Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Komentować teksty na Wyborcza.pl możecie tylko Wy, nasi prenumeratorzy. Dzięki temu nie grasują tu boty i płatne trolle, a dyskusje są prawdziwe. Wyborcza to Wy – komentujcie!

Zawieszenie parlamentu

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson postanowił zawiesić Izbę Gmin. To pozwoli mu przeprowadzić twardy brexit bez oporów ze strony parlamentu. Poza aferą w resorcie Ziobry to właśnie poruszyło was najbardziej tym tygodniu:

– W latach 90. marzyliśmy, żeby dociągnąć do anglosaskich standardów. Okazało się, że to USA z Trumpem i UK z Johnsonem dorównali do nas, i to w momencie, kiedy z dużą prędkością poruszamy się na biegu wstecznym. Wielka Brytania to taki fajny kraj. I tak udało im się to spieprzyć. Współczuję Anglikom. Niestety, u nas nie lepiej. [fafkawirafka]

***

– Skąd my to znamy? Zgraja populistów sterowanych z Kremla rozwala w pył porządek demokratyczny cywilizacji Zachodu, a obywatele się gapią jak cielę na malowane wrota. [ityle]

***
– A może to właśnie o to chodzi Johnsonowi? Może to jest właśnie to "zjeść ciastko i mieć ciastko". Tyle że tym ciastkiem nie jest brexit, ale reputacja samego zainteresowanego? Wyobraźcie sobie: chłopek świetnie wie, w co wdepnął. Skoro nie może wyjść z UE na podstawie umowy May (tak ją krytykował, że dziś klepnięcie tej umowy byłoby kompromitacją), spróbuje wyjść z UE bez umowy. Ale tego też nie może zrobić, bo wie, że parlament mu to zablokuje. Stosuje więc gambit. Szczuje wątpliwymi demokratycznie sztuczkami, aby sprowokować wotum nieufności dla rządu. Rząd upada, Johnson wychodzi z sytuacji cało. Nie dość, że nie jest odpowiedzialny za faktyczny brexit, to jeszcze może stać z otwartą przyłbicą i mówić: patrzcie, chciałem brexitu, próbowałem go przeprowadzić bezkompromisowo, ale mi nie pozwolili. Zachowuje wiarygodność w oczach brytyjskiej wersji suwerena i dalej, pod rękę z Farage'em, może kontynuować swoją karierę poprzez plucie na rękę, która go karmi.

Chyba że dogada się z Unią i Macron wraz z Merkel dopuszczą jakieś zmiany w deklaracji politycznej umowy brexitu. Jakieś przecinki niewymagające ratyfikacji przez parlament UE (nie mówiąc o parlamentach krajowych). Najbardziej prawdopodobny scenariusz to wyjście na podstawie umowy May z drobnymi poprawkami. Takimi, które pozwolą Borisowi zachować twarz. [lobo13]

***

– Przypomina mi się scena z "Gwiezdnych Wojen". Tymczasowo zawiesimy parlament, tylko kto da gwarancję, że się go później odwiesi? [polacz.kropki]

***

– I pomyśleć, że do idiotyzmu Brexitu doprowadziły prymitywne tabloidy podbijające sprzedaż antyunijnymi fake newsami o "prostych bananach" i paru tanich kremlowskich trolli. Skoro stara, poważna demokracja jest wobec tego bezsilna, to świat się kończy. Może to i lepiej, że się kończy (zapewne w wielkiej rzezi, która zawsze jest pochodną ochlokracji…)? [antyhipokryta]

***

Usunąć krzyż z Giewontu?

Dyskusję wzbudziła też opinia Adama Wajraka, według którego zamiast likwidować krzyż na Giewoncie, lepiej nauczyć ludzi sprawdzania prognozy pogody i schodzenia z gór, gdy idzie burza.

– Ludzie doskonale wiedzą, że nie można w czasie burzy wchodzić na dach. Tam, gdzie w grę wchodzi myślenie magiczne (dosadnie, wiara w bezpodstawne obietnice jak i zwykłe zabobony), racjonalność idzie w diabły. Krzyż na Giewoncie niczym magnes przyciąga zarówno burze, jak i oduczanych religią racjonalności nieboraków - to tzw. Jednia. [pandzikus]

***

– Brawo za te wskazówki, ale krzyż przydałoby się zdjąć. Żeby katolicy nie protestowali, to można zastąpić go kamiennym i niższym. Trzeba by również zdjąć metalowe łańcuchy, bo one też przyciągają pioruny, a potem przewodzą niżej te ściągnięte przez krzyż i szczyt Giewontu. Czym je zastąpić - chyba nie ma takiego wytrzymałego materiału, a w każdym razie na pewno nie jest tani. Wszystko to jednak kwestia kosztów: ile kosztowała ta akcja ratunkowa i ile będą kosztować takowe w przyszłości? Może taniej jednak ten krzyż i łańcuchy podmienić?

I jeszcze inna wskazówka, najważniejsza: jeśli wiesz, turysto, że trzeba schodzić z gór i sam właśnie schodzisz, to ostrzeż innych, a nie przyglądaj się, jak idą w górę, jak na filmiku, który ktoś zamieścił w internecie. Trochę jednak uczynności dla innych w sytuacji potencjalnie niebezpiecznej by się przydało. Ale z drugiej strony boimy się odezwać, bo za takie wskazówki dawane udzielane obcym można w dzisiejszej Polsce dostać w zęby. [misiekpysiek2]

***

Dołącz do debaty

Na Wyborcza.pl dyskutujemy o tym, co naprawdę ważne. Dołącz do tych rozmów: 

Dla prawicy Brygada Świętokrzyska to bohaterowie. Dla mnie to faszyści, naziści i kolaboranci

Świadczą o tym fakty, których nie sposób zinterpretować wbrew ich znaczeniu.

***

Nastolatki LGBT. Z córki nagle stałam się "lokatorem". Tak zwracali się do mnie rodzice

Gdy związałam się z Olą, rodzice sądownie rozwiązali adopcję. Nie mam już ich nazwiska.

***

Bieszczady giną. Wykańcza je szkodliwy mit polskiego Dzikiego Zachodu

W Puszczy Białowieskiej rąbanie wielkich drzew to świętokradztwo, ale już w Bieszczadach to męska przygoda.

***

Wybrane komentarze redagowaliśmy i skracaliśmy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.