Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Do pana redaktora Przemysława Jedleckiego kilka słów w sprawie szybkich kolei 

Francuski, niemiecki, belgijski, angielski, hiszpański TGV, Thalys, ICE, Eurostar podróżują ponad 300 km na godz., co wymaga osobnego toru i innym profilu łuku i o wiele większego zasilania. U nas prądu jak na lekarstwo, podobnie jak specjalnych torowisk. Po 20 latach wiecznej przebudowy CMK dopasowano ją do 200+ tylko koło Zawiercia, a i to dlatego, że Bełchatów zasila tę linie...do dużych prędkości, więc równie daleko jak do elektromobilności. Pierwszy francuski TGV Paryż Lyon pojechał 250 km na godz. w 1982 roku. Dziś śmiga 320 km na godz. Więc jeśli planujemy za 30 lat jeździć 250 km na godz. to jesteśmy 50 lat za Europą. Ciekawe, że nikt jeszcze nie napisał, jak się Hiszpanom udało zbudować od zera całą sieć TGV w kilkanaście lat za pieniądze Unii. Służę informacją, gdyby Pana temat ciekawił.

Pomysł budowania dworca w Olkuszu będzie doskonały dla tych, co kupią działki w sercu Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Radzę od razu sprawdzić kto, bo jak za 20 lat napiszecie, kto za ile kupił, to już dawno będzie sprzedane albo przepisane na żonę. 

Cały pomysł budowania CPK i szprych kolejowych w kraju, w którym nie można dojechać IC na Mazury, a z Krakowa do Zakopanego 100 km pojedziemy po modernizacji 2,5 godziny zamiast obecnych ponad 3 godzin jest po prostu obłędny. 

Przemysław Jedlecki odpowiada czytelnikowi 

Dziękuję za uwagi. Marzy mi się szybka podróż koleją przez Polskę. Naprawdę. Mamy z tym jednak wspólny problem. Od czasu wejścia Polski do UE wybudowano u nas jakieś 50 km nowych linii kolejowych. Za to ile powstało planów i pomysłów! Ma Pan rację, że jesteśmy wiele lat za UE i pewnie jeszcze długo (a może nigdy?) nie nadrobimy dystansu. A jeśli kiedyś to się stanie, to wolałbym jednak mieć szybki pociąg w centrum metropolii, czyli w Katowicach, a nie w Olkuszu. Znajomy kolejarz pociesza mnie, że jest duża szansa, że część kolejowa CPK w dużej części zostanie na papierze.
Pytanie, czy to aby na pewno pocieszenie?

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.