W wielu szkołach uczniowie pełnoletni nie mogą samodzielnie składać wniosków o usprawiedliwienie nieobecności na zajęciach czy na samodzielne zwalnianie się z zajęć. Takie zakazy są bezprawne.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W  ramach inicjatywy Stowarzyszenie Umarłych Statutów wysłaliśmy petycję do ministra edukacji narodowej, w której apelujemy o ustawowe uregulowanie kwestii związanych z przestrzeganiem praw uczniów pełnoletnich.  Podpisały ją 1172 osoby. Została doręczona ministrowi 15 listopada 2019 roku.

Łukasz Korzeniowski

 „Powiedz STOP łamaniu praw uczniów pełnoletnich!”

Szanowny Panie Ministrze,

apelujemy o podjęcie natychmiastowych działań w celu systemowej walki z łamaniem przez szkoły praw uczniów pełnoletnich, zwłaszcza w zakresie usprawiedliwiania nieobecności na zajęciach i zwalniania się z zajęć. Trzeba stanowczo przeciwdziałać niezgodnym z powszechnie obowiązującym prawem praktykom szkół wobec uczniów pełnoletnich.

Wnosimy o:

1) Wydanie dla szkół zaleceń, opinii, instrukcji, które będą pomocne w prawidłowym uregulowaniu kwestii praw uczniów pełnoletnich w statutach lub wręcz nakażą szkołom dostosowanie statutów do obowiązującego prawa – co zresztą wydawałoby się najbardziej sensowne.

2) Opracowanie dla dyrektorów szkół, nauczycieli, uczniów i rodziców dokumentu na wzór kodeksu dobrych praktyk, który informowałby o przysługujących uczniom pełnoletnim prawach i wynikających z tego konsekwencjach.

Nie może być przyzwolenia na jawne łamanie prawa w szkołach. Rolą każdego, kto może na ów stan bezprawia wpłynąć, jest podjęcie wszelkich możliwych działań, aby przywrócić w szkołach poszanowanie dla polskiego prawa oraz praw uczniów pełnoletnich.

Dlaczego ta sprawa jest ważna?

Zgodnie z wewnętrznymi regulacjami szkół, zwłaszcza statutami, w wielu szkołach uczniowie pełnoletni nie mogą samodzielnie składać wniosków o usprawiedliwienie nieobecności na zajęciach czy na samodzielne zwalnianie się z zajęć. Takie zakazy są bezprawne.

Prawa uczniów pełnoletnich są łamane i potrzeba systemowego rozwiązania tego problemu, bo doraźne środki nie wystarczają.

Sytuacja uczniów pełnoletnich w zakresie usprawiedliwiania nieobecności i zwalniania się z zajęć nie jest jasno uregulowana przepisami prawa. Ustawa Prawo oświatowe nie odnosi się szczegółowo do tego, w jaki sposób w statutach szkół kwestie te mają być regulowane – jest tylko wzmianka o tym, że w statucie szkoły mają się znaleźć zasady usprawiedliwiania nieobecności przez uczniów pełnoletnich.

W związku z tym w wielu szkołach dochodzi do łamania praw tychże uczniów, w szczególności poprzez stosowanie w statutach klauzul niedozwolonych dotyczących usprawiedliwiania nieobecności na zajęciach, zwalniania się z zajęć czy rezygnacji z zajęć religii bądź wychowania do życia w rodzinie.

Zabranianie uczniom pełnoletnim samodzielnego składania wniosków o usprawiedliwienie nieobecności czy zwalnianie się z zajęć albo wymaganie od niego zgody jego rodziców na dokonywanie tych czynności stoi w sprzeczności z art. 11 kodeksu cywilnego, który mówi, że z chwilą osiągnięcia pełnoletności nabywamy pełną zdolność do czynności prawnych. Oznacza to, że uczeń pełnoletni ma możliwość składania oświadczeń co do usprawiedliwienia nieobecności czy zwalniania się z zajęć. Należy ponadto podkreślić, że kodeks rodzinny i opiekuńczy w art. 92 wyraźnie mówi, że dziecko zostaje pod władzą rodzicielską do osiągnięcia pełnoletności – po tym czasie rodzice tracą prawo do reprezentowania dziecka przed organami administracji publicznej. Wobec powyższego składanie przez rodziców oświadczenia co do możliwości samodzielnego usprawiedliwiania nieobecności lub zwalniania się z zajęć ich pełnoletnich dzieci nie ma żadnych podstaw prawnych. Rodzice nie mogą też usprawiedliwiać nieobecności uczniów pełnoletnich czy zwalniać ich z zajęć.

Statuty szkół niejednokrotnie nie przewidują też możliwości samodzielnego składania przez uczniów pełnoletnich deklaracji o rezygnacji z uczestnictwa w zajęciach religii czy wychowania do życia w rodzinie, choć takie uprawnienia uczniów pełnoletnich wynikają bezpośrednio z właściwych rozporządzeń.

Bardzo złą praktyką, nierzadko nawet nieuregulowaną przez statuty, a stosowaną przez niektórych nauczycieli, jest wymaganie od uczniów pełnoletnich zgody rodziców na udział w wycieczce szkolnej czy np. oświadczeń rodziców o zezwoleniu na samodzielny powrotu ucznia pełnoletniego do domu po skończonej wycieczce. To istne kuriozum. Takie zachowania nauczycieli zapewne podyktowane są „środkami bezpieczeństwa”. Owe „środki bezpieczeństwa” są jednak tak dalece posunięte, że wpływają na ograniczenie praw uczniów pełnoletnich, gwarantowanych im przez polskie prawodawstwo.

Statuty niejednokrotnie obligują uczniów do nieopuszczania budynku szkolnego w czasie trwania zajęć edukacyjnych. Zastrzeżenia dla takich obostrzeń zawartych w statutach szkół zgłaszał już 5 grudnia 2017 r. rzecznik praw obywatelskich pan Adam Bodnar w swoim wystąpieniu do minister edukacji narodowej pani Anny Zalewskiej, gdzie pisał: „Decyzja o umieszczeniu takiego zakazu w statucie szkoły z pewnością podyktowana jest względami bezpieczeństwa, co jest dla rzecznika zrozumiałe. Niemniej jednak z prawnego punktu widzenia nie istnieją wyraźne przepisy dotyczące wychodzenia uczniów na przerwach poza budynek czy teren szkoły. (…) W ocenie skarżących takie zakazy zawarte w statutach szkoły nadmiernie ingerują w wolność pełnoletnich uczniów, która pozostaje pod ochroną konstytucyjną”. Zakazy te mogą nadmiernie ingerować w sferę wolności i praw obywatela – obywatela w końcu pełnoletniego, z pełnią przysługujących mu praw i ponoszącego pełną odpowiedzialność za swoje czyny.

Obecnie sytuacja w niektórych szkołach jest tak kuriozalna, że uczniowie pełnoletni traktowani są jak niepełnoletni. Odbiera się im gwarantowane przez Konstytucję RP i ustawy prawa.

Uczeń pełnoletni może wziąć tzw. chwilówkę, zawrzeć związek małżeński czy założyć własną działalność gospodarczą, ale nie może się samodzielnie zwolnić ze szkoły. Uczniowie dorośli są przez szkoły traktowani jak dzieci, potrzebujące nadzoru i opieki. Dla tych z pełnoletnich uczniów, którzy nie mają możliwości zobaczyć, jakie konsekwencje niesie ze sobą bycie dorosłym, a szkoła im taką możliwość odbiera, wyjście poza świat szkolnych murów często jest szokiem. Nie ma już wówczas „mamy”, która napisze usprawiedliwienie czy która wyrazi zgodę na wycieczkę. Nie takich obywateli ma wychowywać polska szkoła.

Zadaniem Ministerstwa Edukacji Narodowej jest podjęcie konkretnych działań mających na celu przeciwdziałanie łamaniu praw uczniów pełnoletnich przez szkoły. Skala problemu jest bardzo duża. Kuratoria oświaty podejmują interwencje tylko wtedy, gdy otrzymają skargę lub wniosek. Nie ma systemowych rozwiązań, które zwalczałby tę szkolną patologię.

Nie może być zgody na szkolne bezprawie. Rolą Ministerstwa Edukacji Narodowej jest to bezprawie zakończyć – nie za pomocą rozwiązań, które tylko pozornie będą problem rozwiązywać, a z użyciem takich narzędzi, które pozwolą faktycznie wyeliminować łamanie praw uczniów pełnoletnich przez szkoły.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Bardzo słuszny postulat. Potem takie 18, 19 - letnie *dziecko* idzie na studia, samodzielnie musi zapisać sie na zajęcia, wybrać prowadzących, mowią nagle do niej/niego proszę pani/pana, a młody człowiek sie zaczyna gubić. Jeszcze chwile temu mama pisała mu usprawiedliwienie w szkole i była wzywana, bo sie spóźnił na lekcje więcej niż 5 razy (mój przypadek!), a tu nagle władze uczelni oczekują od niego pełnej odpowiedzialności za dokonane wybory i decyzje.
    już oceniałe(a)ś
    19
    2
    Najbardziej lubię wezwania ze szkoły do pełnoletniego dziecka, żeby mogło wyjść do domu, bo się źle poczuło i ma biegunkę. Mam się zwolnić pracy i jechać 20 km, żeby wpisać się do zeszyciku w sekretariacie. A jak nie przyjadę to albo dziecko będzie się wiło na lekcji, albo karetkę wezwą.
    Uczniowie w szkole nie są traktowani jak dzieci, tylko jak więźniowie. Woźna zamyka drzwi i nie pozwala wyjść na zewnątrz, np. po to, aby zjeść śniadanie na boisku.
    Jeśli to nie jest paranoja, to nie wiem, co nią jest.
    Do dcd: nie rozumiem, dlaczego szkoła ma odpowiadać za to, co się stało pełnoletniemu uczniowi na wagarach. A tym bardziej za to, co mu się stało po tym, jak się zwolnił u dyrektora, bo idzie do lekarza, albo się źle czuje.
    Ci, którzy się boją masowych ucieczek mogą zastosować sposób uczelniany. Wystarczy określić liczbę lekcji, które uczeń może opuścić na własną prośbę. Nie wlicza się nieobecności popartych zwolnieniem lekarskim. Jeśli opuści zbyt wiele - nie jest klasyfikowany.
    już oceniałe(a)ś
    11
    1
    Obawiam się, że będzie kłopot, bo obecnie rządzący nie chcą mieć samodzielnych, biorących za siebie odpowiedzialność młodych obywateli. Woli ich najpierw dobrze urobić na swoją modłę.
    już oceniałe(a)ś
    8
    0
    Uprasza się o nieminusowanie kretyńskich komentarzy. To im, niestety, dodaje popularności. Zwykle wbrew intencjom minusujących. :)
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    Owszem niech się zwalniają sami - itp., tylko żeby później nie doszło do tego, ze rodzic, który utrzymuje pełnoletnie dziecko nie będzie się mógł niczego dowiedzieć, łacznie z tym czy jest ono uczniem danej szkoły. U nas zawsze od ściany do ściany, nigdy nie ma rozwiązań "złotego środka" opartych na zwykłym zdrowym rozsądku.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Boże! Jakie te rządania są naiwne i niewinne!
    Dorosłym uczniom powinno również przysługiwać 500+ na szlugi piwko i takie tam ...
    @kozak
    Ależ przysługuję, pod warunkiem że mają dziecko. Podpowiedź - w wieku 18 lat to jest możliwe.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    @kozak
    > Dorosłym uczniom powinno również przysługiwać 500+

    Przecież przysługuje, jeśli mają dzieci.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Tylko bardzo proszę zapisać jeszcze, że szkoła NIE ODPOWIADA za wyniki nauczania, frekwencję i za to, co się stanie takiemu uczniowi w czasie lekcji, poza szkoła, np na wagarach. Wtedy - z miłą chęcią:)
    @dcd
    A od kiedy to szkoła odpowiada za czyjąkolwiek frekwencję, choćby siedmiolatka? Albo za wypadki wagarowiczów. I jaki z tym związek ma decydowanie przez PEŁNOLETNIEGO obywatela, czy ma ochotę uczestniczyć w religijnym praniu mózgu, czy nie?
    już oceniałe(a)ś
    16
    1
    @dcd
    Tego nie trzeba zapisywać. To się rozumie samo przez się. Przynajmniej część z tego, która wiąże się z odpowiedzialnością karną (np. wypadki, etc.).
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    @dcd
    Jeszcze w uzupełnieniu. Nic nie może zwolnić szkoły z odpowiedzialności za wyniki nauczania. Materiał można opanować w domu, niekoniecznie w szkole. Rolą szkoły jest m.in. sprawdzić poziom opanowania materiału i wyegzekwować odpowiedni poziom wymagany do promocji ucznia. Frekwencja nie ma tu NIC DO RZECZY. Zdolny i pracowity uczeń może materiał opanować w szkole. Tępemu leniowi nie pomoże nawet 100% frekwencja. Proszę więc nie stawiać nieuzasadnionych wymagań, które mają zwolnić szkołę z odpowiedzialności za wyniki swojej pracy, której częścią jest także ocena stopnia opanowania wiedzy przez uczniów. Za brak obecności przekraczającą pewien poziom uczeń zawsze poniesie odpowiedzialność choćby w ten sposób, że nie będzie klasyfikowany i nikt z tego powodu szkole zarzutów nie postawi.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    @roman_j
    Sprostowanie. :)
    Miało być oczywiście: "Zdolny i pracowity uczeń może materiał opanować w domu."
    już oceniałe(a)ś
    2
    0