Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W szczycie kampanii wyborczej, cztery dni przed zapowiedzianym na 23 maja protestem osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów, premier Mateusz Morawiecki zapowiedział stały dodatek – „najprawdopodobniej w wysokości 500 zł” – dla dorosłych osób z niepełnosprawnością w stopniu znacznym, niezdolnych do pracy i samodzielnego życia. Nie podał, od kiedy pieniądze będą wypłacane, określił tylko, że w najbliższych miesiącach. Nie wiadomo również, ile osób i na jakich zasadach dostanie wsparcie.

Będą pieniądze, nie wiadomo, dla kogo

W poniedziałek Jacek Sasin, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, powiedział w Radiu Zet, że dla budżetu to wydatek ponad 1,5 mld zł rocznie. Kilka godzin później rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska mówiła o kwocie dwukrotnie wyższej. We wtorek Sasin stwierdził w TVN 24, że mogą to być 4 mld zł. Ustawę przygotuje Ministerstwo Rodziny i skieruje do Sejmu jako projekt rządowy.

Do tej pory PiS przekonywał, że państwa nie stać na takie wsparcie.

Zapowiedź premiera Morawieckiego zaskoczyła środowisko osób z niepełnosprawnościami. – Dzwonią do mnie rodzice z pytaniem, czy protest się odbędzie. Nie wyobrażam sobie, byśmy mogli teraz zrezygnować – mówi „Wyborczej” Iwona Hartwich, jedna z jego organizatorek. – Obietnica premiera jest dla nas jak policzek. To polityczny cynizm. Do tej pory PiS robił wszystko, żeby nas zdyskredytować. Mówiono nam, że nie ma pieniędzy na spełnienie naszej prośby o 500 zł – dodaje. Hartwich apeluje do premiera, by w czwartek wyszedł do protestujących i pokazał projekt ustawy. – Boimy się, że wypłata świadczenia będzie uzależniona od przyznania nowego orzeczenia – mówi. Dziś żyje w Polsce ok. 280 tys. osób z niepełnosprawnością niezdolnych do samodzielnej egzystencji.

Sasin przyznał w TVN 24, że trudno rządowi określić, komu przyznać świadczenie.

Pawłowicz: Brać od PiS i kwitować!

Według Sasina protest osób z niepełnosprawnościami jest polityczny. Iwonę Hartwich na Twitterze zaatakowała również Krystyna Pawłowicz. „Pani Iwonka »to nie jest protest polityczny« Hartwich – może się już pani rozpakować. Brać od PiS i kwitować! Nawet nie ma co się zastanawiać. PO i PSL-owi kwitowaliście, choć niczego od nich nie dostaliście. Panie Jakubie, prosimy o głos na PiS!” – napisała.

– Jeśli to temat polityczny, to w takim razie dzisiaj w Polsce polityczną decyzją 280 tys. osób ze znaczną niepełnosprawnością jest skazanych na biedę i życie w nędzy – odpowiada Hartwich.

PiS przed rokiem mówił, że nie ma pieniędzy, i zasłaniał protestujących kotarą

W zeszłym roku PiS nie ugiął się przez 40 dni prowadzonego na korytarzu sejmowym protestu tej grupy. Rodzice osób z niepełnosprawnościami upominali się wtedy m.in. o comiesięczny dodatek w wysokości 500 zł, w sumie mieli 20 postulatów.

Sejm zgodził się tylko, by podwyższyć rentę socjalną z 865 zł do 1029 zł brutto, i przyznał osobom z niepełnosprawnościami pakiet ułatwień związanych z rehabilitacją (dostęp nielimitowany i bez kolejek), wyrobami medycznymi (możliwość częstszej wymiany) i usługami medycznymi (dostęp do specjalistów bez skierowania).

Aby utrudnić protest, władze Sejmu zakazywały jego uczestnikom otwierania okien, zapalały nocą światło na zajmowanych przez nich korytarzach, a podczas Zgromadzenia NATO zasłoniły ich kotarą, by byli niewidoczni dla zagranicznych gości. Z protestującymi nie spotkała się ani razu wicepremier ds. społecznych Beata Szydło. – To nie są dla mnie partnerzy do rozmowy – komentowała posłanka PiS Bernadeta Krynicka, a Pawłowicz sugerowała na Twitterze, że przez uczestników protestu w Sejmie unosi się „trudny do zniesienia smród”. – Po tym, jak zachowują się opiekunowie w Sejmie, jestem przekonany, że nie można im dać tej gotówki. Bo jako żywe tarcze traktują swoje dzieci – stwierdził wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego PiS Jacek Żalek. Dwa tygodnie temu powtórzył opinię w radiu TOK FM.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.