Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

PiS skierowało dwa dni temu do dalszych prac obywatelski projekt ustawy przewidujący karanie za „propagowanie lub pochwalanie seksu” przez osoby zajmujące się „wychowaniem, edukacją i opieką”. Projekt przewiduje za to karę do trzech lat więzienia, ale PiS chce o dwa lata więcej. Decyzja zapadła na posiedzeniu Sejmu starej kadencji, które po raz pierwszy od 1989 r. odbyło się już po wyborach.

"Czarny protest" uruchomił falę

– Posłowie, którzy stracili już mandat od społeczeństwa, wciąż chcą decydować o naszym życiu. To jest hańba! Nawet jeżeli ta haniebna ustawa dzisiaj przejdzie, to zatrzymamy ją w kolejnych czytaniach. Jak nie w Sejmie, to w Senacie! – oburzała się Małgorzata Tracz z Zielonych podczas wtorkowego protestu „Jesień średniowiecza” na wrocławskim Rynku. Tracz zdobyła poselski mandat z Koalicji Obywatelskiej. Posłanka elekt dodała, że tylko mobilizacja społeczeństwa jest w stanie zatrzymać rządzących.

Tracz przypomniała, że w tym samym miejscu trzy lata temu zorganizowano pierwszy „czarny protest”, który następnie rozlał się na cały kraj. PiS, uderzając w ofiary przemocy domowej, w rodziny, które nie pasują do ich wizji, wyprowadził setki tysięcy osób na ulice ponad 140 miast. Ogólnopolski Strajk Kobiet ma swoje struktury, liderki - organizacja masowych protestów jest prostsza niż dawniej. A mobilizacja
Polaków w III RP do wyjścia na ulice nigdy nie była tak duża jak za czasów rządów PiS.

W niektórych miastach, np. w Białymstoku, Katowicach, Kielcach, Krakowie, liczba protestów do końca września była większa niż w którymkolwiek roku po 2015 r. W innych, m.in. w Gdańsku, Poznaniu, Toruniu czy we Wrocławiu, najwięcej protestów było w ub.r., ale i w tym jest ich niewiele mniej.

Tegoroczny Marsz Równości w Katowicach zgromadził rekordową w tym mieście liczbę 6 tys. uczestników. Marsze Równości po raz pierwszy przeszły przez Nowy Sącz, Płock czy Elbląg, łącznie naliczyliśmy ich co najmniej 26, przez wiele miast przeszły po raz pierwszy.

Marsz RównościMarsz Równości Fot. Adrianna Bochenek / Agencja Gazeta

Edukacja czy "promocja masturbacji"

Najnowszy protest przeciwko „jesieni średniowiecza” to walka z konserwatywną indoktrynacją. Według popieranego przez PiS projektu autorstwa fundacji Pro – Prawo do Życia „tzw. edukacja seksualna to publiczne propagowanie lub pochwalanie podejmowania przez małoletniego obcowania płciowego”. To promocja wśród uczniów homoseksualizmu i masturbacji. Dlatego w szkołach edukacji seksualnej ma nie być.

Działacze z Grupy Edukatorów Seksualnych „Ponton” wskazują wiek zgody, od którego można zgodnie z prawem podejmować aktywność seksualną. W Polsce to 15 lat. Czyli zgodnie z projektem ustawy można podjąć aktywność seksualną z osobami od 15. roku życia, ale jednocześnie nie wolno ich informować o ich seksualności. PiS skazuje młodzież na niewiedzę, a dalej – na niechciane ciąże, infekcje, przemoc seksualną.

Mam dwoje małych dzieci i sposobem edukacji będzie rozmowa. Mam prawo rozmawiać i edukować. A ta ustawa odbiera mi prawo do rozmowy i edukacji. Ta ustawa łamie konstytucję, która daje mi prawo do wychowania dzieci zgodnie z moimi przekonaniami

– mówiła w trakcie protestu pod Sejmem Magdalena Biejat, posłanka elekt z Lewicy.

Społeczeństwo dojrzewa i krzyczy

Nie wszystkie zgromadzenia są polityczne, wśród nich są też np. imprezy sportowe, religijne. Ale najwięcej osób przyciągają protesty antyrządowe. Choć ich liczba w wielu miastach rosła, to zwykle malała frekwencja. – Protesty zaczęły mieć bardziej charakter integracyjny niż reformacyjny – mówi prof. Michał Wenzel, socjolog z Uniwersytetu SWPS. – Brakowało determinacji i silnych liderów – wtóruje dr Tomasz Słupik, politolog z Uniwersytetu Śląskiego, który przewiduje nowe protesty po wyborach.

Fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta

Zapytany przed wyborami przez „Wyborczą” zapowiadał, że „jeśli PiS wygra większością, wkrótce ulice znów zaleją protestujący ludzie”. Rządzący w ten sposób testują społeczeństwo. – Jeśli ich kolejny ruch spotka się z silnym protestem, oni się wycofują, znajdują temat zastępczy, a kiedy się uspokoi, znów uderzają – zauważył.

Protesty przybiorą na sile tylko w przypadku, gdy wiodącą rolę będą odgrywać poszczególne grupy atakowane przez władzę oraz młodzież, która niedawno organizowała strajki klimatyczne. – Młodzi, którzy na ogół nie interesują się polityką, uczestnicząc w strajkach klimatycznych, sprawiają, że to, co było przemilczane, stało się celem uwagi polityków – podkreśla prof. Grażyna Skąpska, socjolog z UJ. I dodaje: – Ich przykład może mieć efekt kształcący i być przejawem obywatelskiego dojrzewania polskiego społeczeństwa.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.