Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Profesor Andrzej Kochański jest konsultantem krajowym ds. genetyki klinicznej od miesiąca. Do jego zadań należy m.in. doradzanie ministrowi zdrowia oraz opiniowanie zmian w prawie, które dotyczą genetyki, czyli np. w badaniach pokrewieństwa, wykrywaniu chorób genetycznych, diagnostyce prenatalnej, in vitro.

Zanim dostał od ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego tę nominację, wielokrotnie publicznie zabierał głos przeciwko aborcji, awaryjnej antykoncepcji oraz in vitro. To tematy, na które przez lata wypowiadał się jako ekspert Centrum Bioetyki Ordo Iuris oraz Konferencji Episkopatu Polski ds. bioetycznych.

W środowisku genetyków i lekarzy po nominacji Kochańskiego zawrzało. - Postać z ultraprawicowego nadania, wybór niekonsultowany ze środowiskiem - mówił "Wyborczej" jeden z naszych rozmówców.

Tuż po objęciu nowego stanowiska zapytaliśmy prof. Kochańskiego, czy podtrzymuje swoje krytyczne wypowiedzi o in vitro. - Mam swoje poglądy i prawo do nich. Konstytucja gwarantuje, że każdy wolny człowiek może pełnić funkcje publiczne, jeśli spełnia wymogi. Za mną stoją moje dokonania - odpowiedział.

Z Chazanem przeciw in vitro

Potwierdził to na początku listopada, kiedy wziął udział w konferencji o "faktach i mitach technologii in vitro" zorganizowanej przez Forum Gniezno dla Życia i Rodziny. To stowarzyszenie osób, "które łączy przekonanie, że życie zaczyna się od poczęcia i kończy na naturalnej śmierci, a rodzina to związek kobiety i mężczyzny" (informacja z profilu Forum na Facebooku).

- Od lat stawiam sobie zadanie - analizowanie literatury z zakresu genetyki, dotyczące zaburzeń genetycznych wynikających z in vitro i również informowanie o tym opinii publicznej. Decyzja należy do ludzi i ich sumienia, ale rolą naukowca i lekarza jest przekazywanie prawdy na ten temat - mówił konsultant w Gnieźnie. Przekonywał, że in vitro to niedopracowana technologia, która niesie ryzyko dla matki i dziecka.

Na tym samym spotkaniu udzielał się również ginekolog prof. Bogdan Chazan, znany przeciwnik aborcji. - Nikt nie zmusza siłą pacjentów do in vitro, ale z mojego doświadczenia wiem, że są często czynione naciski ze strony lekarzy, którzy uważają, iż tylko in vitro może w danej sytuacji pomóc parze. Tymczasem nie każda procedura jest zgodna z systemem wartości dużej grupy osób i każda procedura medyczna posiada swoje alternatywy, które są do zaakceptowania - stwierdził.

"Konsultant - zagrożenie"

Teraz o odwołanie konsultanta apeluje do ministra zdrowia Stowarzyszenie na rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji "Nasz Bocian". Autorzy petycji, pod którą do poniedziałku podpisało się prawie tysiąc osób, piszą m.in.: "Istnieje duże ryzyko, że sprawowana przez niego funkcja posłuży utrwalaniu w debacie publicznej stygmatyzującego języka, uderzającego w pacjentów doświadczających niepłodności i w ich dzieci".

Nasz Bocian podkreśla też, że nominacja Kochańskiego "jest zagrożeniem dla bezstronnego i wolnego od ideologii leczenia".

Konsultant krajowy powoływany jest na pięcioletnią kadencję z możliwością przedłużenia. 

 Masz temat dla dziennikarzy "Wyborczej"? Pisz: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.