Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tekst pochodzi z newslettera "Czarna księga rządów PiS", na który możesz zapisać się pod linkiem.

Czekamy na wasze opinie: listy@wyborcza.pl

Przez ostatnie lata jako Iustitia, przy pomocy tysięcy Polaków, staraliśmy się obronić sędziowską niezależność. Składane wnioski do instytucji europejskich, protesty i apele przyniosły swoje efekty. Potwierdzeniem tego był wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu uznający za sprzeczną z prawem europejskim próbę odesłania w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego. To sukces wszystkich, którzy demonstrowali w obronie Sądu Najwyższego, i pierwszej prezes Małgorzaty Gersdorf. Kilka dni później przyszła opinia rzecznika generalnego Trybunału, która miażdży kolejną pseudoreformę tj. utworzenie Izby Dyscyplinarnej SN i nowego organu o nazwie Krajowa Rada Sądownictwa. Do tego dochodzi wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego nakazujący udostępnienie list poparcia nominowanych do neo-KRS. Społeczeństwo dowie się, kto i za co podpisał się pod listami poparcia. Udało się też powstrzymać fatalnie napisane zmiany w kodeksie karnym.

Przedwyborczy czas nie pozwala politykom na kolejne ruchy legislacyjne. Z tego wynikają nasze sukcesy. Niestety konsekwencje tego ponieśli niewinni ludzie. Nastąpił czas na wpuszczenie na pole działań „harcowników”, którzy będą korzystali z dobrodziejstw prawnych uzyskanych przez 4 lata albo po prostu bezwzględnie pokażą, że władza może wszystko.

Nie ma więc nowych projektów ustaw i entej nowelizacji ustawy o SN. Teraz atak jest skierowany w poszczególnych sędziów czy prokuratorów. Albo próbuje się przeforsować orzeczenia, które ochronią autorów sądowych deform przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Te działania, choć mogą się okazać tak samo groźne jak nowelizacje ustaw, nie wzbudzają jednak tak powszechnego sprzeciwu i protestów na ulicach jak przed rokiem czy dwoma laty

Zacznę od ruchów w prokuraturze, gdzie pan Bogdan Święczkowski deleguje z dnia na dzień niepokornych prokuratorów do pracy kilkaset kilometrów dalej. Przykładem jest tu sprawa prokuratora Mariusza Krasonia przeniesionego z Krakowa do Wrocławia. Podczas innej, bo 800-kilometrowej, delegacji 58-letniego prokuratora Dariusza Wituszki - ze Szczecina do Rzeszowa - nie udało mu się już wrócić do domu i zmarł na zawał serca. To takie postępowania dyscyplinarne nieprzewidziane w ustawach, bo przecież sprawne zarządzanie prokuraturą nie wymaga tak drastycznych przenosin.

Nieprzewidziane w ustawach represje mogą też polegać na przenoszeniu sędziów z likwidowanych wydziałów. Decyzje te dotyczą zwykle tych nadmiernie wyedukowanych z ochrony wartości konstytucyjnych, np. wiceprezesa Iustitii Tomasza Marczyńskiego czy krytykowanego przez polityków za wyroki uniewinniające sędziego Łukasza Bilińskiego.

Można też zlikwidować cały wydział, jak w przypadku sędziego Bartłomieja Przymusińskiego, który wobec takiej decyzji przestał pełnić funkcję przewodniczącego. W przypadku sędziego Bilińskiego nominowany przez Zbigniewa Ziobrę na prezesa sądu Maciej Mitera tak się spieszył, że wydał dwa sprzeczne ze sobą zarządzenia. Nie był też łaskaw poczekać na konieczne stanowisko kolegium sądu.

W samym KRS też nie czekają na opinie zgromadzeń, które wstrzymały się z opiniowaniem w oczekiwaniu na wyrok Trybunału w Luksemburgu. Spieszą się też rzecznicy dyscyplinarni, strzelając pismami na prawo i lewo, działają tak szybko, że niedopracowane sprawy sąd im zwraca.

Szybko działał też pan Kamil Zaradkiewicz, który postanowił wszystkich zaszachować i zadał pytanie do Trybunału Konstytucyjnego o status sędziów powołanych po 2000 r. Skutkiem takiej „szybkości w działaniu” może być to, że 70 proc. sędziów przestanie orzekać, a blisko100 milionów spraw trzeba będzie sądzić na nowo. Rozumiem, że pan Zaradkiewicz ma świadomość, iż ważność wyboru prezydenta stwierdzał Sąd Najwyższy z sędziami, których status kwestionuje?

Ten sam prezydent wręczał nominacje i jemu, i sędziom TK. Czy więc w tym pośpiechu, mimo na pozór misternej konstrukcji pytania Zaradkiewicza, nie zakwestionował on jednocześnie kompetencji swoich oraz wszystkich aktorów spektaklu przed TK, łącznie z prezydentem? Ciekawe, czy Trybunał Konstytucyjny też będzie tak się spieszył z odpowiedzią?

* Prof. Krystian Markiewicz jest prezesem Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".

Czekamy na wasze opinie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.