Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na pytania o wybory odpowiada Anna Godzwon, była rzeczniczka prasowa Państwowej Komisji Wyborczej*

Jak zostać członkiem komisji wyborczej?
Pierwszeństwo zgłaszania kandydatów mają komitety wyborcze (miały na to czas do 13 września). Jeśli kandydatów jest więcej niż miejsc, decyduje losowanie. Jeśli brakuje chętnych, komisarz wyborczy ogłasza to w biuletynie informacji publicznej danej delegatury. Wtedy komitety mogą zgłosić dodatkowych kandydatów. Komisarz ma też listę rezerwową kandydatów poza komitetami – warto sprawdzić, czy nie
się dopisać.

Czy można stracić członkostwo w komisji wyborczej?
Tak, np. w przypadku notorycznego uchylania się od obowiązków.

Kto może zostać obserwatorem społecznym?
Każdy obywatel, który sam może głosować (obywatel Polski, który najpóźniej w dniu głosowania kończy 18 lat i nie jest pozbawiony praw publicznych ani ubezwłasnowolniony), ale nie kandyduje w wyborach. Obserwatorów wyznacza zarejestrowane w Polsce stowarzyszenie lub fundacja, do których celów należą
troska o demokrację, prawa obywatelskie i rozwój społeczeństwa obywatelskiego.

Co robi obserwator społeczny?
Przede wszystkim patrzy na ręce komisji wyborczej. Przed otwarciem lokalu wyborczego i po jego zamknięciu może monitorować, a także nagrywać wszystkie czynności komisji (ale nie może tego
transmitować). Gdy widzi nieprawidłowości, może o nich powiedzieć przewodniczącemu komisji, natomiast sam nie może reagować.

A kto może zostać mężem zaufania?
Podobne kryteria jak przy obserwatorze społecznym. Mężów zaufania wyznaczają komitety wyborcze.

Czym różni się obserwator społeczny od męża zaufania?
Mąż zaufania ma większe uprawnienia w dwóch kwestiach. Może zgłaszać swoje uwagi do protokołu i uczestniczyć w przewożeniu protokołu z komisji obwodowej do komisji wyższego szczebla.

Czy mąż zaufania i obserwator dostają pieniądze?
Nie. To praca pro bono.

Czy obserwatorzy i mężowie zaufania siedzą razem z członkami komisji?
Nie, nie wolno im siedzieć za stołem komisji, przeglądać spisu wyborców, nie wolno im pod żadnym pozorem dotykać kart do głosowania. Nawet jeśli komuś karta upadnie na podłogę, nie mogą jej podnieść. Mężowie i obserwatorzy nie mogą nikomu pomagać w głosowaniu, nie mogą nawet wytłumaczyć, jak prawidłowo postawić znak „X”. Przewodniczący komisji wyznacza im ich miejsce przy osobnym stoliku.

Do kiedy trzeba się zgłaszać, by zostać mężem zaufania lub obserwatorem?
Kodeks wyborczy nie określa na to żadnego terminu. Mąż zaufania i obserwator przychodzą do komisji w dniu wyborów. Potrzebne zaświadczenie komitet wyborczy albo organizacja mogą wystawić w dniu wyborów. Mąż zaufania i obserwator mogą zacząć pracę nawet po zamknięciu lokalu wyborczego,
jeśli chcą obserwować tylko moment liczenia głosów. Mężowie zaufania i obserwatorzy dostają od swoich komitetów czy organizacji zaświadczenie uprawniające do pracy w konkretnej komisji wyborczej.

Czy jeżeli zagłosuję na pozycję nr 30, to mój głos będzie miał znaczenie?
Oczywiście. To jest głos oddany na konkretnego kandydata i jednocześnie na listę. Historia zna przypadki, że wchodzili kandydaci z ostatnich miejsc listy, a nie wchodzili ci z wyższymi.

Jak są liczone głosy do Sejmu?
Państwowa Komisja Wyborcza najpierw ustala, które komitety w skali całego kraju uzyskały co najmniej 5 proc. ważnych głosów. W przypadku komitetu koalicyjnego ważnych głosów musi być co najmniej 8 proc. Następnie głosy oddane w poszczególnych okręgach przeliczane zostają na mandaty. Używa się do tego metody D’Hondta. W skrócie – premiuje ona te komitety, które zdobędą większą liczbę głosów, kosztem tych mniejszych.

Jak są liczone głosy do Senatu?
Wybory do Senatu przeprowadza się w jednomandatowych okręgach wyborczych. Zwycięża kandydat z największą liczbą głosów (w 100 okręgach wyborczych wybiera się 100 senatorów).

Dlaczego nikt nie może widzieć, jak głosuję?
Tajność wyborów jest zapisana w konstytucji i potwierdzona w kodeksie wyborczym, więc powinniśmy tego wymogu przestrzegać. Nie powinniśmy więc głosować byle gdzie: na parapecie czy na podłodze, i zadbać o to, by nie robić z wyborów demonstracji. Takie demonstracyjne wrzucenie karty ze znakiem „X” przy konkretnym nazwisku może zostać uznane za prowadzenie agitacji w lokalu wyborczym, która jest niedopuszczalna.

Jak ma się tajność głosowania do przezroczystej urny wyborczej?
Przezroczyste urny wyborcze zostały wprowadzone nowelizacją kodeksu wyborczego po wyborach samorządowych w 2014 r. Zmianę zaproponował prezydent Bronisław Komorowski po zarzutach ówczesnej opozycji (PiS) dotyczących fałszerstw przy wyborach. Kartę do głosowania powinniśmy
złożyć tak, by strona zadrukowana, a co za tym idzie – także nasz znak „X” – były do wewnątrz. Jeden z członków komisji wyborczej ma obowiązek cały czas patrzeć na to, co jest wrzucane do urny.

Co może zostać uznane za agitację przy wyborach?
Rozdawanie ulotek, wygłaszanie przemówień o kandydacie. Nawet mężowie zaufania i obserwatorzy nie
mogą mieć na plakietkach logo komitetu wyborczego albo organizacji, którą reprezentują. Odradzam też przychodzenie do lokalu wyborczego w demonstracyjnych koszulkach, np. z napisem „Konstytucja”. Możemy sobie wyobrazić, że jakiś gorliwy przewodniczący obwodowej komisji wyborczej zarzuci nam prowadzenie agitacji wyborczej, bo ten symbol jednoznacznie kojarzy.

Co grozi za agitację wyborczą?
Policja może ukarać grzywną. Kodeks wyborczy nie określa wysokości.

Czy mogę sobie zrobić zdjęcia przy urnie wyborczej?
Tak, ale nie możemy fotografować innych osób, w tym członków komisji wyborczej. Członkowie komisji co
prawda korzystają z ochrony jak funkcjonariusze publiczni, ale nimi nie są. Możemy sobie zrobić selfie z urną, zdjęcie naszej ręki, jak wrzucamy kartę do głosowania. Jednak nie możemy zakłócać przebiegu głosowania, a więc ustawiać się do zdjęcia pięć minut, jeśli w tym czasie zrobi się do urny kolejka.

Czy cisza wyborcza obowiązuje na portalu społecznościowym?
Od północy z piątku na sobotę do zakończenia głosowania nie można publikować żadnych nowych wpisów. Starych usuwać nie trzeba, ale nie można ich udostępniać ani na nie reagować (np. klikając „lubię to”).

* Anna Godzwon ponad rok była rzeczniczką prasową Państwowej Komisji Wyborczej. Mimo że ze swoją funkcją rozstała się w marcu 2018 r., nadal prowadzi kampanię informacyjną dotyczącą wyborów. Tyle że robi to teraz na własną rękę: za pomocą strony internetowej i mediów społecznościowych. Na kanale YouTube Anna Godzwon kodeks wyborczy objaśnia w kilkuminutowych filmikach. - Ja po prostu bardzo lubię prawo wyborcze i uważam, że należy nieść ten kaganek wyborczej oświaty. Tak naprawdę o wyborach w Polsce wiemy mało. Nie mamy świadomości, jak wyniki głosowania wpływają na życie każdego z nas, że jeden głos naprawdę może coś zmienić - mówi Godzwon. Wspólnie z byłym przewodniczącym PKW Wojciechem Hermelińskim oraz byłą szefową Krajowego Biura Wyborczego Beatą Tokaj napisała książkę „Konsekwencje rewolucji w prawie wyborczym, czyli jak postawić krzyżyk i dlaczego w kratce”. O zasadach głosowania opowiada w szkołach najmłodszym wyborcom, spotyka się też z organizacjami pozarządowymi. - Połowa z nas nie chodzi na wybory. Nie rozumiemy, jak są przeliczane nasze głosy na mandaty albo co możemy zrobić, by zaangażować się do pracy przy wyborach. Traktujemy głosowanie jako obowiązek, a tymczasem to przede wszystkim nasze prawo - dodaje Godzwon. Wcześniej przez kilkanaście lat była dziennikarką. Jest absolwentką dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Zaczynała w Rozgłośni Harcerskiej, w 1993 r. związała się z Polskim Radiem. Jako reporterka Informacyjnej Agencji Radiowej relacjonowała prace parlamentu, a także przebieg wyborów i referendów od 1993 do 2007 roku. W 2008 r. przeszła do Biura Prasowego Sejmu, w 2011 - do Kancelarii Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. W 2015 r. wróciła do radia, gdzie była redaktor naczelną Polskiego Radia 24, a potem wydawcą w stacji. Dzisiaj prowadzi własną działalność. Organizuje szkolenia medialne, doradza firmom, jak zbudować relacje z mediami. Anna Godzwon przyznała się do walki z chorobą alkoholową. 

KOD szuka obserwatorów

Swoimi obserwatorami komisje wyborcze chce obsadzić Komitet Obrony Demokracji. KOD obserwował majowe wybory do Parlamentu Europejskiego. Wtedy w akcję włączyło się 415 osób, które monitorowały prace 499 komisji wyborczych w 122 gminach. KOD współpracował też z Fundacją im. Stefana Batorego w największej po 1989 r. akcji obserwacji wyborów przy okazji ostatnich wyborów samorządowych
- 21 października 2018 r. (600 obserwatorów). Informacje dla zainteresowanych – na stronie internetowej Okw.info.pl oraz w biurach KOD.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.