Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jesteś sędzią, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem, opinią? Nie jesteś sędzią, ale chcesz dodać im otuchy? Pisz: listy@wyborcza.pl

Sędziowie oceniają projekt zmian złożony przez posłów PiS w Sejmie, którego celem jest całkowite podporządkowanie ich władzy. Wszystkie listy sędziów znajdziecie na wyborcza.pl/wyborczatowy

Czy poczułam wtedy strach? Raczej zaskoczenie

W czwartek 12 grudnia miałam sesję i trudne sprawy na rozpoznania. Nie miałam czasu na nic. Nie wiedziałam, co się dzieje. Jak zawsze miałam setki nieodebranych wiadomości. Wracałam do domu autobusem, kiedy przeczytałam wiadomość z projektem ustawy. Przesłaną bez słowa komentarza. Nie pamiętam już przez kogo. Odpisałam tylko: „Szybcy są”.

Przeczytałam projekt. Najbardziej rzucił mi się w oczy przepis, że sędziowie będą odpowiadać dyscyplinarnie także za odmowę stosowania przepisu ustawy, jeżeli jego niezgodności z konstytucją lub umową międzynarodową ratyfikowaną za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie nie stwierdził Trybunał Konstytucyjny oraz za działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, a także przepisy zaostrzające kary wobec sędziów.

Chce się odebrać sędziom prawo do samodzielnego badania konstytucyjności przepisów ustawy i prawo do bezpośredniego stosowania przepisów konstytucji. Coś, co było do tej pory, było prawem i obowiązkiem sędziego, teraz ma być karane. To ma przeciwdziałać wskazywaniu przez sędziów na niekonstytucyjność zmian w wymiarze sprawiedliwości. Wskazywaniu na niekonstytucyjność obecnej KRS oraz wszystkich powołań sędziowskich pod jego rządami. Ma to nam zamknąć usta.

Ta ustawa jest napisana z myślą o takich sędziach jak ja. Aktywnych, ale stojących w dalszym szeregu. Poza sferą bezpośredniego zainteresowania rzeczników dyscyplinarnych. Ale takich, których nie przestraszyły pokazowe dyscyplinarki. Takich, po których nie wiadomo, czego można się spodziewać.

Pierwszy raz poczułam, że ta władza się nas boi. Brak kontroli nad sytuacją stał się dla niej nie do zniesienia. Miotają się z bezsilności i ta ustawa jest tego wyrazem. Chcieli, aby było szybko i prosto, ale tak się nie stało. Przecież sędziowie mieli się bać. Mieli być posłuszni. Te pokazowe dyscyplinarki miały siać w nich strach. Paraliżować przed działaniem. Nasz opór ich przerósł.

Nie wiem, czy ja poczułam wtedy strach. Raczej zaskoczenie. Zaskoczenie tym, że to już dzieje się teraz. Tak szybko. Nic więcej. Życie toczyło się swoim rytmem. Telewizja bombardowała tymi informacjami. Masa żółtych pasków.  Pomyślałam, że świat znowu na nas patrzy. Ale normalne życie toczyło się swoim rytmem. Wieczorem byłam w kinie na ostatnim dniu festiwalu filmowego. Zauważyłam, że nowo poznane osoby dłużej zatrzymywały na mnie wzrok. Mówiły, że my, sędziowie, jesteśmy wyjątkowi. Poza tym było bez zmian. Po pokazie spotkałam się z innymi sędziami. To było zwyczajne zaplanowane spotkanie. Rozmowy na tysiące tematów. Nie zauważyłam, aby ktoś się przestraszył…

Następnego dnia moja mama miała imieniny. Od rana chciałam zadzwonić i złożyć jej życzenia. Byłam w pracy, gdy dostałam wiadomość, że za półtorej godziny ma być konferencja prasowa z udziałem Iustitii. Pojechałam. Znowu spotkałam innych sędziów. Staliśmy w milczeniu, kiedy Krystian Markiewicz przemawiał. To, co mówił, było dla nas oczywiste. Jak nasze myśli. Stojąca obok koleżanka powiedziała, że jej zmarzły ręce, po trzymała plakat. Inni przyznali, że faktycznie było zimno. Nie zauważyłam, aby ktoś się przestraszył…

Potem w końcu zadzwoniłam do mamy. Zapytała drżącym głosem, czy wiem, że materiał telewizyjny z manifestacji poparcia dla sędziego Pawła Juszczyszyna był pokazywany w telewizji publicznej przez kilka dni. „To wyglądało, jakby ta kamera ciebie śledziła. Pokazali, jak przyszłaś spóźniona, witałaś się z sędzią Igorem Tuleyą, a potem jak stałaś koło polityków”.

Powiedziałam, że byłam ubrana na czerwono, więc bardziej rzucałam się w oczy. Nie poszłam tam, aby być niewidzialna.  Dodała, że dziś znowu w telewizji pokazują jakieś manifestacje sędziów, że jest jakaś ustawa, że będą nas surowo karać. „I co teraz będzie? Co dalej zrobisz?” – zapytała. „Bez zmian” – odpowiedziałam.

Potem znowu sprawdziłam wiadomości. Była ich masa. Zdziwiłam się, bo wiele było od osób, które spotkałam tylko raz w życiu albo nie widziałam ich od kilkunastu lat. Pisali, że nas podziwiają i żebym przekazała innym sędziom, że w nas wierzą, żebyśmy się nie poddawali. Wtedy naprawdę dotarło mnie, co się dzieje. „Świat nas widzi” - pomyślałam. I to, że nas, sędziów, nie można kupić ani zastraszyć. Że jesteśmy strażnikami konstytucji. Taki ma być sędzia. Ktoś, kto daje się skusić funkcjom i korzyściom, czy daje się zastraszyć, nie nadaje się do tej pracy. Sędziów w Polsce jest 10 tys. Sędziów w Iustitii jest ponad 3,5 tys. Nie ma takiej władzy, która zdołałaby zamknąć usta tysiącom sędziów mówiącym prawdę. Nie ma takich kar, które zdołałyby nas zastraszyć. Tak właśnie pomyślałam.
---

Jestem przekonany, że sędziowie nie okażą się pętakami - pisze sędzia Jakub Kościerzyński,

Ten projekt jest wyrazem ich rozsierdzonej, podskakującej w zagniewaniu, bezsilności - pisze sędzia Katarzyna Wróbel-Zumbrzycka,

Twórców projektu tej ustawy z całą pewnością nie można nazwać prawnikami - pisze sędzia Dorota Loryś-Kosylo,

Jesteś w „Iustitii” albo w „Themis”? Zapomnij o awansie. Ale jak wystąpisz publicznie z takiego stowarzyszenia, będziesz mógł liczyć na nagrodę - pisze sędzia Piotr Gąciarek,

Nasza walka trwa już wiele lat i mamy prawo być zmęczeni. Nie wolno nam jednak odpuścić, bo cenę za to zapłacimy nie tylko my, ale także nasze dzieci i wnuki - pisze sędzia Tomasz Zawiślak.

embed

Nie godzimy się na łamanie zasady trójpodziału władz i represje wobec sędziów stosujących przepisy prawa europejskiego! Sędziowie, prokuratorzy, mieszkańcy i mieszkanki Polski, ruchy i organizacje społeczne – solidarnie stajemy w obronie niezawisłości polskiego wymiaru sprawiedliwości i fundamentalnych zasad demokratycznego państwa prawa, w tym prawa każdego i każdej z nas do niezależnego od politycznych nacisków i represji sądu. W środę 18 grudnia o godz. 18 wzywamy wszystkich mieszkańców i mieszkanki naszego kraju przed sądy i inne centralne miejsca w setkach miejscowości w całej Polsce, a w Warszawie przed Sejm Rzeczpospolitej Polskiej. To nasza wspólna sprawa!

Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”,
Stowarzyszenie Sędziów „Themis”,
Stowarzyszenie Sędziów Rodzinnych Pro Familia,
Stowarzyszenie Adwokackie „Defensor Iuris”,
Stowarzyszenie Prokuratorów „Lex Super Omnia”,
Inicjatywa Wolne Sądy,
Komitet Obrony Demokracji, 
Obywatele RP,
Ogólnopolski Strajk Kobiet,
Akcja Demokracja,
Front Europejski,
Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

Dziś sędziowie, jutro Ty - link do strony protestu na Facebooku.

---
Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.