Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Raport o dramatach dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi po reformie Anny Zalewskiej WYKLUCZONE I ODIZOLOWANE, w którym opisałam dramaty dzieci i historie walki ich rodziców o prawo do nauki w szkole, powstał we współpracy z redaktorem Jakubem Szymczakiem z OKO.press i Naszą Demokracją.

Raport zaprezentowałam podczas posiedzenia komisji petycji Parlamentu Europejskiego w ubiegły czwartek 11 kwietnia w Brukseli jako dowód na łamanie podstawowych praw uczniów z niepełnosprawnościami przez przepisy oświatowe w Polsce, co było przedmiotem złożonej przeze mnie petycji numer 0956/2018 – skargi na władze w Polsce blokujące uczniom ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi dostęp do edukacji na terenie szkoły ze szczególnym uwzględnieniem etapu ponadpodstawowego.

W 2017 roku Ministerstwo Edukacji zmieniło zasady organizacji kształcenia indywidualnego, praktycznie wykluczając możliwość prowadzenia tej formy nauki dla dzieci z niepełnosprawnościami na terenie szkoły.

Dotychczas niektóre dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi otrzymywały zalecenie kształcenia indywidualnego. Szkoła zapewniała wówczas lekcje indywidualne dla takiego ucznia w odpowiednim zakresie. Taki uczeń przebywał jednak na terenie szkoły, miał możliwość uczęszczania na niektóre lekcje z klasą, na przerwach mógł spotykać się z rówieśnikami.

„Dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi powinny w ramach swoich możliwości uczyć się w szkołach ogólnodostępnych” – zapewniała jeszcze w kwietniu 2016 roku minister edukacji narodowej Anna Zalewska.

Tymczasem przepisy, które minister Zalewska wprowadziła – dwa rozporządzenia z sierpnia 2017 roku – oznaczają coś dokładnie odwrotnego.

Zmiany wprowadzone przez minister Zalewską postawiły rodziców przed wyborem dwóch ścieżek: albo pełny wymiar nauki szkolnej bez indywidualnego wsparcia nauczyciela, albo nauka w domu.

Nowe przepisy nie gwarantują też konkretnej liczby godzin zajęć indywidualnych na odpowiednim etapie edukacyjnym. W praktyce często oznacza to pozostawienie dzieci bez potrzebnego wsparcia.

Wykluczanie dzieci z edukacji integracyjnej jest łamaniem wielu podstawowych praw. Prawodawstwo polskie, unijne i inne akty międzynarodowe, które Polska ratyfikowała, mówią jasno – edukacja obowiązkowa musi być dostępna dla wszystkich, a nikogo nie wolno dyskryminować ze względu na niepełnosprawność. W rozporządzeniu MEN, które pozbawiło wielu uczniów możliwości nauki w szkole, można się dopatrzyć złamania obu zasad.

Łamane są nie tylko artykuły Konstytucji RP art. 69 o obowiązku państwa udzielenie pomocy osobom z niepełnosprawnościami w przysposobieniu do pracy i komunikacji społecznej oraz art. 70 Każdy ma prawo do nauki, ale także prawa podstawowe zapisane w Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej art. 14 Prawo do nauki i art. 21 o niedyskryminacji ze względu na niepełnosprawność. Łamane są niestety również prawa osób z niepełnosprawnościami wynikające z konwencji ONZ.

Według danych GUS w roku szkolnym 2017/18 w szkołach łącznie uczyło się 162,2 tys. uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.

Ponieważ medycyna z każdym rokiem idzie do przodu, co daje możliwość ratowania coraz słabszych noworodków, wiele z nich to dzieci, które będą potrzebowały specjalnej pomocy w trakcie swojej edukacji. Dlatego ta liczba może wciąż rosnąć.

Ponadto każde dziecko z orzeczeniem o kształceniu specjalnym może w ciągu kilkunastu lat edukacji potrzebować kształcenia indywidualnego, aby poradzić sobie ze swoimi specyficznymi potrzebami i problemami. Likwidacja nauczania indywidualnego naraża dzieci na izolację i pogorszenie zdrowia psychicznego, dokłada kłopotów dzieciom i ich rodzinom.

Kolejnym problemem jest reforma edukacji, która spowoduje jeszcze mniejszy dostęp do edukacji dla uczniów z orzeczeniami w klasach integracyjnych. Szkoły, które i tak są w trudnej sytuacji w związku z podwójnym rocznikiem, nie będą tworzyć specjalnych oddziałów integracyjnych.

Rozporządzenia MEN pogorszyły sytuację dzieci, które dotychczas odbywały naukę indywidualną w szkole. Wpłynęły na stan ich zdrowia oraz ich rodzin.

Zamknięte na długo w czterech ścianach przechodzą załamania nerwowe, podejmują próby samobójcze – to wszystko pokazuje, niestety, mój raport.

Dlatego komisja petycji Parlamentu Europejskiego po wysłuchaniu mojego wystąpienia popartego głosami posłów Jarosława Wałęsy i Marka Plury, którego zdaniem obecne przepisy oświatowe cofają nasze państwo o ponad 50 lat, skierowała moją petycję do dalszego rozpatrzenia i poprosi Komisję Europejską o skierowanie do rządu polskiego prośby o wyjaśnienia, dlaczego w Polsce łamane są prawa podstawowe uczniów z niepełnosprawnościami i specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.

Piszcie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.