Starsi katecheci odchodzą na emeryturę, młodzi nie garną się do zawodu.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Do dziś nie znaleźliśmy katechety, więc lekcje religii się nie zaczęły. Te godziny wypełniają własnym programem nauczyciele pracujący na zastępstwach – mówi Maria Rudnicka, dyrektorka podstawówki w Gdańsku. – Taka sytuacja niepokoi jednak rodziców dzieci z klas komunijnych – dodaje.

Problem ze znalezieniem nauczyciela religii mają też inni dyrektorzy szkół. Z wyliczeń kuratoriów wojewódzkich wynika, że jeszcze w pierwszej połowie października w całym kraju brakowało katechetów do prowadzenia 300 godzin zajęć – najwięcej na Mazowszu (92 godz.) i w Małopolsce (55 godz.).
To więcej niż w Małopolsce czeka na matematyków (50 godz.) czy fizyków (20 godz.).

Niskie płace i prestiż

Katechetów ubywa. Z danych Katolickiej Agencji Informacyjnej wynika, że w roku szkolnym 2008/09 było ich 32 096, a w 2017/18 o ponad 2 tys. mniej. Katechezę mogą prowadzić osoby świeckie, ale w większości kurie kierują do szkół wikariuszy. Jednak młodych księży także jest coraz mniej. W tym roku w Białymstoku naukę w seminarium rozpoczęło dziewięciu kleryków, w Szczecinie pięciu, a w Olsztynie w pierwszym naborze nie zgłosił się nikt.

Z kolei odejście z zawodu przed osiągnięciem wieku emerytalnego rozważa dziś 47 proc. nauczycieli religii (dane z raportu „Przewodnika katolickiego”). Powód to kiepskie płace, brak doceniania pracy, niska ranga przedmiotu.

Na pensje katechetów MEN co roku przeznacza 1,4 mld zł (pensje pozostałych nauczycieli pokrywa samorząd). W Słupsku nauczyciele religii niemal od razu zarabiają średnio ok. 3,7 tys. zł brutto, czyli tyle, ile nauczyciel mianowany po pięciu latach pracy.

Pieniądze to jednak za mało. – Nigdy nie miałem poczucia, że jestem nauczycielem, inni nie traktowali nas jak równych sobie. Dało się to odczuć, np. katechecie często zapominano powiedzieć, że odbywa się zebranie – opowiada katecheta, który pracował przez rok w szkole w Sosnowcu.

Zły kontakt z proboszczem


Aż 79 proc. katechetów podkreśla w „Przewodniku katolickim”, że nie otrzymuje dodatkowych pieniędzy za ponadprogramowe obowiązki w parafii, np. przygotowanie dzieci do komunii i wyjazdy na pielgrzymki.
Do tego często mają zły kontakt z proboszczem. – Formalnie ze szkoły zwalnia dyrektor, ale mnie biskup cofnął tzw. misję kanoniczną i po 15 latach musiałam odejść z zawodu – mówi katechetka ze Śląska.

– Nie mogłam walczyć w sądzie pracy, bo odebranie misji reguluje prawo kanoniczne. Jestem pewna,
że stał za tym proboszcz, bo miałam męża alkoholika, nosiłam kolorowe spódnice, a przy tym wygrywałam w plebiscytach uczniów na ulubionego nauczyciela – nie kryje żalu.


Katecheta z Sosnowca miał zostać księdzem, ale po roku odszedł z seminarium. – Nie chciałem się zupełnie odcinać od pracy na rzecz Kościoła. Katecheza była więc naturalną drogą – podkreśla. Przez rok uczył w Sosnowcu, ale przed wakacjami usłyszał, że inny katecheta z dłuższym stażem musi dociągnąć do emerytury. Dyrekcja mu podziękowała, a on sam zatrudnił się w hurtowni części samochodowych.
– Zarabiam więcej niż w szkole, ale nie mam satysfakcji. Lubiłem pracę z dziećmi – mówi.


Sekularyzacja szkoły


Decyzję o odejściu z zawodu katecheci wiążą z brakiem szacunku uczniów do nauki religii w szkole, postępującą sekularyzacją oraz „nagonką na Kościół”. „Ciągle jesteśmy prześladowani przez różne opcje polityczne” – zaznacza w raporcie jeden z katechetów.

W tym samym opracowaniu ponad 57 proc. badanych nauczycieli religii przyznaje, że mają trudniejszą pracę niż inni nauczyciele. Zwłaszcza że młodzież chce słuchać o egzorcyzmach, moralności i seksie.
Poznanie historii Kościoła, dogmatów wiary i przekonanie o konieczności zachowania czystości przedmałżeńskiej schodzą na dalszy plan.

Co czwarty katecheta stwierdza, że skandale pedofilskie, problemy „Szlachetnej paczki” i premiera filmu „Kler” zmieniły podejście uczniów do katechety i religii. Aż 43 proc. badanych katechetów uznaje, że „przekazanie wiary i zachwycenie uczniów Jezusem” jest bardzo trudne. Niektórzy chcą „powrotu katechumenatu przy parafiach”, ale z drugiej strony prowadzenie lekcji religii w szkołach to „jedyna możliwość dotarcia z Ewangelią, bo w kościele jej nie ma”.

Religia do szkół trafiła w 1990 roku po naciskach biskupów. – Państwa o wysokim stopniu cywilizacji, takie jak Włochy, Hiszpania, Niemcy, Anglia, Norwegia i Szwecja, a więc także protestanckie, łączą wychowanie religijne ze szkołą – przekonywał ówczesny prymas Polski kard. Józef Glemp.

Maleje religijność uczniów

Według sondażu „Wyborczej” z jesieni 2018 r. nauczania religii w szkołach chce wciąż 49 proc. Polaków. Zaprzestania chciałoby 39 proc. ankietowanych.

W dużych miastach niechęć jest większa. Tam oprócz spadającej liczby katechetów maleje także religijność wśród uczniów. Na religię nie chodzi tam co drugi uczeń – wynika z ubiegłorocznego badania CBOS. Przykładem jest

Technikum Kształcenia Zawodowego nr 1 w Sochaczewie, gdzie w tym roku na religię nie zgłosił się ani jeden uczeń, ale po rozmowach z rodzicami zapisało się 30 z 210 uczniów. – Już nie ma sensu walczyć o wyprowadzenie religii ze szkół. Religia wkrótce wyprowadzi się sama – powiedział „Polityce” dyrektor technikum.

Do kwestii wyprowadzki religii ze szkół odniósł się Grzegorz Górny, prawicowy publicysta (m.in. Sieci.pl) i komentator życia religijnego w Polsce. W serwisie YouTube można znaleźć nagranie z dyskusji wokół
książki „Bóg a sprawa polska. Poza granicami teorii sekularyzacji” prof. Mirosławy Grabowskiej, na którym Górny przypomina o tym, jak po 1989 roku wielu przekonywało, że katecheza w szkołach będzie szansą dla polskiego Kościoła.

– Wskazywano na Niemcy jako przykład, zapominając przy okazji, że to właśnie w Niemczech w czasie powszechnej katechizacji doszło do odpływu młodzieży z Kościoła. Nikt w Polsce sobie nie zadał tego pytania, dlaczego się tak stało – podkreśla Górny.

Dodawał, że bierzmowanie jest nazywane sakramentem pożegnania z Kościołem. – Jest coś wadliwego w modelu katechezy, który z jednej strony zwraca się w stronę wiedzy o religii, ale nie ma nic wspólnego
z żywym przekazem wiary.

Marek Pleśniar z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty dostaje sygnały, że w niektórych szkołach brakuje uczniów chętnych do nauki religii. – Młodzież rezygnuje z uczestnictwa w katechezie i będzie to coraz częstsze zjawisko. Wynika ono m.in. z reformy edukacji – zbyt dużej liczby
zajęć do późna, przeładowanych programów. Uczniowie rezygnują z przedmiotów nieobowiązkowych, np. z religii – mówi Pleśniar.

Postępującą sekularyzację w szkołach zauważa także ks. prof. Witold Jedynak z Uniwersytetu Rzeszowskiego. Według jego badań na lekcje religii uczęszcza najmniej uczniów od czasu przywrócenia jej do szkół.

Na początku września warszawski ratusz po raz pierwszy przepytał szkoły, ilu uczniów zapisało się na lekcje religii. W szkołach podstawowych, w których uczy się 131 tys. dzieci, na religię uczęszcza ok. 78 proc. uczniów.

W ponadpodstawowych 45 proc. z prawie 80 tys. uczniów. Najmniej chętnie uczą się religii nastolatki z techników (40,9 proc.). W liceach religię wybrało 44,1 proc. nastolatków, a w dawnych zawodówkach – 52 proc. – Zjawisko powolnego, ale permanentnego słabnięcia religijności młodych ludzi i oddzielania moralności od religii wskazuje na wyraźne tendencje sekularyzacyjne – czytamy w pracy „Nauczanie religii w polskich szkołach – sukces czy porażka?”

Zdaniem socjologa uczniowie nie chodzą na religię nie tylko dlatego, że są ateistami lub sprzeciwiają się instytucji Kościoła, ale też dlatego, że nie są zadowoleni z jakości nauczania przedmiotu i podają w wątpliwość jego wartość duchową i intelektualną. Do tego prowadzący zajęcia nie są otwarci na opinie i przekonania inaczej myślących i nie podejmują z nimi dyskusji. 

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    "...ponad 57 proc. badanych nauczycieli religii przyznaje, że mają trudniejszą pracę niż inni nauczyciele". Początkowo mnie to rozśmieszyło, ale po chwili przyznałem im rację. Trudno jest opowiadać starożytne banialuki i przedstawiać je jako prawdę. Trudno jest bronić Rydzyka, Jędraszewskiego, Głodzia. Zaiste, mają trudno.
    @piotr.nowy
    Ale to chyba ich wybór?
    Poza tym uczestniczą procederze prania mózgów, więc są współwinni.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    @rozliczymy_to_wszystko
    Jasne, że ich. Przecież drwię z nich.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @piotr.nowy
    Nie jest łatwo wciskać ludziom ze smartfonami, że 2 tys.lat temu w ciążę można było zajść "bezdotykowo", zmartwychwstać, po wodzie pochodzić, winko zrobić z kranówki...
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    @tso
    Jak to nie jest?
    Nadal z 60% Polaków wierzy w te brednie.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    @tso
    Dałem Ci "+" ale polemizuje. To, że używają smartfonów o niczym jeszcze nie świadczy. jest wielce prawdopodobne, że gdyby w Kongo były powszechnie dostępne, to szympansy bonobo, też by ich używały. Pytanie czy używają mózgów do czegoś więcej niż przemiany materii. Wierzyć w coś bez dowodów historycznych (a fakty historyczne temu przeczą) czy naukowych (praw fizyki etc...), to znaczy nie myśleć. Wniosek, podział na wierzących i niewierzących jest fałszywy. Jest manipulacją ! Prawdziwa linia podziału/zbiorów to, podział na wierzących i myślących. Wg zasady, wątpię (myślę) więc jestem ! To, że tych pierwszych ubywa jest optymistyczne, ale tempo tych zmian nastraja negatywnie ! Zwłaszcza w Polsce !
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Gdy coś jest na siłę wpychane do gardła to zawsze powoduje odruch wymiotny. Religia sama się ze szkół wyprowadzi i jest to jedyna zaleta rozpierduchy w oświacie, którą zafundował nam PiS. I dobrze!
    już oceniałe(a)ś
    52
    0
    W moich czasach w szkole nie było propagandzistów zwanych katechetami. Na obowiązkową dawkę rypania mózgu zabobonami chodziłem do parafii. Dlatego szkołę wspominam jako-tako, a kościoły od 30 lat omijam szerokim łukiem.
    @antipatiko
    #MeToo
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    @antipatiko
    #MeToo
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    @antipatiko
    #MeToo
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    w końcu jakaś dobra wiadomość
    już oceniałe(a)ś
    37
    0
    Czy Wyborcza zajęła się satyrą?

    "Kiepskie płace, mały prestiż"? Za co? Za kursy chodzenia po wodzie? Za opowieści o mzimu, który zabija wszystkich pierworodnych?
    ?Ciągle jesteśmy prześladowani przez różne opcje polityczne? ? zaznacza w raporcie jeden z katechetów. - Gdzie?! W Polsce?! Ha, ha, ha, ha, ha!...
    ?przekazanie wiary i zachwycenie uczniów Jezusem? jest bardzo trudne - Nieee! Nie wierzę! Młode, krytyczne umysły nie wpadają w zachwyt nad maestrią wskrzeszania zmarłych i zamiany wody w wino?
    "bierzmowanie jest nazywane sakramentem pożegnania z Kościołem" - dokładny opis polskiego katolicyzmu, tylko na pokaz "bo co ludzie powiedzą", "bo potrzebny do ślubu".

    Jest się z czego pośmiać...
    @uo.rety
    doskonały komentarz :)
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    @uo.rety
    Ta zamiana wody w wino byłaby przebojem wszystkich sezonów, gdyby podawali dokładną recepturę, ale ją ukrywają... :)))
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    No i fajnie.

    Jeszcze wiecej takich "pasterzy" jak Glodz, Jedraszewski, Rydzyk i nastepne pokolenia beda omijac koscioly jak morowa zaraze.
    już oceniałe(a)ś
    25
    0
    Bo religia albo katecheza powinny zostać zastąpione religioznawstwem albo kulturoznawstwem. Powinno się w równym stopniu nauczać o każdej religii i obyczajach panujących w danym rejonie świata.
    @***_Janko_Emigrant_***
    Moja mama mówiła, że kościół katolicki w przypadku zawierania małżeństwa z innowiercą żąda deklaracji, by potomstwo było wychowywane w wierze katolickiej. Twierdziła, że to dlatego, że gdy ktoś ma wybór, to z reguły wybiera tą inną religię, więc to zobowiązanie ma to uniemożliwić. Sądzę, że miała rację.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    Trzeba się było do szkół nie pchać.
    już oceniałe(a)ś
    21
    1