Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kontrowersje budzi nie tylko wzorowany na sowieckiej estetyce projekt pomnika Bitwy Warszawskiej. Równie kontrowersyjne jest określenie Bitwa Warszawska.

Jest to – podobnie jak w przypadku określenia „cud nad Wisłą” – narzucenie mitu zniekształcającego fakty historyczne. Nie było Bitwy Warszawskiej, tak jak nie możemy nazwać bitwy nad Marną bitwą paryską. Była bitwa nad Wisłą rozgrywająca się na przestrzeni kilkuset kilometrów. Podobny jej obraz oddają wspomnienia dowódców: Józefa Piłsudskiego i Michaiła Tuchaczewskiego.Główny atak wojsk bolszewickich kierowany był na Wisłę na północ od Warszawy (Modlin, Włocławek, Płock, Toruń); kontruderzenie wojsk polskich nastąpiło z Dęblina. Obrona Warszawy miała strategicznie drugorzędne znaczenie (co nie uchybia odwadze żołnierzy).

Wprowadzenie określenia Bitwa Warszawska buduje mit „nowego powstania warszawskiego” (tym razem zwycięskiego), absolutnie niezgodny z prawdą historyczną. Mit ten jest tylko dowodem prowincjonalnego kompleksu świeżo wyhodowanych warszawiaków.

Warszawa ma wystarczającą ilość zasług, by nie zawłaszczać cudzych; ma także wystarczającą liczbę pomników i muzeów, by nie tworzyć ich inflacyjnego nadmiaru. Muzeum-pomnik z większym pożytkiem można ulokować w Dęblinie lub Modlinie, a przy tej okazji w sposób mądry i społecznie użyteczny zrewitalizować pozostałości twierdz: istotnych elementów naszego dziedzictwa kulturowego.

Z mitami trudno racjonalnie dyskutować. Proszę więc tylko, by „Gazeta Wyborcza” nie upowszechniała bezkrytycznie nazwy Bitwa Warszawska, przyłączając się do powszechniejszej manii ogłupiania Polaków.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.