Ilu uczniów nie będzie mogło się uczyć w wymarzonej szkole, bo nie będzie miało gdzie mieszkać? - pyta dyrektorka bursy, w której ma dziesięć razy mniej miejsc niż chętnych.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Anita Karwowska: Prowadzi pani bursę w dużym mieście. W liście do redakcji napisała pani, że przez kumulację roczników o miejsce w bursie będzie ubiegać się nawet dziesięć razy więcej uczniów rozpoczynających szkołę średnią, niż jest miejsc. Nic nie da się zrobić?

Dyrektorka bursy (imię i nazwisko do wiadomości redakcji): Będziemy mieć 35-45 wolnych miejsc i spodziewamy się 300-400 podań. Obowiązują nas standardy, które mówią np., że pokoje mogą być maksymalnie czteroosobowe. Wszystkie mamy zajęte, dostawienie łóżek nie wchodzi w rachubę. Podobna sytuacja jest w innych bursach i internatach.

Kto korzysta z bursy?

- Mamy uczniów z całej Polski. To młodzież zdolna i zdeterminowana, która musiała włożyć wielki wysiłek w to, by dostać się do wymarzonego liceum w naszym mieście. Są młodzi sportowcy, którzy potrzebują dużego ośrodka, by zawodowo trenować. Reforma edukacji wyrządziła im wielką krzywdę. Ilu z nich nie będzie mogło się uczyć w wymarzonej szkole, bo nie będzie miało gdzie mieszkać? Nie każdy rodzic zgodzi się na stancję i pozostawienie dziecka bez opieki. 

Co zadecyduje, komu przypadnie miejsce?

- Jeszcze tworzymy regulamin. Nawet gdybym zastosowała zasadę, że pierwszeństwo mają uczniowie w najtrudniejszej sytuacji materialnej czy rodzinnej, i tak nie starczy dla nich wszystkich miejsc. Nie wiem, jak im pomóc.

A wsparcie miasta?

- Bursy podlegają nie miastu, ale powiatom. To słabe umocowanie. Władze nie poczuwają się do tych uczniów, ponieważ są „przyjezdni”. Mam wrażenie, że nikogo ci młodzi nie obchodzą.

Kiedy będą wiedzieć, na czym stoją?

- Rekrutacja do szkół średnich trwa do 25 lipca, dopiero potem uczniowie będą mogli składać podania o miejsce w bursie. To też chwilę potrwa. Może się więc okazać na dwa-trzy tygodnie przed rozpoczęciem roku szkolnego, że nie mają gdzie mieszkać. Wtedy na gwałt zaczną szukać innego rozwiązania. Jak można fundować młodym ludziom taki stres?

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Może to okrutne, ale najbardziej będą pokrzywdzeni mieszkańcy małych miejscowości, popierających PiS wraz z reformą oświaty. Często jest tak, że biedni ludzie podejmują nieracjonalne decyzje, wbrew własnym interesom, bo nie są w stanie przewidzieć ich skutków w przyszłości.
    @kjujik
    Dlaczego okrutne ? To jest na zasadzie, masz, co chciałeś.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    To kolejny "sukces" reformy systemu oświaty. I kolejny przykład, jak obiecane w roku 2016 przez Annę Zalewską "wyrównywanie edukacyjnych szans" wygląda w praktyce. O braku dodatkowych miejsc w bursach mało się mówi, bo to problem, który z założenia bije w najsłabszych i najmniej widocznych kandydatów do szkół średnich. Zdolne dzieciaki z prowincji, często z biednych i mało zaradnych rodzin. Dla nich miejsce w internacie to jedyna szansa na naukę w dobrej szkole, bo wynajęcie mieszkania czy nawet pokoju w Warszawie, Poznaniu, Krakowie, czy Katowicach to dla ich rodziców abstrakcyjnie wysoki koszt. Ile takich dzieci z konieczności wybierze szkołę poniżej swoich zdolności i aspiracji?

    Los tych nastolatków jest dość obojętny opiniotwórczym środowiskom w miastach, ba, panuje nawet coś w rodzaju zadowolenia, że w roku podwójnego naboru obcy element nie zajmie blokował cennych miejsc. Smutne.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Mam nadzieję, że ci nastolatkowie po tym doświadczeniu, jakie zgotowali im politycy PiS przy bierności rodziców, będą głosować w przyszłości mądrzej i lepiej dbać o interes swoich dzieci.
    już oceniałe(a)ś
    4
    1