Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Uczniowie (i rodzice) z podwójnego 'rocznika wyklętego' doświadczają 'deformy' edukacji - szukając swoich nazwisk na liście przyjętych do szkoły. II LO im. M. Konopnickiej, Katowice, 16 lipca 2019Uczniowie (i rodzice) z podwójnego 'rocznika wyklętego' doświadczają 'deformy' edukacji - szukając swoich nazwisk na liście przyjętych do szkoły. II LO im. M. Konopnickiej, Katowice, 16 lipca 2019 Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Nasi rozmówcy dostrzegają dwie możliwości: odpowiedzialność byłej minister edukacji Anny Zalewskiej, która przeprowadziła likwidację gimnazjów i doprowadziła do kumulacji roczników w tegorocznej rekrutacji do szkół średnich oraz pozwanie skarbu państwa za naruszenie dóbr osobistych obywatela.

Trybunał Stanu i odpowiedzialność karna

Członkowie rządu ponoszą odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu za naruszenie konstytucji lub ustaw, a także za przestępstwa popełnione w związku z zajmowanym stanowiskiem. Uchwałę o pociągnięciu ministra do odpowiedzialności podejmuje Sejm większością trzech piątych na wniosek prezydenta lub co najmniej 115 posłów.

TS może orzec m.in. kary utraty czynnego i biernego prawa wyborczego, zakazu zajmowania kierowniczych stanowisk lub pełnienia funkcji związanych ze szczególną odpowiedzialnością w organach państwowych i organizacjach społecznych, pozbawienia mandatu poselskiego, utraty zajmowanego stanowiska, a za przestępstwa i przestępstwa skarbowe – kary przewidziane w ustawach.

Uczniowie (i rodzice) z podwójnego 'rocznika wyklętego' doświadczają 'deformy' edukacji - szukając swoich nazwisk na liście przyjętych do szkoły. II LO im. M. Konopnickiej, Katowice, 16 lipca 2019Uczniowie (i rodzice) z podwójnego 'rocznika wyklętego' doświadczają 'deformy' edukacji - szukając swoich nazwisk na liście przyjętych do szkoły. II LO im. M. Konopnickiej, Katowice, 16 lipca 2019 Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

– Gdyby miało dojść do postawienia Anny Zalewskiej przed TS, można zająć się oceną tego, czy działanie ministra edukacji nie naruszyło wartości chronionych przez konstytucję. Widzę kilka kierunków, które TS ewentualnie mógłby rozważyć – mówi mec. Roman Nowosielski, sędzia TS w latach 2005-11.

Wylicza:

* prawo do nauki – kumulacja roczników odbiera części uczniów możliwość dalszej edukacji w szkole, do której aspirowali; 
* prawo do bezpłatnej edukacji – aby utrzymać jakość edukacji, uniknąć przeładowania, ograniczyć lęk dziecka itd., rodzice decydują się częściej niż wcześniej na płatne szkoły, ponoszą koszty korepetycji, następnie – czesnego;
* dobro rodziny – system edukacji generujący stres, problemy zdrowotne dziecka i rodziców, w wyniku którego potrzebne może być wsparcie psychologa;
* zasada zaufania obywatela do państwa – każdy obywatel w analogicznej sytuacji może oczekiwać, że zostanie potraktowany tak samo – a dostęp do dalszej edukacji z powodu reformy jest nierówny i niesprawiedliwy.

Odszkodowanie za reformę – dla obywatela i miasta

Zdaniem mec. Nowosielskiego rodzice mogą wystąpić na drodze cywilnej o odszkodowanie od skarbu państwa za straty spowodowane przez reformę. – Do tego jednak należy się przygotować dowodowo. Materiałem mogą być np. dokumenty ze szkół, w których mimo dobrych wyników odmówiono przyjęcia ucznia, rachunki za dodatkowe zajęcia, wizyty u psychoterapeuty, leki, dowody wpłaty czesnego. Przydać się też może opinia z poradni psychologicznej dotycząca profilu ucznia – do jakiej ścieżki edukacyjnej ma predyspozycje, a na którą nie miał szans – mówi.

Uczniowie (i rodzice) z podwójnego 'rocznika wyklętego' doświadczają 'deformy' edukacji - szukając swoich nazwisk na liście przyjętych do szkoły. II LO im. M. Konopnickiej, Katowice, 16 lipca 2019Uczniowie (i rodzice) z podwójnego 'rocznika wyklętego' doświadczają 'deformy' edukacji - szukając swoich nazwisk na liście przyjętych do szkoły. II LO im. M. Konopnickiej, Katowice, 16 lipca 2019 Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Szanse obywatela w takim postępowaniu dostrzega również mec. Dorota Brejza. – Pozywający skarb państwa mógłby dochodzić przed sądem zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych poprzez skutki reformy edukacji, m.in. równego traktowania czy dostępu do edukacji w porównaniu ze starszymi i pewnie przyszłymi rocznikami. To byłaby bardzo ciekawa i precedensowa sprawa – mówi i zwraca uwagę, że sąd niedawno stanął już po stronie obywateli w postępowaniu przeciwko skarbowi państwa za zanieczyszczone środowisko i niewystarczającą walkę ze smogiem. – To pokazuje, że obywatele mają szanse na korzystne rozstrzygnięcia w tego typu sprawach – ocenia.

Mec. Sylwia Gregorczyk-Abram uważa, że można skorzystać z art. 417 kodeksu cywilnego, który mówi o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przy wykonywaniu władzy publicznej. Dotyczy to m.in. skarbu państwa. – Jeżeli jest to szkoda wynikająca z przyjętej przez państwo ustawy, to najpierw trzeba wykazać jej niezgodność z konstytucją albo przepisami prawa międzynarodowego. Obecnie trudno byłoby się spodziewać takiego rozstrzygnięcia w Trybunale Konstytucyjnym, ale przecież sądy mają możliwość rozproszonej kontroli konstytucyjności ustaw i to może być punktem wyjścia w takiej sprawie i dochodzenia odszkodowania od państwa – tłumaczy adwokatka.

Podobne działanie podjęły już samorządy zrzeszone w Unii Metropolii Polskiej. Domagają się od państwa zwrotu kosztów poniesionych w związku z reformą – w sumie ponad 100 mln zł. Kiedy PiS wdrażał reformę, Anna Zalewska przekonywała, że dla samorządów będzie ona „bezkosztowa”.

Uczniowie (i rodzice) z podwójnego 'rocznika wyklętego' doświadczają 'deformy' edukacji - szukając swoich nazwisk na liście przyjętych do szkoły. XXVI Liceum Ogólnokształcące, Łódź, 16 lipca 2019Uczniowie (i rodzice) z podwójnego 'rocznika wyklętego' doświadczają 'deformy' edukacji - szukając swoich nazwisk na liście przyjętych do szkoły. XXVI Liceum Ogólnokształcące, Łódź, 16 lipca 2019 Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

Mec. Nowosielski: – Kilkanaście lat temu gdańskie pogotowie wygrało postępowanie przeciwko NFZ za obciążenie go kosztami ustawy wprowadzającej podwyżki dla personelu medycznego, na które państwo nie dało samorządom pieniędzy. Dziś tą drogą też mogą iść samorządy, a każde rozstrzygnięcie na ich korzyść tym bardziej uzasadni roszczenia obywateli wobec państwa.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.