Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rozmowa z dr. hab. Dawidem Sześciło z Uniwersytetu Warszawskiego, autorem ekspertyzy dla rzecznika praw obywatelskich na temat uchwał samorządów zakazujących ideologii LGBT

Anita Karwowska: Czy uchwały samorządów przeciwko ideologii LGBT mają moc prawną? A może są tylko aktem politycznym?

Prof. Dawid Sześciło: Nie da się sprowadzić tych uchwał do polityki ani ich zbagatelizować. To dokumenty przyjęte przez organy władzy publicznej, które muszą podlegać ocenie jak każda inna uchwała rady gminy czy powiatu w sprawie dróg albo kanalizacji. Niezależnie od tego, jakie wywołują konsekwencje, mają znaczenie prawne i przełożenie na życie mieszkańców.

Na co?

- Najbardziej konkretny skutek to ingerencja w formę i treść nauczania w szkołach. W wielu uchwałach radni zapisali bardzo konkretne wytyczne dla szkół, np. zakaz wyznaczania latarników, czyli nauczycieli przeciwdziałających dyskryminacji w szkole. Są też zakazy edukacji seksualnej czy uwzględniania w nauczaniu rekomendacji Światowej Organizacji Zdrowia.

Co pan o tych zapisach sądzi?

- Są niekonstytucyjne. Art. 32 konstytucji mówi o tym, że wszyscy są wobec prawa równi, mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne oraz że nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

A te uchwały dyskryminują. Ich autorzy posługują się określeniami typu „samorząd wolny od ideologii LGBT” albo deklarują działania na rzecz „powstrzymania ideologii LGBT”. Słowo „ideologia” zastosowano w nich po to, by uchwały nie były wymierzone w konkretne osoby o określonej orientacji, ale miały ogólny wydźwięk. Ale taki zabieg stylistyczny  nie ma  znaczenia, bo nie ma „ideologii LGBT”, tylko konkretni ludzie o orientacji nieheteroseksualnej. Moim zdaniem są tu widoczne intencje wyraźnie dyskryminacyjne wobec tych osób.

Kto i jak może więc je zaskarżyć?

- Teoretycznie są trzy drogi, w praktyce - jedna. 

Po pierwsze, konstrukcja nadzoru nad samorządem zakłada, że niezgodne z prawem uchwały powinni uchylać wojewodowie. Ze względów politycznych w tym przypadku nie robią tego albo wprost to pochwalają. Wojewoda lubelski nagrodził przecież władze samorządów, które podpisały dokument.

Po drugie, te uchwały mogliby zaskarżać do sądów administracyjnych mieszkańcy, ale to trudne ze względu na dotychczasowe orzecznictwo sądów. Wynika z nich, że sąd wymaga precyzyjnego udowodnienia interesu prawnego, czyli wykazania, że dany przepis  wyraźnie łamie  prawa konkretnej osoby. Tymczasem uchwały są sformułowane ogólnikowo. 

Czyli te niedopowiedzenia to atut uchwał?

- To utrudnia indywidualne postępowanie, ale może pomóc przy zaskarżeniu trzecią ścieżką. Nieprecyzyjne zapisy naruszają zasadę przyzwoitej legislacji, która mówi, że uchwalane prawo ma być jasne, wyraźne i precyzyjne. Może to podnieść rzecznik praw obywatelskich.

I to jest ta trzecia możliwość? 

Tak. RPO nie musi wykazywać interesu prawnego konkretnej osoby, nie ograniczają go też inne formalne wymogi. Ma prawo wystąpić w każdej sprawie, w której dostrzega łamanie praw obywatela.

Uchwał jest ponad 30. Rzecznik zaskarży każdą z nich?

- Ekspertyzę przekazałem do biura rzecznika w czwartek. Nie wiem, jaką strategię przyjmie Adam Bodnar, ale może do zaskarżenia wybierze te, gdzie naruszenie prawa jest najbardziej rażące?

Jeśli sąd je uchyli, pozostałe samorządy będą musiały wycofać się ze swoich?

- Nie, ale  to bardzo ważne, by sądy wypowiedziały się na ten temat, bo jesteśmy w bardzo złym momencie.

Czy nauczyciel albo dyrektor szkoły, który nie chce stosować się do uchwały nadzorującego szkołę samorządu, ma prawo odmówić jej wykonywania?

- W mojej ocenie dyrektorzy szkół, którzy wbrew tym uchwałom decydują się np. na wyznaczenie latarników, są jak najbardziej w prawie. Jeśli poniosą konsekwencje dyscyplinarne, będą mogli skutecznie się odwoływać i to niekoniecznie dopiero po wyrokach sądów administracyjnych. Wszystkie sądy podlegają konstytucji i ustawom, w tym przypadku mogą więc ocenić, że doszło do pozaustawowego wkroczenia przez radę gminy czy powiatu w proces nauczania.

W zeszłym tygodniu sąd okręgowy w Warszawie zdecydował, że wydawca „Gazety Polskiej” ma wycofać z dystrybucji naklejki „Strefa wolna od LGBT” w związku z postępowaniem o naruszenie dóbr osobistych wnioskodawcy Bartosza Staszewskiego. Czy w przypadku uchwał też można na drodze cywilnej pozwać samorządy za naruszenie dóbr osobistych?

- Dyskryminujące zapisy tych uchwał mogą naruszać dobra osobiste, uważam więc, że jest to ścieżka możliwa do rozważenia.

O wszystkim, co ważne dla społeczności LGBT.
Zapisz się na newsletter https://wyborcza.pl/newsletter_lgbt

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.