Sędzia Katarzyna Kalwak: O odwołaniu dowiedziała się z komunikatu na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Poprosiliśmy sędziów, którzy musieli zmierzyć się z "dobrą zmianą", by opowiedzieli, jak wpłynęła na ich życie.

Katarzyna Kalwak ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia

Czy przed 2015 r. interesowała panią polityka?

Katarzyna Kałwak: Jeżeli polityką jest troska o sądownictwo i praworządność, to tak, interesowałam się nią. Aktywnie występowałam w obronie małych sądów, które zlikwidowano za rządów PO – PSL tzw. reformą Gowina. Nie zgodzę się nigdy na to, żeby sędziowie mogli wypowiadać się publicznie, tylko wydając wyroki. Jest oczywiste, że sędzia nie może wypowiadać się o sprawie, którą prowadzi, ale o zagadnieniach związanych z prawem, wprowadzaną  reformą jak najbardziej. Nie wyobrażam sobie, abym miała milczeć, zwłaszcza gdy widzę, że wprowadzane zmiany uzależniają sądownictwo od polityków.

Osobiste wydarzenia związane z szykanowaniem przez dobrą zmianę?

Odwołanie z funkcji prezesa sądu. Miałam w tym dniu rozprawy, po południu zadzwoniła do mnie koleżanka i powiedziała, że mam przeczytać komunikat na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości. A tam było napisane, że sąd w Oleśnie ma nowego prezesa. Ani słowa o moim odwołaniu. Zero oceny mojej pracy jako prezesa i pracy sądu. Pomyślałam, no to sąd w Oleśnie ma dwóch prezesów. Przed samym końcem pracy przyszedł e-mail z odwołaniem, nie faks, jak do innych. Nawet nie widać było, kto się podpisał pod decyzją.

Właściwy dokument dotarł do mnie znacznie później. Zwykła przyzwoitość wymaga, aby powiadomić adresata o odwołaniu właściwą drogą służbową, zanim się przekaże tę informację do prasy czy też wyda komunikat. I to z podaniem przyczyny. Nie ma znaczenia, że przepis na to zezwalał. Odwołanie przecież dotyka prezesa jednostki, do której ludzie przynoszą swoje sprawy i ważne problemy do rozstrzygnięcia. W tym dniu podejmowałam decyzje jako prezes sądu, przyjmowałam interesantów, nie wiedząc, że już od rana nim nie jestem. Uważam, że to jest lekceważenie nie mnie, ale ludzi, ich spraw. Bo prezesem się bywa, a sędzią jest się zawsze. 

Dlaczego została pani sędzią?

Trudne pytanie. Wpływ na to na pewno miała wizyta prawnika w liceum, do którego uczęszczałam, zwróciłam wtedy uwagę na prawo. Kiedy teraz prowadzę zajęcia edukacyjne i słyszę od młodzieży, że prawo jest ważne, chcemy je studiować, wspominam siebie z tych lat. Wiedziałam, że nie chcę być prokuratorem, nigdy nie podobała mi się praca w takiej hierarchicznej podległości. Zostałam sędzią i ani jednego dnia tego nie żałowałam. Ludzie w najtrudniejszych momentach swojego życia trafiają do sądu, kiedy nie potrafią rozwiązać swoich problemów jako rodzice, byli małżonkowie czy też współwłaściciele. Przynoszą do sądu swoje konflikty, żale i pretensje. Państwo powierzyło nam, sędziom, ich rozstrzyganie, profesjonalnie, w szacunku do stron, zgodnie z prawem. Nie w postawie służebnej. My nie mamy służyć stronom w wygraniu przez nie sprawy, bo którą mamy wybrać? Są zawsze dwie w sporze. A ktoś wygrać musi.

Oczekiwanie od sędziów ze strony polityków postawy służebnej oznacza, iż albo nie wiedzą oni, na czym rola sędziów i sądu polega, albo doskonale wiedzą, tylko ta służebna postawa ma dotyczyć ich spraw. Przecież obywatele są w sporach z politykami i także ze skarbem państwa.

Jak wygląda dzień pracy?

W pracy jestem praktycznie od 7.30 do 15.30, zabieram bardzo często akta spraw do domu i mam cały czas wyrzuty sumienia, że tam nimi się zajmuję. Jestem też przewodniczącą Wydziału Cywilnego, ale mam tyle samo obowiązków, co inni sędziowie.

Ile godzin tygodniowo pani pracuje? Kosztem czego?

Praca sędziego cywilisty to jest praca non stop. Oczywiście kosztem życia rodzinnego. Pamiętam, jak zapomniałam o imieninach córki, która ten dzień w kalendarzu zamalowała na czarno, bo matka w amoku wpadła do domu, zjadła obiad i rzuciła się do akt.

Ile czasu zajmuje pisanie uzasadnień?

Piszę bardzo dużo uzasadnień rocznie. Do tej pisałam je głównie w nocy. Cztery godziny snu, pobudka i do pracy. Ale widzę, iż organizm upomina się o swoje prawa.

Słowa o sędziach, które zabolały?

Ojkofobia. Sędziowie nienawidzą własnej ojczyzny - słowa Jarosława Kaczyńskiego - przez 20 minut płakałam. Zabolały tak mocno, że postanowiłam: nie będę milczeć. Jesteśmy dumni, że jesteśmy sędziami polskimi, europejskimi, nie damy się postawić w grupie wrogów ojczyzny. Wymyśliłam hasztag na stulecie odzyskania niepodległości naszej ojczyzny- #Iustitianiepodlegla.

Co dały ostatnie cztery lata?

Poczucie, że mam na coś wpływ. Nigdy bym się na to nie zdobyła, gdyby nie taki atak władzy na sądownictwo i sędziów. Dla mnie ogromną wartością jest to, że zaczęliśmy się komunikować ze społeczeństwem, że przestałam się bać dziennikarzy, zgromadzeń, ludzi. To drzwi, które kolejno przekraczam. Również cieszę się, że poznałam tak wiele wartościowych osób, którzy mają podobne wartości i marzenia.

Czego najbardziej pani potrzebuje...

Stabilizacji  w pracy. Chcę, aby wreszcie sądownictwo zostało tak zreformowane, aby nic nie trzeba było zmieniać. Aby nie zajmować się w pracy technicznymi czynnościami, które z powodzeniem może wykonać urzędnik sądowy, a czas poświęcać na rozstrzygnięcie sprawy.

...czego się boi?

O przyszłość naszych dzieci. Pamiętam czasy, kiedy prawo praktycznie uniemożliwiało wyjazd za granicę, posiadanie paszportu. Kiedy to prawo regulowało, ile masła można kupić w sklepie i to tylko w miejscu zamieszkania. Kiedy to nie można było kupić wina nagle, bo jeszcze nie była godz. 13.01. Pamiętam prawo, które to decydowało, kto ma możliwość korzystnego kupna samochodu. Wiem, że prawem i sankcjami za jego nieprzestrzeganie można „sformatować całkowicie życie” każdemu. Oczywiście ostatecznym strażnikiem  takiego prawa jest sąd.

Ale czy sędzia, który to będzie karany za orzeczenie niezgodne z takim prawem uchwalonym przez posłów, obroni kogokolwiek przed takim „formatującym życie systemem prawnym”? Nie sądzę. Nie jest w stanie. Zbudowany system daje wiele instrumentów, aby znaleźć właściwy sąd i właściwego sędziego, jak również można spodziewać się intensywnych działań dla pozyskania „służebnej postawy sędziów”.

Pięć rzeczy, które w polskim prawie trzeba zmienić od zaraz.

1. Odebrać nadzór ministra sprawiedliwości nad sądownictwem.

2. Rozdzielić funkcję ministra sprawiedliwości od prokuratora.

3. Wprowadzić więcej edukacji prawnej w szkołach.

4. Ograniczyć do dwóch liczbę spraw na wokandach (jest 10-16).

5. Zorganizować pracę sędziom, tak aby zajmowali się tylko rozstrzyganiem, rozważaniami nad prowadzoną właśnie sprawą.

Katarzyna Kałwak - sędzia w Sądzie Rejonowym w Oleśnie (przez dobrą zmianę odwołana z funkcji prezesa tego sądu)

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem