"Dajmy ludziom podejmować własne decyzje. To, czy ktoś ma dziecko, czy go nie ma, w żaden sposób cię nie dotyczy. Więc czemu uważasz, że masz prawo i obowiązek się wypowiadać na ten temat?" - pisze czytelniczka.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mam 33 lata i wiem dobrze, dlaczego nie chcę mieć dzieci. Jednym z głównych argumentów przeciwników – że to „samolubne”. Po pierwsze – wobec kogo? Dzieci, które nie istnieją? Komórki jajowe mi płaczą w jajnikach czy co? Wobec potencjalnych dziadków i ciotek? Nie moim zadaniem ani tym bardziej moich potencjalnych dzieci jest dostarczanie im rozrywki i zajęcia. Jest to jeden z tych argumentów, który zawsze bardzo mnie irytuje. Że rodzi się dzieci „dla kogoś”. Dla siebie, żeby „podały na starość szklankę wody”, dla dziadków , żeby mieli co robić na emeryturze, etc etc. Mam rodzić samodzielnego człowieka czy służącego i zabawiacza? Czy to tak naprawdę nie jest dużo bardziej egoistyczne? Urodzę sobie służącą...

I jeszcze o słowie „samolubny”. Chciałabym, żeby odczarowano to słowo. Bo co ono znaczy – przecież „lubić siebie”.  Wszędzie wokoło trąbią gazety, telewizja i internet,  jak to trzeba lubić siebie, ale jak ktoś już to robi i stawia swoje dobro psychiczne i fizyczne na pierwszym miejscu, to nagle be i fuj i nie tak. „Lubisz siebie za bardzo”. Masz lubić siebie, ale tylko trochę, bo inni są ważniejsi. Mnie też tak wychowano i od najmłodszych lat się kimś opiekowałam. Dopiero podczas terapii mi powiedziano, że moje bycie „samolubną”, o co się wiecznie obwiniałam, jest naturalną, zdrową potrzebą. Uczmy innych, żeby myśleli o sobie. Że „lubienie siebie” przez kobiety nie kończy się na lubieniu siebie z makijażem albo bez niego, ale dotyczy też wyboru ścieżki życiowej.

Ja już na szczęście jestem „za stara” na ten argument, ale jak byłam młodsza, to słyszałam to notorycznie – że jestem jeszcze za głupia na podejmowanie takich decyzji, że zmądrzeję, że zrozumiem. Czyli jestem za głupia na decydowanie o sobie, ale dość dojrzała, żeby przynieść na świat drugiego człowieka i decydować o jego życiu? Czy Ci, którzy to mówią, naprawdę siebie nie słyszą?

A tak przede wszystkim to dajmy ludziom podejmować własne decyzje. To, czy ktoś ma dziecko, czy go nie ma, w żaden sposób cię nie dotyczy. Więc czemu uważasz, że masz prawo i obowiązek wypowiadać się na ten temat?

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Na cudze dzieci najbardziej czekają matki, które same nie są zadowolone z macierzyństwa. Na zasadzie "ja się umordowałam, dlaczego jej ma być lepiej?".
    już oceniałe(a)ś
    92
    6
    Kobiety, ktore nie maja dzieci sa na starosc zdrowsze i dluzej zachowuja sprawnosc fizyczna. Krotko mowiac: ciaze niszcza cialo kobiet - im wiecej dzieci, tym wieksze uszkodzenia. "Samolubna" kobieta stanowi mniejsze obciazenie dla spoleczenstwa rowniez dlatego, ze nie brala urlopow macierzynskich, zasilkow itp. i odprowadzala podatki przez cale zycie. Ma ona tez wieksza szanse wypracowania emerytury wystarczajacej do samodzielnego funkcjonowania.
    @kangurzyca
    Bzdury opowiadasz. To co wyniszcza organizm kobiety, to właśnie bezdzietność. Okres jest niezdrowy, spytaj ginekologów, powoduje endometriozę, utratę minerałów i witamin. Bezdzietne kobiety częściej chorują na raka piersi, jajników i szyjki macicy. Niestety, biologia wymyśliła, że mamy być cały czas w ciąży.
    już oceniałe(a)ś
    3
    27
    @kangurzyca
    tak precyzyjnie, to najbardziej warto mieć jednego gnoja, i to tak w okolicach 40. Wtedy i długowieczność, i pamięć i parę innych benefitów [z mocnymi kośćmi włącznie] ;) a przy tym ochrona przed rakiem cycka. No, ale nie każdemu uda się tak wstrzelić ;)
    już oceniałe(a)ś
    4
    1
    @sushi2010
    lol, co ty bredzisz
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @sushi2010
    Spirala hormonalna i niekiedy pigułki też powodują brak menstruacji.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Oczywiście że mnie dotyczy. Ludzi jest za dużo a zasobów coraz mniej.
    już oceniałe(a)ś
    53
    1
    Gorąco popieram wszystkich bezdzietnych. Ludzi na świecie jest stanowczo za dużo.
    @anty.ekolog
    Dzięki za poparcie, rozumiem, że popierasz też siebie? :)
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Miluj blizniego jak siebie samego stawia na pierwszym miejsu nie blizniego tylko samego siebie. Tak wiec nawet w religijnej interpretacji samolubustwo jest pochwalone.
    Rodzenie dzieci jest jak najbardziej indywidualnym wyborem kobiety.
    KK naciska na wladze aby zakazaly aborcji a przeciez zarowno decyzja o urodzeniu dziecka lub aborcji jest wolnym wyborem.
    Znowu odwolam sie do nauki Kosciola w ktorym podstawowym prawem czlowieka jest WOLNA WOLA czyli inaczej mowiac decydowanie o sobie.
    Ustanowienie prawa zakazu aborcji jest pogwalceniem boskiego prawa wolnej woli ,ktora jest fundamentem wszystkich praw.
    Kobieta ,ktorez decyduje sie na dzieci podejmuje swoja decyzje zgodnie z wolna wola.
    To samo dotyczy kobiet ,ktore decyduja sie na aborcje ,bo to tez jest indywidualna i od nikogo niezalezna decyzja tak jak Bog przykazal dajac czlowiekowi wolna wole.
    Mysle ,ze biskupi ruchy pro life wierza w to co napisane jest w pismie sw.
    już oceniałe(a)ś
    11
    1
    Każdy ma prawo do decyzji o swoim życiu. Oceniać sobie te decyzje ja też mam prawo, ale informować o o tym nie. Chyba, że pyta. Pani nie pyta, tylko się tłumaczy.
    @lucusia3
    Nie tłumaczy się, ale wyjaśnia tym wszystkim, którzy komentują i oceniają, że to nie ich sprawa i ich nie dotyczy. Podobnie z powodem, dla którego podjęła taką, a nie inną decyzję. Najwyraźniej trochę tych wtrącających się jest.
    już oceniałe(a)ś
    8
    0
    @cholinexy
    200 tyś. czytelników wyborczej jej się wtrąca?
    już oceniałe(a)ś
    0
    3
    @mu.mix
    Jej nie, ale gwarantuję, że innym tak. Może nie 200 a 50 tys., nie wiem. To w Polsce nagminny problem.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    Takie pytania i naciski to po prostu wyjątkowe chamstwo - ale także kompletny brak empatii, delikatności i wyczucia.

    Czy tym wszystkim "dobrym ciotkom" nie przyjdzie czasami do głowy, że - poza wszystkim, co autorka listu napisała - zdarza się, że ktoś NIE MOŻE mieć dzieci?

    Są ludzie, którzy bardzo by chcieli mieć dzieci - ale z różnych powodów nie mogą. Nie mogą zajść w ciążę, albo tracą kolejne ciąże? Czy "dobre ciotki" nie pomyślą o tym, że takie pytania mogą w takiej sytuacji cholernie boleć? Że może ona nie ma dzieci nie dlatego, że nie chce - ale dlatego, że nie może? I NAPRAWDĘ nie musi się z tego tłumaczyć, do cholery?!
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    POPIERAM! Popieram, bo myślę dokładnie tak samo.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0