Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Masz temat dla reporterów "Wyborczej? Pisz: listy@wyborcza.pl

Chcesz się dopisać do spisu wyborców przez ePUAP? Czas tylko do wtorku i lepiej nie odkładać tego na ostatnią chwilę, bo system nie zawsze działa, jak należy.

Przykłady komplikacji z dopisaniem się do spisu lub rejestru wyborców płyną z całej Polski. Alicja Dobija jest zameldowana w Bielsku-Białej. W ubiegłorocznych wyborach samorządowych chciała zagłosować w Katowicach, gdzie mieszka i pracuje.

O tym, że nie odda głosu, dowiedziała się dopiero w lokalu wyborczym. – Nie było mnie na liście. Poprosiłam, żeby zadzwonili do magistratu. Zrobili to i okazało się, że mojego wniosku nikt nigdy nie widział, mimo że zapisywałam się przez ePUAP już w styczniu 2018 roku – mówi Dobija. W tym roku zagłosuje w Bielsku-Białej. – Boję się, że sytuacja się powtórzy – kwituje.

E-wniosek, weryfikacja w terenie

– Zgłaszam przez ePUAP dopisanie do spisu wyborców. Kilka dni później otrzymuję potwierdzenie z załącznikiem kierowanym do zupełnie innej osoby. Jak to możliwe? – pyta pan Radosław z Katowic. I dodaje: – Sprawę zgłoszę do Urzędu Ochrony Danych Osobowych.


Problemem dzieli się także pan Piotr z Wrocławia. – Od 17 września czekam na potwierdzenie ze strony w sprawie zmiany okręgu do głosowania. Ciekawe, czy uzyskam zgodę do wyborów – zastanawia się.
Kamil Krawczyk z Olkusza dwa tygodnie temu przez ePUAP złożył wniosek o wpisanie do rejestru wyborców w Katowicach.

– Po paru dniach przyszły urzędniczki. Był środek tygodnia, 10 rano – opowiada Krawczyk. – Panie chciały sprawdzić, czy na pewno mieszkam pod adresem, który podałem we wniosku, ale o tej porze byłem w pracy.

Urzędniczkom nie wystarczyło potwierdzenie właściciela mieszkania, że zięć z nim mieszka. Dwa dni później dostał decyzję odmowną. Nie kryje żalu, że nikt o wizycie go nie uprzedził, a sam system nie daje możliwości załączenia dowodu (np. umowy o pracę) potwierdzającego aktualne miejsce zamieszkania.

– Pewnie będę zmuszony pojechać zagłosować do Olkusza, bo na kolejne wizyty urzędników nie mam siły – denerwuje się Krawczyk.

Podwójne lub stracone głosy

Katowiccy urzędnicy dziś za niezapowiedziane wizyty przepraszają i zapowiadają zmianę zasad. – Od kolejnych wyborów uprościmy procedurę. Zamiast odwiedzać wnioskodawców, będziemy oczekiwać doręczenia dowodu zamieszkania, czyli np. rachunków za media – zapowiada Ewa Lipka, rzeczniczka prasowa UM Katowice.


Ale im bliżej wyborów parlamentarnych, tym podobnych historii osób wyprowadzonych przez ePUAP na manowce jest więcej. W ub.r. niektórzy z wyborców dopiero kilka dni po pierwszej turze wyborów otrzymywali decyzje urzędników o tym, że mogli głosować w miejscu swojego zamieszkania. Zdarzały się przypadki, gdy jedna osoba widniała na liście wyborców w dwóch miejscowościach.

Nauka na błędach


Żeby złożyć wniosek przez ePUAP, wystarczy mieć internetowe konto w banku. Urzędnicy, którzy zostali zasypani tradycyjnymi i elektronicznymi wnioskami, podkreślali, że do rejestru wyborców można się dopisać przez cały rok, a Polacy czekali z tym do ostatnich dni przed głosowaniem.

Pracownicy wydziałów odpowiedzialnych za sprawy administracyjne musieli wydać decyzję o przerejestrowaniu obywatela do trzech dni od wpłynięcia jego wniosku. – Bywało tak, że system „mielił” jeden wniosek przez kilka godzin, co opóźniało naszą weryfikację.

Do tego za każdym razem musieliśmy sprawdzić, czy dana osoba rzeczywiście mieszka pod wskazanym adresem. To wymagało wybrania się w teren i zapukania do tysięcy drzwi – mówi nam jeden ze stołecznych urzędników.

Masę problemów, jakie urzędnicy krakowskiego magistratu mieli ubiegłej jesieni, wspomina Tomasz Popiołek, dyrektor wydziału spraw administracyjnych UMK. Dziś chucha na zimne.: – Teraz, odpukać, wszystko działa bez zarzutu. System działa o wiele lepiej niż przed rokiem – mówi Popiołek.

Na ostatnią chwilę

Do rejestru wyborców w Krakowie za pomocą ePUAP dopisało się przed rokiem ponad 5,3 tys. osób. Przed nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi zrobiło to już prawie 5 tys. obywateli, a czas mają jeszcze do 8 października.

Urzędnicy z Wrocławia do spisu wyborców dołączyli już 8 tys. osób, ale szacują, że w sumie będzie ich ponad 20 tys.
– Około 6 tys. wniosków spodziewamy się w ostatnich dwóch dniach – mówi Bożena Bronowicka, wicedyrektorka wydziału spraw obywatelskich wrocławskiego magistratu. Urzędniczka twierdzi, że dopisywanie przebiega bardzo sprawnie, urzędnicy analizują wnioski także w weekendy i w ciągu doby wydają decyzje.

Czytelnicy alarmują jednak, że im bliżej wyborów, tym platforma coraz bardziej szwankuje, zacina się lub nie przyjmuje wniosków. Pomocy próżno szukać także na infolinii (działa od godz. 8-16, tylko w dni robocze).

– System mógł się resetować, a wtedy najlepiej spróbować złożyć wniosek jeszcze raz lub zadzwonić do urzędu, gdzie chcemy się przepisać – radzi jedynie głos po drugiej stronie słuchawki.



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.