Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gdzie ten niższy VAT za e-booki

Nie będę ukrywał, że ja, człowiek starszy i z pozoru tradycjonalista, pokochałem czytanie książek i czasopism z wykorzystaniem takich zdobyczy cywilizacji jak laptopy i czytniki e-booków. Dlatego z entuzjazmem przyjąłem wiosenne zapowiedzi urzędowego obniżenia stawek VAT na e-booki i e-prasę jeszcze w 2019 roku. Pierwsza zapowiedź mówiła o kwietniu, kolejna o czerwcu, w końcu stanęło na listopadzie. I oto zamiast dotychczasowej, wyższej stawki VAT na książki elektroniczne, czyli 23 proc., mamy od 1 listopada stawki dwie – 5 proc. na e-booki i audiobooki oraz 8 proc. na e-prasę.

No i co z tego?

Przeglądałem w pierwsze świąteczne dni listopada oferty moich ulubionych księgarń oferujących e-booki i e-prasę w poszukiwaniu obniżek cen. Szukam do dziś i nic takiego nie znajduję. Znalazłem za to mnóstwo obniżek cen czynionych w ramach jakowychś promocji. Z tym że promocje sięgają 10 proc., a obniżka VAT na e-booki powinna skutkować obniżeniem ceny o 15 proc.

Prawdę mówiąc, wysłuchałbym grzecznie argumentów księgarzy, że obniżka stawek VAT i idąca za tym obniżka cen to operacja trudna, wymagająca dużych zmian w komputerowych systemach sprzedaży. Że nie było stosownego okresu przejściowego, że wymaga to uzgodnień z wydawcami…

Ale i nie zgodziłbym się z tymi argumentami do końca. Po pierwsze – o zmianie stawek VAT wiadomo było od dość dawna (ustawę Prezydent RP podpisał w sierpniu br.) – był czas na negocjacje z wydawcami, na wklepanie do systemów komputerowych zmienionych stawek VAT, na ustalenie cenników.

Ogromnie jestem ciekawy, czy podwyżka stawek VAT odbyłaby się z równym opóźnieniem korekt cenników. Pamiętając o nie tak dawnej podwyżce podstawowej stawki VAT o jeden punkt procentowy, stwierdzam, że odbyło się to wcale sprawniej.

Osobiście jestem – delikatnie rzecz ujmując – zawiedziony. Choć należałoby sprawę ująć mocniej – czuję się oszukany. Na obniżce VAT na e-publikacje zyskują tylko księgarnie.

Może dotrze to do głów sprzedawców, którzy nadal nie rozumieją, że VAT jest dla nich neutralny – VAT to jest moje osobiste obciążenie, a nie wasze, Szanowni Państwo Sprzedawcy. VAT płacę ja w cenie towaru czy usługi. Wy ten VAT tylko odprowadzacie do budżetu centralnego.

Pomijam, choć może nie powinienem, kwestię przyczyn starania o obniżenie VAT na e-publikacje. Obniżka ta miała ożywić rynek książki. Ktoś mądry dostrzegł, że Polacy czytają coraz mniej książek. Biblioteka Narodowa poinformowała, że według ostatniego badania w minionym roku czytanie przynajmniej jednej książki w ciągu roku zadeklarowało 37 proc. respondentów. Czyli blisko 2/3 Polaków nie ma w rękach książki choćby raz w roku.

Dobra zmiana?

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.