Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Oczywiście, że jestem przeciwnikiem przecinania Krainy Wielkich Jezior Mazurskich autostradą. W lipcu spędziłem z żoną tydzień, żeglując po Mazurach – od Węgorzewa po Ryn. (Moja starsza córka odbyła dwutygodniowy rejs aż do Piszu, a syn i młodsza córka żeglowali codziennie po Mamrach).

Już przed urlopem widziałem w "Wyborczej" trzy warianty ekspresowej trasy 16 i bacznie się im przyglądałem w naturze. Wybór jest z gatunku znanego dowcipu z czasów referendum w sprawie reformy gospodarczej, pod koniec komuny (chyba 1988 r.): czy chcesz zostać dziadem: a) dziś; b) jutro czy c) pojutrze.

Każde przecięcie szlaku mazurskich jezior (Węgorzewo - Pisz) wielkimi estakadami, ciągły hałas niosący się z dróg, jest zaprzeczeniem idei wypoczynku na łonie natury, w ciszy. Może niektórym politykom i mieszkańcom podobać się będzie „nowoczesny” most nad jeziorami Ryńskim czy Tałty.

Ale jest jeszcze czas, by temu zapobiec! Owszem, droga nr 16 z Olsztyna niemal do Mrągowa jest już przebudowana, czasem czteropasmowa, ale w większości to dwupasmówka. Ważne, że omija wsie, a ruch lokalny (w tym maszyny rolnicze) nie koliduje z tranzytem.

Podobne rozwiązania stosuje się w Szwecji – droga ekspresowa to niekoniecznie (niemal) autostrada, lecz droga przeznaczona do szybkiej bezkolizyjnej jazdy. Podróż nią ze średnią prędkością 90-100 km/godz. jest zupełnie wystarczająca, a koszty dla środowiska i budżetu dużo niższe. Ruch na mazurskich szosach poza miesiącami letnimi jest znacznie mniejszy – turyści wyjeżdżają

Zdumiewa mnie zupełny brak w proponowanych wariantach przepraw pod jeziorami czy obszarami chronionymi. Tunele drąży się tam, gdzie mostu stawiać – z różnych powodów – nie można. Mamy taki pod Motławą w Gdańsku. Jest taki na autostradzie A4 w Niemczech, zaraz za Zgorzelcem: pod niedużym wzniesieniem, którego nie zniwelowano ze względu na siedlisko „czegoś tam”. Można? Można.Owszem, koszt jest pewnie wyższy, ale Mazury są tylko jedne. Naprawdę.

Podpisałem petycję-protest w internecie, przyjadę na protest w realu całą rodziną, jak będzie trzeba – bo tylko tak można wpłynąć na polityków. Wiem to z mojego podwórka, gdzie władza z hasłami „zielonego Puszczykowa” na ustach, z ideą harmonii i ciszy w strategii rozwoju, chciała nas uszczęśliwić autostradowym niemal tunelem przez środek letniska, z wycinką lasu na dokładkę.

Tylko zbiorowy sprzeciw, niezależnie od politycznych poglądów, dał nam (chwilowe) zwycięstwo. Bo władza zrobi wszystko, by nas podzielić, skłócić – byle dopiąć swego.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.