Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zanim je zadam, wyjaśnię, że zdjęcie po lewej jest moje ślubne. Sześć lat temu powagą stanu Kalifornia zostałyśmy z Nancy Banks ogłoszone żoną i żoną, co praktycznie formalizowalo nasz związek trwający już od 14 lat i pozwalało na wspólne płacenie podatków oraz inne przywileje, które PAŃSTWA dają LUDZIOM deklarującym wspólne życie. 

Większość cywilizowanych państw XXI wieku nie wnika już w płeć osobników deklarujących chęć życia w sformalizowanym związku. No, ale nie Polska. Wolnoć, Tomku, w swoim domku. Wolę większości trzeba szanować, choć można się z nią nie zgadzać. 

Poproszę teraz, by Państwo sobie wyobrazili, że ja pracuję w Ikei, w Polsce. Jest czerwiec, miesiąc gejowskiej dumy obchodzony w wielu cywilizowanych krajach dość tęczowo, łącznie z wciąganiem naszych flag na miejskie, wojewódzkie/stanowe i państwowe maszty. 

Bawimy się wówczas na paradach, oglądamy filmy o nas samych, świętujemy ze współpracownikami w zakładach pracy. Jest to szczęsny czas, choć ciężko okupiony. 

Zapłacili za niego życiem LUDZIE o innej orientacji w obozach Dachau i Oświęcimia, zapłacili bywalcy baru Stonewall w Nowym Jorku zapałowani na śmierć. Zapłacił życiem Harvey Milk, radny San Francisko; w torturach umierał genialny matematyk Alan Turing, który złamał kod Enigmy i umożliwił lądowanie aliantów w Normandii. 

Za prawo do istnienia płaciliśmy bici, do zabicia, od Los Angeles po Warszawę, Moskwę, Dubai i Dżakartę. 

Od 50 lat, od czasu nalotu na bar Stonewall w Nowym Jorku, przestaliśmy umierać po cichu. Co roku, od tamtych wydarzeń, w czerwcu maszerujemy na całym świecie nasz ból, nasz wstyd, nasze poniżenia, naszą degradację, nasze upodlenia, nasz strach, naszą krzywdę, ale również naszą godność i dumę. Co roku idzie z nami coraz więcej Was, bo czujecie i wiecie, że to, co nam się robiło i robi, jest bardzo złe. I my Wam jesteśmy bardzo wdzięczni, bo bez Was nic byśmy nie wskórali, gdyż nie jest nas wiele. Jak jednorożców. (Uśmiech).

Gdy wziąć wszystkie litery do kupy w LGBTQ, to jest nas pewnie około 10 proc. w każdej populacji. W Polsce to będzie ze 3-4 mln. A w Stanach 35-40 mln może. Nikt dokładnie nie wie, bo żeby się policzyć, trzeba nie bać się zaistnieć. A są ciągle takie kraje na ziemi, gdzie za głos dodany do naszego chóru przestaje się istnieć z wyrokiem sądu lub bez.

Wróćmy więc do tego, że jest czerwiec i ja pracuję w Ikei, która jest dobrym pracodawcą dla nas. Traktuje nas jak ludzi i chroni przed nienawiścią, dyskryminacją, strachem. Tak jak tysiące innych wielkich firm. Apple, Google, Facebook, Microsoft, Volvo, Volkswagen, Toyota, Levis, Nike, Fila, Adidas, Visa, Delta, American Airlines, Disney, Warner Brothers, Netflix, Uber - i odechciało mi się już kontynuować tę listę. Oczywiście na liście musi być Coca-Cola, Absolut i "Gazeta Wyborcza", bardzo zasłużone. Pełną listę można sobie wygooglować lub rozejrzeć się dookoła.

Czyli ja pracuję w Ikei i Ikea świętuje to nasze czerwcowe święto razem z nami. Wszyscy pewnie widzieli te piękne tęczowopasiaste torby Ikei. Bardzo to miłe. 

Dlaczego biznes to robi? - możecie się dziwić. Bo my mamy siłę nabywczą, to raz (i tu miałabym ochotę wkleić emoji śmiejące się pełną gębą, z dumą). No, bo tak: statystycznie jesteśmy trochę lepiej wykształceni i lepiej uposażeni niż średni Smith. Nie wiem, czy są takie dane dla Kowalskiego. 

Wielu z nas, nadwrażliwych artystów, robi zawrotne kariery od kultury po show-biznes, o ile się nie zabiją w młodym wieku, bo popełniamy samobójstwa jak mistrzowie świata, pięć razy częściej niż nasi rówieśnicy hetero. Dwa: biznes wspiera nas też dlatego, że biznes to ludzie, to różnorodność religii i kolorów, i ludzie rozumieją coraz częściej, że nie można krzywdzić innego człowieka. I to przesłanie starają się nieść w świat, dając nam wsparcie.

Więc jeszcze raz: pracuję w tej Ikei, w domu mam amerykańską żonę i prezent dla niej schowany pod szafą, bo będziemy obchodzić w tym roku nasze 20-lecie. Pierwszy raz ślubowałyśmy sobie w bazylice katolickiej w Riom we Francji. Nie, nie był to żaden oficjalny ceremoniał. Po prostu weszłyśmy tam zwabione strzelistością łuków podniebnych i akt strzelisty ślubowania zrodził się ad hoc. I tak już zostało. 

Młodszy brat mojej żony, który też jest gejem, brał „prawdziwy” kościelny ślub ze swoim mężem w prawdziwym episkopalnym kościele, ze wszystkim dzwonkami, kadzidłami i prawdziwym pastorem. 

Drugi brat mojej żony, który - tak się składa - też jest gejem, brał ślub ze swoim mężem Chińczykiem w ich mieszkaniu w Toronto, w ceremonii buddyjsko-chińskiej, że to tak określę enigmatycznie. Pamiętam, że wszystkiego było po 108 - kwiatów, ptaków origami itp. 108 to ważna liczba w buddyzmie. Dodam na marginesie, że żona ma także starszą siostrę, która jedyna z czworga rodzeństwa jest hetero. Żartujemy sobie, że i TAK ją kochamy. Ciekawe, czy jak Bóg chce kogoś pokarać, to mu robi trójkę z czworga dzieci gejami?

Wróćmy jednak do Ikei. Wyobraźcie sobie Państwo, że przychodzę do pracy, otwieram e-mail i widzę komentarz napisany przez kolegę z pracy. Czytam o sobie, mojej żonie i jej dwóch braciach, i pośrednio o synu mojej żony z pierwszego małżeństwa, i o naszej czteroletniej wnuczce też. 

Czytam: dewiacja, zgorszenie, biada, kamień młyński u szyi, pogrążyć w głębokościach morskich, obrzydliwość, ukaranie śmiercią, skąpani we krwi. To homoseksualizm według jakiejś strasznej księgi, której autora nikt nie zna, który żył w czasach strasznych wojen, gdzie zwycięzcy brali wszystko, a gwałt na podbitych kobietach był kwintesencją nagrody. Gdy brakowało kobiet, gwałcono podbitych wojowników. I księga to potępiała najwyraźniej, bo dumnemu wojownikowi nie powinno się robić takich strasznych rzeczy, jakie można robić tylko podbitej kobiecie. Każdej kobiecie, na dobrą sprawę.

I tu doszłam wreszcie do tych pytań, które chciałam Państwu zadać. I przepraszam, że to tyle zajęło.

Pytanie pierwsze:

1. Jak Państwo by się czuli w mojej sytuacji, gdyby drukarz odmówił Wam wydrukowania np. specjalnego plakatu dla mojej żony na 20. rocznicę naszego związku?

2. Jak Państwo by się czuli w mojej skórze, gdybyście przeczytali, że Wam kamień na szyję, zbryzgać krwią i do wody?

3. Jak by Państwo się czuli, gdyby Wasze laickie państwo stanęło całą swoją mocą za drukarzem i za autorem krwawych słów?

Tak naprawdę nie oczekuję od Państwa odpowiedzi. Ja chcę tylko, byście chwilę pomyśleli, o tym, jak byście się czuli.
---
Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.