Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gdy tylko w niedzielę lokalne wyborcze zostały zamknięte, posłanka Agnieszka Pomaska ze swoimi pomocnikami ruszyła w miasto. W mediach społecznościowych chwaliła się, jak błyskawicznie jej komitet zwija z Gdańska jej wyborcze banery.

Powyborcze sprzątanie

Zgodnie z przepisami kandydaci na usunięcie tego typu materiałów z tablic ogłoszeń, słupów czy billboardów mają 30 dni od dnia wyborów. Niestety, bywa często tak, że plakaty, które w trakcie kampanii zalepiły Polskę, szpecą miasta przez wiele miesięcy.

W niektórych miejscach sporo emocji budziły od momentu, gdy zawisły. Szczególnie tam, gdzie było ich dużo, zasłaniały widok kierowcom albo zaśmiecały zielone skwery.

Wypieków ze złości dostawali też konserwatorzy zabytków, którzy najczęściej rozkładali bezradnie ręce.

Dla schroniska i OSP

Gdy opadnie wyborczy kurz, oprócz pytania, kiedy banery znikną z miast, powstaje takie, co z nimi zrobić. I w jaki sposób w czasach eko i zero waste mogą zyskać drugie życie. 

Po ubiegłorocznych wyborach burmistrz Chrzanowa w Małopolsce wszystkie swoje banery zawiózł do schroniska. - Dzięki nim pieskom będzie cieplej zimą - podkreślał Robert Maciaszek, apelując przy tym o adopcję zwierzaków. Za jego przykładem chce iść Jacek Gwóźdź kandydujący na posła z list KO w Nowym Sączu. Banery mają posłużyć miejscowemu schronisku dla bezdomnych psów. W rzeszowskim schronisku Kundelek z banerów powstały osłony przed wiatrem i śniegiem. - Wykorzystujemy je do ocieplenia budek dla naszych i wolno żyjących kotów. Co roku robimy im budki na zimę - mówi Katarzyna Struzik ze świdnickiego schroniska.

Banery chętnie przyjmą też strażacy. - Przydają się do zakrywania dachów zerwanych przez wichury, jako tymczasowa ochrona przed deszczem - podkreśla Rafał Adamczewski, komendant OSP Bydgoszcz Fordon. - Trzymamy w magazynie ok. 100 banerów z zeszłego roku, ale przyda się jeszcze więcej - dodaje.

Baner zero waste

Drugie życie banerom daje także posłanka KO Agnieszka Pomaska. Jak mówi „Wyborczej”, w tegorocznej kampanii wykorzystała materiały, którymi reklamowała się przed wyborami cztery lata temu. - Specjalnie nie umieszczam numeru, z którym kandyduję na banerze, by móc go ponownie wykorzystać. Te, które się zniszczyły, przerobiliśmy na saszetki, torby i piórniki - mówi posłanka KO.

Posłanka PO Agnieszka Pomaska prezentuje, co można zrobić ze zniszczonych banerów wyborczychPosłanka PO Agnieszka Pomaska prezentuje, co można zrobić ze zniszczonych banerów wyborczych materiał prasowy

Turbo Torby z banerów wyborczych szyją także aktywistki z krakowskiej Nowej Huty. Lokalni politycy PO obiecali im dostawę swoich banerów tuż po wyborach. Śląska firma Barhan zachęca: uporządkuj przestrzeń, przynieś wyborczy baner, a uszyjemy dla ciebie torbę.

O przyniesienie wyborczych banerów do wszystkich komitetów zaapelował wicemarszałek Małopolski Tomasz Urynowicz. - Przynieście je do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego, a my je posegregujemy i przetworzymy np. na torby i plecaki. Banerowe, ekologiczne torby trafią do mieszkańców regionu podczas konkursów i spotkań organizowanych m.in. przez zespół EkoMałopolska - przekazuje Tomasz Urynowicz. 

Kampania na prześcieradle

Oprócz banerowego recyklingu niektórzy kandydaci stawiają na ekologiczne materiały. Startująca z listy Lewicy Katarzyna Majchrzak zamiast agencji reklamowej przed startem kampanii odwiedziła second-handy. Swoje hasła wyborcze farbami akrylowymi wymalowała na prześcieradłach. – Po kampanii pozbieram je, zszyję, wypełnię pociętymi płótnami i zrobię z nich koce dla schroniska – mówi Majchrzak.

Kandydujący w tym samym okręgu Michał Gramatyka z KO postawił na biodegradowalne banery. - Plakaty wykonałem z materiału, który nie zawiera polichlorku winylu, a więc jest najmniej szkodliwym dla środowiska tworzywem sztucznym - podkreśla Gramatyka. Zamiast ulotek wręcza wyborcom jabłka z wygrawerowanym hasłem. Minimalistycznie do kampanii outdoorowej podszedł Stanisław Nicewicz, który na Podlasiu kandyduje z listy Konfederacji.

Czy w przyszłych wyborach tegoroczni kandydaci będą skłonni całkowicie zrezygnować z zaśmiecania miast banerami i plakatami? - pytamy polityków. Niezależnie od opcji odpowiadają: - Tak, ale nasi konkurenci też musieliby to zrobić - słyszymy. - Na razie to sami wyborcy chcą widzieć twarze, na które głosują.
---
Masz temat dla reporterek i reporterów "Wyborczej"? Pisz: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.