiany. Ich kompetencje są opisane na tablicy w dyżurce za pomocą kolorowych magnesów. W zależności od potrzeb pacjenta przydziela mu się pielęgniarkę z odpowiednimi kwalifikacjami.

Jest jeszcze w dyżurce druga tablica.

Do czego?

- Do pracy zespołowej na oddziale. Podzielona jest na cztery części, a na niej znajdują się informacje o chorych opisane skalą pilności danego przypadku. Dzięki temu wszyscy pracujący na oddziale, w tym lekarze i sekretarki, mają całościowe pojęcie o tym, co się dzieje na oddziale. W przypadku gdy zidentyfikuje się, że dla niektórych grup pacjentów można coś zrobić, aby opieka była efektywniejsza, zespół spotyka się i dyskutuje o tym, co zrobić.

Na oddziale panuje spokój. Nie ma bieganiny, która rzuca się w oczy w polskich szpitalach. Na długim korytarzu są trzy punkty pielęgniarskie. Dzięki temu potrzebne do pracy rzeczy są na wyciągnięcie ręki. Nie trzeba biegać z jednego końca oddziału na drugi.

Zróbmy to u nas.

- Pomysły na zreformowanie pracy pielęgniarek są często utrącane. Skupiliśmy się na podwyżkach. To ważne, ale nie do każdego sensownego rozwiązania, który polepszy sytuacje pacjentów, pielęgniarek, lekarzy i wszystkich innych w szpitalu, są konieczne są pieniądze. Poza tym wielu lekarzy wciąż stereotypowo postrzega rolę pielęgniarki, jako wykonawczynię poleceń.

Jak pokazywane są pielęgniarki w filmach i programach informacyjnych? Za sukcesem medycznym zawsze stoją lekarze. Resztę zespołu, w tym pielęgniarki, zwykle się pomija. To przekłada się na to, jak są one postrzegane przez społeczeństwo. Są szanowane, ale wiedzy na temat naszych kompetencji brak. I pacjent tej większej roli nie oczekuje.

Jestem tym wszystkim, o czym pani opowiedziałam, zdruzgotana. Marzy mi się rewolucja przez ewolucję. Żeby pacjent nie został bez opieki. Czekam na to. 

* dr Dorota Kilańska - kierownik Zakładu Koordynowanej Opieki na Wydziale Nauk o Zdrowiu  Uniwersytetu Medycznego w Łodzi

Pod dobrą opieką
CZYTAJ WIĘCEJ

„Gazeta Wyborcza” wraz Naczelną Izbą Pielęgniarek i Położnych oraz firmami ARJO, Skamex i Novamed prowadzi akcję „Pod dobrą opieką”, której celem jest próba znalezienia sposobów na zmianę społecznego odbioru zawodu pielęgniarki i położnej, promocja tych zawodów, poprawa warunków pracy położnej i pielęgniarki, a także polepszenie ich relacji z lekarzami i pacjentami.
---
Pisz: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.